Po wilgotnej zimie przychodzi czas na gorące lato
Po wilgotnej zimie i kolejnym niżu, który przyniósł obfite opady na Wyspach Kanaryjskich, naturalnie nie myśli się o upałach i ich konsekwencjach. Klimatologia to jednak nauka o długoterminowych trendach. A nauka mówi jasno: na planecie, która coraz bardziej się nagrzewa przez spalanie paliw kopalnych, fale upałów na Wyspach Kanaryjskich mogą stać się dłuższe, częstsze i bardziej intensywne. Nowe, wysokorozdzielcze badanie opublikowane w czasopiśmie naukowym „Regional Environmental Change” przeanalizowało wyspa po wyspie, jak będą ewoluować te ekstremalne zjawiska w każdym możliwym scenariuszu klimatycznym: optymistycznym, zakładającym drastyczną i szybką redukcję emisji gazów do 2050 roku; umiarkowanym, z niewielkimi cięciami do połowy wieku; niekorzystnym, gdzie emisje podwoją się do 2100 roku; oraz pesymistycznym, bez jakiejkolwiek polityki klimatycznej.
Bezprecedensowa dokładność prognoz
Naukowcy za punkt odniesienia przyjęli okres między 1981 a 2010 rokiem, aby następnie stworzyć prognozy na trzy horyzonty czasowe: krótkoterminowy (2021-2050), średnioterminowy (2041-2070) i długoterminowy (2071-2100). Zebrali ogromną ilość zmiennych klimatycznych (temperatura, opady, ukształtowanie terenu, roślinność), aby przewidzieć częstotliwość, długość, średnią i maksymalną intensywność fal upałów, definiowanych jako okres co najmniej trzech kolejnych dni z bardzo wysokimi temperaturami. Obliczenia wykonano dla małych siatek o rozdzielczości 100×100 metrów. To bezprecedensowa dokładność na Wyspach Kanaryjskich, która pozwoliła uchwycić z precyzją zróżnicowaną rzeczywistość fizyczną regionu.
– W Archipelagu mamy ogromną różnorodność mikroklimatów. Możemy odczuwać chłód na lotnisku Teneryfa Północna, podczas gdy w sąsiedniej gminie klimat jest łagodniejszy. Wynika to w dużej mierze z ukształtowania terenu wysp czy wpływów prądów, takich jak chłodniejsze i wilgotniejsze pasaty. Przewidywanie, jak będzie ewoluował klimat na danym terytorium, pozwala nam opracować rozwiązania lub środki lepiej dostosowane do lokalnych realiów, unikając propozycji na szeroką skalę – wyjaśnia Susana Clavijo-Núñez, jedna z autorek badania i badaczka w Departamencie Inżynierii Rolnej i Środowiska Naturalnego na Uniwersytecie w La Laguna (ULL).
Od jednej do siedmiu fal upałów rocznie
Wyniki pokazują, że średnio między 1981 a 2010 rokiem na Wyspach Kanaryjskich rejestrowano mniej niż jedną falę upałów rocznie. W przyszłości na pewno będzie ich więcej. Wszystko jednak będzie zależeć od wyspy i scenariusza klimatycznego. W najgorszym możliwym wariancie wyspy pod koniec wieku mogą doświadczać od sześciu do siedmiu takich epizodów rocznie, przy czym najbardziej poszkodowana będzie Fuerteventura ze średnią 7,3 fali rocznie. El Hierro będzie miejscem, gdzie częstotliwość wzrośnie najmniej, ale i tak osiągnie wysoki poziom 6 fal rocznie (co również jest wartością bardzo wysoką w porównaniu z danymi historycznymi). Gdyby emisje gazów cieplarnianych całkowicie wyhamowały do 2050 roku, występowałyby dwie do trzech fal upałów rocznie. Różnica jest więcej niż zauważalna.
Dwa razy dłuższe upały na La Palmie
Długość tych ekstremalnie gorących okresów waha się obecnie od 4,4 dnia na Fuerteventurze do 5,5 dnia na La Palmie. Jednak kryzys klimatyczny może sprawić, że staną się one znacznie bardziej długotrwałe. Na „Pięknej Wyspie” (La Palma) średnia długość fali upałów w latach 2071-2100 może osiągnąć 11,4 dnia, czyli dwukrotnie więcej niż obecnie. Na Gran Canarii wydłużyłaby się do 8,7 dnia. Na Teneryfie – do 9,1 dnia. Oczywiście pod warunkiem, że zmiana klimatu będzie postępować w niekontrolowanym tempie. Gdyby było odwrotnie, zmiany byłyby ledwo zauważalne – fale upałów trwałyby np. 5,1 dnia na La Gomerze czy 5,6 dnia na Lanzarote.
Wzrost szczytowych temperatur
Publikacja wskazuje również, że średnia intensywność tych zjawizm z czasem zmieni się bardzo niewiele. Możliwe są natomiast wzrosty maksymalnej temperatury w ich trakcie. Analizując ponownie długoterminowy horyzont czasowy, El Hierro, które już teraz odnotowuje szczytowe temperatury do 35,7°C podczas fali upałów, mogłoby osiągać 37,1°C. Gran Canaria przeszłaby z 34,5°C do 35,9°C, a Fuerteventura z 33°C do 34,3°C. Dotyczy to jednak najbardziej pesymistycznej wizji klimatycznej. W przeciwnym razie mogłoby nawet dojść do spadków, np. na La Gomerze z obecnych 35°C do 34,6°C, czy na Teneryfie z 33,6°C do 33,4°C.
Clavijo-Núñez szczegółowo opisuje, że wyspy wschodnie, o łagodniejszej rzeźbie terenu i położone bliżej Afryki, są bardziej podatne na gorące powietrze znad Sahary oraz na procesy, które mogą intensyfikować częstotliwość ekstremalnych zdarzeń. – Jednakże w odniesieniu do maksymalnej intensywności, to na wyspach zachodnich obserwuje się bardziej wyraźny wzrost – dodaje badaczka. Wyjaśnia, że wiele czynników może tłumaczyć tę różnicę, ale jednym z najważniejszych jest orografia. – La Palma, La Gomera, Tenerife i El Hierro to terytoria o ukształtowaniu terenu, które oddziałuje z czynnikami atmosferycznymi, takimi jak inwersja termiczna, mogąca nasilać wzrosty temperatury.
Konsekwencje dla zdrowia, gospodarki i przyrody
– Różnica między rzeczywistością na końcu wieku na Fuerteventurze z siedmioma falami upałów rocznie, każdą trwającą siedem dni, a sytuacją z zaledwie trzema falami po pięć dni (oba scenariusze są prawdopodobne na tej wyspie), może oznaczać ogromną różnicę w wielu obszarach: zdrowiu publicznym, gospodarce czy rolnictwie – podkreśla badanie. – Nasze domy również nie są na to przygotowane – zaznacza Clavijo-Núñez. – Wiele z nich zbudowano przed wejściem w życie pierwszej normy budowlanej uwzględniającej kwestie oszczędności i efektywności. Musimy zrozumieć, że te domy nie mają środków adaptacyjnych do zmiany klimatu. Jeśli zaczniemy znosić znacznie większą liczbę fal upałów, będzie to miało poważny wpływ na nasze zdrowie i rozwój – refleksyjnie dodaje doktorantka Uniwersytetu w Sewilli (US).
Wzrost liczby fal upałów może również zagrozić przetrwaniu endemicznych gatunków Archipelagu, generując ogromny stres dla wrażliwych ekosystemów i zwiększając niebezpieczeństwo pożarów lasów poprzez połączenie wysokiej temperatury z wysuszeniem roślinności. Badanie wspomina także o wpływach na motor gospodarki kanaryjskiej – turystykę – poprzez redukcję komfortu termicznego. Wskazuje też na spadek plonów rolnych na wyspach podatnych na suszę lub o ograniczonym dostępie do nawadniania.
Potrzeba lokalnych rozwiązań
Tylko w zeszłym roku z powodu upałów na Wyspach Kanaryjskich zmarło 140 osób – to najwyższa wartość w historii serii danych, według systemu monitorowania dziennej śmiertelności (MoMo) Narodowego Centrum Epidemiologii Instytutu Zdrowia im. Carlosa III w Madrycie. Jest to wskaźnik referencyjny w Hiszpanii, opracowany przy użyciu modeli statystycznych na podstawie nadmiaru zgonów w okresach gwałtownego wzrostu temperatur.
Badanie, w którym uczestniczyła Clavijo-Núñez, służy odejściu od globalnych recept na rzecz wdrożenia lokalnych „zabiegów chirurgicznych” na każdej wyspie, tak aby liczba ta przestała rosnąć. – Adaptacja klimatyczna jest bardzo związana z rozwiązaniami opartymi na naturze. Przykłady? Restauracja terenów podmokłych, systemy drenażu miejskiego, praktyki ochrony gleby… Potrzebujemy także planowania przestrzennego wrażliwego na te oddziaływania, aby priorytetowo traktować obszary wymagające więcej zieleni lub klimatycznych schronień. Wszystkie te przewidywania są kluczowe dla postępu w zrównoważonej i efektywnej gospodarce zasobami wodnymi. Nasz kontekst wyspiarski sprawia, że ochrona tego zasobu jest absolutnym priorytetem, a do tego musimy wiedzieć, jak będzie ewoluował klimat – podsumowuje ekspertka.

