Prawna luka pozwoliła firmie uniknąć odpowiedzialności
Ponad 20-letnie opóźnienie w formalnym ustanowieniu strefy ochronnej pozwoliło firmie Transportes Pablo de León, mającej siedzibę na Fuerteventurze, utrzymać przy życiu projekt wydobycia kruszyw na obszarze „Llanos y cuchillos de Antigua”. To Specjalny Obszar Ochrony Ptaków (ZEPA) we wschodniej części wyspy, utworzony dla ochrony siedlisk zagrożonych i migrujących gatunków, takich jak sęp płowy (guirre), hubara, pokrzewka tarabilla kanaryjska czy pustynnik. Mimo że rząd Wysp Kanaryjskich zaproponował Komisji Europejskiej włączenie tego terenu do sieci obszarów chronionych już w 2001 roku, dopiero w 2022 roku przyjął dekret nadający mu i wszystkim innym ZEPA Archipelagu ważność prawną.
To ponad dwudziestoletnie opóźnienie pozwoliło firmie, działającej na tym terenie od końca ubiegłego wieku, częściowo uniknąć zarzutu popełnienia przestępstwa przeciwko zagospodarowaniu przestrzennemu i środowisku, wysuniętego przez Prokuraturę. Dzięki temu wznowiono także postępowanie w sprawie oceny oddziaływania na środowisko dla projektu kopalni bazaltu – ostatniej próby firmy, by uzyskać licencję.
Ocena środowiskowa w toku
Departament Transformacji Ekologicznej i Energii regionalnego rządu ocenia obecnie potencjalny wpływ działalności przemysłowej, biorąc pod uwagę jej położenie w obrębie ZEPA „Llanos y cuchillos de Antigua”, która obejmuje około 9 906 hektarów terenu. Źródła z tego departamentu twierdzą, że w żadnym wypadku nie można przewidzieć, jaki będzie wynik Deklaracji o Wpływie na Środowisko (DIA), czyli czy będzie ona korzystna dla inicjatywy, czy nie. Podkreślają jednak, że nie można pomijać faktu istnienia na tym obszarze strefy ochrony ptaków.
Perspektywa firmy: „ZEPA nie zakazuje, tylko ogranicza”
Firma Transportes Pablo de León jest przekonana, że ZEPA „nie zabrania, a jedynie ogranicza”. Według jej wersji, choć specjaliści ds. środowiska rządu Wysp Kanaryjskich „na wszystko mówią nie, żeby nic nie robić”, w tym przypadku już nie mogą tego zrobić, ponieważ, w jej opinii, sąd przyznał im rację, uznając, że działalność jest możliwa do zalegalizowania i że należy przyznać im licencję na wszystko, co tam mają, włącznie z kopalnią.
Firma ma nadzieję, że „ten straszny i ciężki proces” nie przedłuży się bardziej. Twierdzi, że z powodu presji i lekceważenia, jakiego doznał, „zabrakło jej założyciela, Pablo de Leóna”. „Przetrwanie firmy jest podstawą utrzymania 40 pracowników i ich rodzin” – podkreślają.
Dwa wygrane procesy sądowe
Firma rzeczywiście wygrała przynajmniej dwa niedawne postępowania sądowe. W pierwszym udało się wznowić postępowanie w sprawie oceny środowiskowej jej projektu kopalni (październik 2024), a w drugim została uniewinniona od dwóch przestępstw: przeciwko zagospodarowaniu przestrzennemu i przeciwko środowisku (marzec 2025).
Prokuratura, jak wcześniej podał lokalny dziennik „Diario de Fuerteventura”, domagała się dla firmy pięciu lat kary grzywny, zamknięcia zakładu na łączny okres ośmiu lat oraz usunięcia lub rozbiórki obiektów, z pokryciem wszystkich kosztów za domniemaną zmianę rzeczywistości fizycznej poprzez szereg działań budowlanych, wydobywczych i górniczych w latach 2000-2017 na obszarze zwanym Llano de las Goteras, w Barranco de la Torre. Raport z analizy zdjęć lotniczych Seprony (Służby Ochrony Przyrody Guardia Civil) z lat 1984-2017 odnotował zmiany w terenie poprzez wydobycie zasobów naturalnych.
Co było legalne, a co nie?
Firma posiadała zezwolenie na działanie kruszarni i sortowni kruszyw, wytwórni betonu, wytwórni asfaltu oraz zbiornika oleju napędowego. Jednak, według Guardia Civil, nie posiadała pozwolenia górniczego na wykorzystanie kruszyw z tego obszaru, na dwie ujęcia wody i na gospodarowanie odpadami.
Dwóch techników z Kanaryjskiej Agencji Ochrony Środowiska Naturalnego (ACPMN) broniło stanowiska, że Transportes Pablo de León nie posiadał wymaganych uprawnień do działalności i że grunty znajdowały się na obszarze chronionym. Jeden z nich utrzymywał, że z tego samego powodu działalność wydobywcza nie była dozwolona, z wyjątkiem bardzo szczególnych przypadków dotyczących starych domów, oraz że budynki związane z kompleksem również nie były legalne. Podczas wizyty w 2018 roku udokumentowano również gęstą chmurę pyłu zawieszonego związaną z eksploatacją, przez co zarówno roślinność, jak i skały były całkowicie pokryte pyłem. Nie wykryto jednak możliwych związanych z tym uciążliwości dla fauny, w szczególności dla ptaków. Kiedy funkcjonariusze Seprony przybyli na miejsce w latach 2017-2020, nie zaobserwowali niedawnej aktywności związanej z wydobyciem kamienia na samym stoku. Maszyny (wytwórnie asfaltu i betonu, które posiadały stare zezwolenia) nadal działały, ale pracownicy przetwarzali materiał przywożony ciężarówkami z innej instalacji w gminie La Oliva, na północy Fuerteventury.
Uzasadnienie wyroku uniewinniającego
Sąd Karny Numer 2 w Puerto del Rosario uniewinnił spółkę, ponieważ uznał za udowodnione, że ZEPA „Llanos y cuchillos de Antigua” nie miała nigdy istnienia prawnego w latach 2000-2017, ponieważ rząd kanaryjski jej nie zatwierdził ani nie opublikował w Biuletynie Urzędowym Wysp Kanaryjskich (BOC). A skoro nie było ZEPA, grunt był zwykłym obszarem wiejskim. Wyrok wyjaśnia, że orzecznictwo Sądu Najwyższego stanowi, że aby skazać za przestępstwo przeciwko zagospodarowaniu przestrzennemu, budowa musi być całkowicie nielegalna. Ponieważ jednak wydobycie kruszyw na tym gruncie można autoryzować, jeśli uzyska się pozytywną DIA, prowadzenie go bez pozwolenia może co najwyżej skutkować sankcjami administracyjnymi.
Ponadto, w odniesieniu do przestępstwa przeciwko środowisku, sędzia określiła raport oskarżenia jako „ogólny i niekonkluzywny”. Uznała, że konieczne było badanie oceniające stan przed i po instalacji kopalni, aby określić, w jakim stopniu mogły zostać naruszone warunki życia istniejących zwierząt lub roślin. Raport taki, dodała, „nie został wydany”. „Podsumowując, nieznany jest rzeczywisty i konkretny wpływ, jaki wydobycie miało na przestrzeń naturalną” – zakończyła.
Długa droga administracyjna
Firma przyznała podczas procesu, że nie miała zezwolenia na kopalnię. Dlatego wystąpiła o nie w 2018 roku. Jednak Wicedepartament ds. Walki ze Zmianą Klimatu regionalnego rządu wstrzymał procedurę w kwietniu 2020 roku, argumentując, że wydobycie w pełni wpływa na ZEPA w Antiguie i że z analizy wynika szkoda dla integralności obszaru naturalnego. Firma odwołała się. I Izba Sądowo-Administracyjna Sądu Najwyższego Wysp Kanaryjskich (TSJC) przyznała jej rację, stwierdzając, że rząd Wysp Kanaryjskich oparł się na Strefie Ochrony Ptaków, która w momencie odrzucenia projektu nie została oficjalnie ustanowiona ani opublikowana.
Urzędnik publiczny ostrzegał już w 2005 roku, że „w Służbie Bioróżnorodności nie ma zapisu o istnieniu uchwały w sprawie propozycji ZEPA Llanos y cuchillos de Antigua”. Ale dekret przyjęto dopiero w 2022 roku. Dlatego kanaryjski sąd najwyższy unieważnił decyzję rządu i nakazał wznowienie postępowania. Stało się to w październiku 2024 roku.
Nieudana próba usunięcia strefy z listy
Rok później, TSJC zatwierdził przepis ustanawiający ZEPA Archipelagu, oddalając skargę, również wniesioną przez Transportes Pablo de León, która domagała się usunięcia strefy w Antiguie z oficjalnego wykazu obszarów chronionych. Firma twierdziła, że rząd regionalny włączył ją, nie wyznaczając i nie wytyczając jej ponownie wcześniej, i krytykowała, że oficjalna karta obszaru nie była zaopatrzona w badania awifauny, które rzetelnie uzasadniałyby i określały potrzebę ochrony jej populacji i ich rozmieszczenia geograficznego w obrębie obszaru.
Kanaryjski sąd najwyższy potwierdził jednak, że w listopadzie 2001 roku przesłano państwu wyznaczenie tej ZEPA, z określeniem jej powierzchni (9 913 hektarów) i obwodu (64,61 kilometra). Oraz że porozumienie autonomicznego rządu w sprawie wyznaczenia Obszarów Ochrony Ptaków w 2006 roku, w którym nie była uwzględniona strefa w Antiguie, odnosiło się tylko do nowych obszarów lub rozszerzenia innych, „co nie oznacza, że Llanos y cuchillos de Antigua nie była już wytyczona i wyznaczona, ale że ta umowa jej nie dotyczyła”. Sąd skazał firmę na zapłatę kosztów sądowych, ustalając limit 1500 euro. Firma przyznała temu dziennikowi, że nie odwoła się, ponieważ „według prawników nie ma już w tej sprawie nic do zrobienia”.
Ostatecznego słowa w sprawie kopalni bazaltu udzieli organ ochrony środowiska rządu Wysp Kanaryjskich.

