camilo koncert teneryfa 2026 wywiad

Camilo na Teneryfie: „To będzie mój pierwszy koncert w tym roku”

Więź z Wyspami Kanaryjskimi

Żywię szczególne uczucie do mieszkańców Wysp Kanaryjskich, a zwłaszcza Teneryfy, gdzie zawsze przyjmowano mnie z niezwykłą hojnością. Z czasem zacząłem postrzegać grę i tworzenie muzyki jako swoistą ofiarę dziękczynną. To właśnie publiczność sprawia, że mogę tam być. Mój talent jest jedynie narzędziem, ale możliwość podróżowania tak daleko od domu, by spotkać ludzi, którzy mają prawdziwą więź z tym, co kocham najbardziej, wydaje mi się niezwykłym i pięknym życiem.

Początek trasy na Teneryfie

Tak, to nie tylko początek europejskiej trasy, ale także pierwsza scena, na którą wstąpię w tym roku. Byłem bardzo skupiony na moim albumie i ten koncert na Teneryfie otwiera wszystkie występy w tym nowym rozdziale trasy. To sprawia, że ma dla mnie wyjątkową energię.

szlaki na teneryfie przystanek rodzinka banner v1

Magiczna energia Kanaryjczyków

Ogromną. Z Kanaryjczykami łączy mnie jakaś bardzo silna energetyczna więź, a także coś latynoskiego. Rozmawiasz z kimś z Wysp Kanaryjskich i nie czujesz, że jesteś tak daleko od domu. Pamiętam poprzedni koncert na Teneryfie, podczas którego pewna dziewczynka weszła na scenę i przeżyliśmy piękne spotkanie. Na jej twarzy widać było, jak wiele znaczył dla niej ten moment – a także dla mnie. Ta hojność Kanaryjczyków jest jak uścisk.

Pablo Alborán jako gość specjalny

Bardzo. Różnorodność zawsze bardzo mnie cieszy. W tym przypadku na scenie pojawi się Pablo Alborán, którego bardzo kocham i z którym mam wspólną piosenkę. Przeżyliśmy razem wiele pięknych chwil. Pamiętam, jak poznaliśmy się i nawiązaliśmy kontakt podczas pandemii, nagrywając teledysk wyreżyserowany przez moją żonę iPhonem w łazience, żeby wszystko wyglądało podobnie. Później śpiewaliśmy razem przy Puerta de Alcalá w Madrycie przed ogromną publicznością. Dzielenie festiwalu z kimś takim jak on jest dla mnie czymś pięknym.

Nowy album na horyzoncie

Jestem w procesie twórczym nad albumem i już prawie widzę drugi brzeg. Zaczynam go domykać. Bardzo się cieszę, bo to letnie tournée będzie swego rodzaju ostatnim przystankiem przed premierą płyty. Kiedy zakończę trasę po Europie, ukaże się album, a potem ruszy cały wszechświat tego, co nadchodzi. Codziennie jestem w swojej pracowni twórczej, całkowicie oddany temu procesowi.

Ojcostwo, które zmienia wszystko

Ten album staje się czymś, co wykracza poza artyzm: to także proces samopoznania. Piszę z bardzo niedawnej dla mnie perspektywy – ojca – i to głęboko przekształca to, kim jestem. Zaczynam patrzeć na siebie oczami moich małych córeczek, które widzą mnie każdego dnia.

Bliskość z publicznością to znak rozpoznawczy

Myślę, że to nie tylko zaleta koncertu czy show, ale stała cecha mojej kariery. Jest w niej pewna rodzinność i bliskość, które nie były do końca zaplanowane. To coś zamierzonego, ale też przypadkowego. Na koncercie może być 10 000 osób, a mimo to czuję, że nawiązuję osobistą więź z każdą osobą, której patrzę w oczy. Tak jest na koncertach, z moimi piosenkami, na ulicy, w mediach społecznościowych i w osobistych sprawach, które moja żona i ja dzieliliśmy przez całą naszą karierę. W żaden sposób nie chciałbym, żeby to się zmieniło. To jedna z rzeczy, które najbardziej lubię w swojej pracy.

Jestem pracownikiem moich piosenek

Coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że to nie piosenki pracują dla mnie, ale wręcz przeciwnie: to ja jestem pracownikiem moich piosenek. Jestem piosenkarzem, który wchodzi na scenę, by śpiewać ze swoimi szefami, a tymi szefami są pewne utwory, z którymi ludzie mają się spotkać. Wybór repertuaru to jedna z rzeczy, które sprawiają mi najmniej przyjemności, bo boję się pominąć piosenkę, która dla kogoś była ważna w szczęśliwym lub trudnym momencie.

Głębsze znaczenie utworów

Zdecydowanie. Kiedy ktoś mówi ci, jaka jest jego ulubiona piosenka Camilo i wyjaśnia dlaczego, rozumiesz, że kryje się za tym coś bardzo głębokiego. To nie jest tylko piosenka, która mu się podoba. Dlatego repertuar musi być podróżą wykonaną z ogromnym szacunkiem i intencją wobec historii, którą utkaliśmy razem – Tribu i ja.

Emocje przed pierwszym show roku

Jestem bardzo podekscytowany. Mogę sobie wyobrazić, że oni nie mogą się doczekać, żeby mnie zobaczyć, ale myślę, że to ja jestem bardziej podekscytowany na ich widok. Przeżyjemy mój pierwszy koncert w roku, powrót po okresie twórczym, który zmonopolizował moje życie i był konieczny. Będzie to ponowne spojrzenie sobie w oczy i świętowanie tego wszystkiego. To nie będzie tylko lokalne spotkanie: jest globalna energia chęci powrotu na scenę, która skrystalizuje się podczas tego koncertu na Teneryfie.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link