Tragedia osobista i walka o dach nad głową
Margarita zostawiła wszystko, co miała w Asturii, by przyjechać na Wyspy Kanaryjskie i opiekować się synem, którego odebrał jej rak. Ona też umarła po trosze, gdy odszedł jej syn – opowiadają tej redakcji aktywiści organizacji, które wzywają na wtorek o godzinie 09:00 do Darseny I mola sportowego w Las Palmas de Gran Canaria. Chcą, by społeczeństwo obywatelskie i instytucje spróbowały powstrzymać eksmisję 71-letniej kobiety, która zostałaby w sytuacji skrajnego ubóstwa społecznego, bez sieci wsparcia, także rodzinnego.
Bark jako jedyne schronienie
Kiedy jej syn zmarł, ona wpadła w błędne koło problemów. Kupiła bark po tym, jak mieszkała w hotelach, gdy jej syn był chory. To jest jej schronienie, nie wychodzi często z barku i nagle przyszli wprost do niego i powiedzieli jej, że musi się wyprowadzić – relacjonują działacze. Sądowe zezwolenie na przeprowadzenie eksmisji wydano 25 listopada 2025 roku, pod warunkiem, że Urząd Portowy zakomunikuje datę wykonania z co najmniej dziesięciodniowym wyprzedzeniem. Jednakże kolektywy zapewniają, że poszkodowana nie otrzymała jasnego ani zrozumiałego zawiadomienia i znajduje się bez wsparcia administracyjnego ani społecznego, w kontekście izolacji i trudności w załatwianiu formalności.
Zarzut złamania prawa i zaniedbania
Organizacje „Derecho al Techo” (Prawo do Dachu) oraz „Mi barco, mi casa” (Mój bark, mój dom) uważają, że sprawa narusza minimalne gwarancje wymagane przez obowiązujące przepisy, ponieważ planowana jest eksmisja bez towarzyszenia społecznego, bez mediacji instytucjonalnej i bez alternatywy mieszkaniowej. To osoba starsza w sytuacji wykluczenia mieszkaniowego, której zdrowie i dobrostan mogą zostać poważnie naruszone – ostrzegają. Z „Derecho al Techo” przypominają, że eksmitowanie bez instytucjonalnego wsparcia to społeczne zaniedbanie, a konsekwencje mogą być poważne i nieodwracalne.
Sporna regulacja i podejrzenia o interesy
– Dekret Prawo Portów Państwowych ustala wszystko to, co można, a czego nie można robić w porcie, wraz z innymi ustawami określającymi użytkowanie w obrębie mola sportowego. Urząd Portowy zatwierdził specyficzną regulację dla mola sportowego w Las Palmas de Gran Canaria, która zabrania używania jednostek sportowych jako miejsca zamieszkania. To nie istnieje w żadnym innym porcie w kraju – wyjaśnia mediom przedstawiciel „Mi barco, mi casa”. – Myślimy, że za tym stoją interesy ekonomiczne, ponieważ zbiega się to z wyjściem na rynek mola sportowego.
Obecnie wspomniana regulacja jest zaskarżona w sądzie i czeka na rozstrzygnięcie. – Zasada przezorności powinna przeważać, zanim zniszczy się życie użytkowników – podsumowuje rzecznik.

