Teneryfa pęka w szwach. Nowe dane demograficzne nie pozostawiają złudzeń
Liczba mieszkańców Teneryfy rośnie w sposób bardzo wyraźny. Tę tezę można postawić bez zaglądania do tabel Excela czy specjalistycznych analiz. Wystarczy spojrzeć na korki, brak miejsc parkingowych, problemy mieszkaniowe, kolejki do lekarzy, zatłoczone plaże przy każdej okazji dobrej pogody, szlaki w Anadze pełniejsze niż kiedykolwiek czy sytuację w centrach Santa Cruz i La Laguny… Wszystko to pokazuje, że na płaszczyźnie demograficznej dzieje się coś istotnego. Dane opublikowane niedawno przez hiszpański Narodowy Instytut Statystyczny (INE) potwierdzają skalę tego zjawiska: 252 380 nowych mieszkańców w pierwszych 25 latach XXI wieku, co oznacza wzrost o 35,58%.
Od ćwierć miliona do trzeciej części więcej
INE co roku publikuje oficjalne liczby ludności dla hiszpańskich gmin, dokonując rewizji rejestru mieszkańców. Są to dane na dzień 1 stycznia roku poprzedzającego publikację, które pozwalają na porównania rzucające światło na dynamikę demograficzną. Tym razem widać, że Teneryfa liczyła 961 745 mieszkańców 1 stycznia 2025 roku. To o 6 682 osoby więcej niż rok wcześniej (955 063), co oznacza wzrost o 0,7%. Znacznie bardziej wymowne liczby pojawiają się jednak, gdy poszerzymy horyzont do 1 stycznia 2000 roku. Wtedy ujawnia się wzrost o ćwierć miliona. Podsumowując: 709 365 mieszkańców w 2000 roku i 961 745 w 2025 – wzrost o 252 380 osób, czyli 35,58%. Mówiąc jeszcze bardziej obrazowo, w ciągu 25 lat populacja wyspy zwiększyła się o jedną trzecią. Inne ujęcie pokazuje, że Teneryfa zwiększyła liczbę mieszkańców tak, jakby powstała na niej nowa gmina znacznie większa od Santa Cruz, która obecnie liczy 211 957 mieszkańców.
Trzy kluczowe trendy: boom na południu, stagnacja na północy i przesunięcia w metropolii
Analiza danych ujawnia co najmniej trzy dodatkowe, istotne trendy. Południe wyspy doświadcza gwałtownego wzrostu, północ rośnie nieśmiało lub się kurczy, a w obszarze metropolitalnym wzrosty nie dotyczą Santa Cruz, lecz okolicznych terenów. Profesorowie z Wydziału Geografii i Historii Uniwersytetu w La Laguna (ULL), José León García i Alejandro Armas, potwierdzają, że wzrost jest znaczący i dodają kluczową informację: realny przyrost globalny jest jeszcze większy. Chodzi o tzw. populację floatingową, czyli turystów (ponad 18 milionów na całych Wyspach Kanaryjskich w 2025 roku), która również jest obecna na wyspie. „To prawda, że przyjeżdżają na ograniczony czas, ale są to osoby, które przyczyniają się do nasycenia pewnego rodzaju usług lub infrastruktury, z której na co dzień korzystamy my, mieszkańcy” – wskazuje Armas.
Turystyka napędza południe. Adeje, San Miguel i Granadilla na czele
To właśnie turystyka prowadzi do bardzo wysokich wzrostów na południu. Przoduje pod tym względem Adeje ze wzrostem o 257% i 36 014 nowych mieszkańców, za nim plasują się San Miguel (227%, 16 645 osób) i Granadilla (189%, 38 429 osób). Co prawda w liczbach bezwzględnych największy wzrost odnotowało Arona (49 377 mieszkańców), jednak ze względu na wyjściowo większą populację, wzrost względny był niższy (128%). „Pierwsze strefy turystyczne znajdowały się na północy, w miejscach takich jak Puerto de la Cruz czy Bajamar, a dopiero później nastąpił rozwój tej działalności na południu” – kontekstualizuje García genezę rozwoju turystycznego, który stawia w centrum zaobserwowanych zmian populacyjnych. Dodaje, że niektórzy turyści przyjeżdżają na wyspę i ostatecznie zostają rezydentami, ale przede wszystkim kluczowym elementem jest to, że najbardziej turystyczne ośrodki stanowią magnes dla osób szukających pracy i możliwości, często imigrantów.
Północ się wyludnia. Burmistrz Garachico kwestionuje dane
Na przeciwległym biegunie znajduje się północ, gdzie odnotowuje się największe spadki. Garachico (-10%, -552 mieszkańców), Buenavista (-8%, -455), El Tanque (-7%, -213) i Los Silos (-5%, -293) prowadzą w rankingu spadków w analizowanym okresie. Jednak burmistrz Garachico, José Heriberto González, utrzymuje, że dane INE dla jego gminy nie są realne. „Garachico nigdy nie miało takiej liczby ludności, w żadnym wypadku” – mówi o wyjściowej liczbie 5 492 mieszkańców z 2000 roku. „Był to rejestr zawyżany od lat, od ostatnich dekad XX wieku, z osobami wpisanymi, które mieszkały w innych krajach, jak Wenezuela, Kuba… Dokonano rewizji i uregulowania rejestru i zostaliśmy z realną populacją” – twierdzi. „Co więcej, w ostatnich latach notujemy niewielkie, realne wzrosty, a populacja jest ustabilizowana z lekką tendencją wzrostową” – dodaje.
Dlaczego stolica traci mieszkańców? Winne „fantomy” i Anaga
Właśnie konsekwencją takiego rozbieżnego rejestru jest to, że Santa Cruz nie tylko nie zwiększa liczby ludności, ale odnotowuje spadek o 1,48%. Chodzi o tzw. „rejestr fantomowy” („padrón fantasma”), który przez lata sztucznie zawyżał dane dla stolicy wyspy. Prawdą jest też, że na brak wzrostu w stolicy wpływają inne czynniki. „Rozwój Santa Cruz jest ograniczony przez położenie w jego otoczeniu Parku Wiejskiego Anaga” – precyzuje José León García, zauważając pochodną tego zjawiska we wzrostach, które rzeczywiście mają miejsce w La Laguna (27%, 34 565 osób) i Candelarii (118%, 15 279 osób). Innymi słowy, wobec ograniczeń Santa Cruz, niektórzy wybierają te pobliskie obszary.
Alejandro Armas szczegółowo opisuje, że „zasilanie” demograficzne obszaru metropolitalnego miało miejsce przed obecnymi zjawiskami. „Wystąpiła bardzo intensywna dynamika, głównie z powodu procesów emigracji z bardziej wiejskich obszarów Wysp Kanaryjskich do stolic” – wyjaśnia i uzupełnia, że obecnie wzrost w tych punktach jest „znacznie mniej dynamiczny” w porównaniu ze strefami turystycznymi.
Adeje: wzrost, ale z kontrolą. „Ludzie lubią tu mieszkać”
W Adeje, według słów burmistrza, radzą sobie z sytuacją. „Musimy rozróżnić, że jesteśmy na pierwszym miejscu pod względem wzrostu procentowego, ale nie bezwzględnego. Jesteśmy gminą pełną możliwości i to wygenerowało efekt przyciągania. W każdym razie możemy powiedzieć, że pozytywne jest to, że wzrost populacji szedł w parze ze wzrostem gospodarczym, co umożliwiło rozwój w zakresie poprawy i postępu gminy pod względem zatrudnienia i możliwości dla ludzi” – wskazuje José Miguel Rodríguez Fraga. „Ludzie lubią mieszkać w Adeje; wiemy o tym, ponieważ nam o tym mówią” – dopowiada. Doświadczony polityk socjalistyczny podkreśla, że nie doświadczyli „nagłego 'boomu’, który w ciągu kilku lat nadmiernie pomnożyłby populację; był to efekt progresywny”. Jego zdaniem, występują braki w zakresie opieki zdrowotnej, ale twierdzi, że w przestrzeniach publicznych, rekreacji, infrastrukturze sportowej, społecznej czy kulturalnej „ewoluowali” i odpowiedzieli na potrzeby.
Co dalej? Wyspa wykazuje oznaki nasycenia
Pozostałe oficjalne dane ludnościowe zwracają uwagę na niewielki wzrost w tak ważnym punkcie północy jak La Orotava (10%, 4 166 mieszkańców więcej) oraz na powściągliwość demograficzną Puerto de la Cruz (24%, 6 149). El Sauzal, z wysokimi średnimi dochodami na mieszkańca, rośnie o 25% (1 902 osoby). Największy rozwój północy w ujęciu procentowym przeżywa Santa Úrsula (46%, 4 900). Dalej znajduje się grupa obszarów z umiarkowanymi liczbami, jak Arafo, Fasnia, La Guancha, Icod, La Matanza, Los Realejos… Vilaflor, choć na pierwszy rzut oka można by sądzić, że jest w ogonie z powodu oddalenia, plasuje się na poziomie 18% (296 osób).
A co oznacza to wszystko w ujęciu globalnym? Oto wyzwanie demograficzne. Istnieją widoczne gołym okiem nierównowagi, z ekstremami „opustoszałej Teneryfy” i tych stref turystycznych, do których imigranci z licznych narodowości przybywają w poszukiwaniu dobrobytu ekonomicznego. Wzrost populacji wymaga również większej liczby usług. Emerytowany profesor geografii José León García jest pewien, że „wzrost jest znaczący” i że wyspa „wykazuje oznaki nasycenia”, a także że „nie zaktualizowano potrzebnych usług”.
Prognozy: tendencja wzrostowa się utrzyma
Wskaźniki prognozują, że tendencja nie odwróci się w krótkim terminie. W tym tygodniu, na spotkaniu Rady Fundacji Katedry Juana Miguela Sanjuana, które odbyło się na ULL, wykazano, że obecne prognozy wskazują na utrzymanie wzrostu populacji Wysp Kanaryjskich w nadchodzących dekadach, głównie ze względu na efekt migracji międzynarodowych, będących konsekwencją dynamiki ekonomicznej i trwałej atrakcyjności mieszkaniowej Archipelagu – podała agencja Efe. Według danych INE, w 2039 roku Wyspy Kanaryjskie osiągną 2,5 miliona mieszkańców, z czego jedna trzecia urodzi się w innych krajach.

