Prawny skandal wokół likwidacji hoteli Santana Cazorla
Proces likwidacji aktywów hotelowych grupy Santana Cazorla wszedł w fazę ostrego sporu prawnego. Okazało się, że administrador konkursowy zaproponował sędziemu przyznanie tzw. Lotu 1 – obejmującego hotele Valle, Lago i Costa Taurito oraz koncesję administracyjną hotelu Las Tirajanas na Gran Canarii – grupie Martín (poprzez DTVT). Decyzja ta jest szokująca, ponieważ konkurencyjną subastę wygrała firma Isla Marina (należąca do grupy Lopesan), która złożyła lepszą ofertę finansową.
Zwycięzca subasty odsunięty na bok
Isla Marina zaoferowała za pakiet hoteli 85 001 000 euro, pokonując ofertę grupy Martín zaledwie o tysiąc euro – ich propozycja wynosiła dokładnie 85 000 000 euro. Mimo to, w swoim raporcie administrador konkursowy, Amalio Miralles, zrelatywizował kryterium ceny i zarekomendował przyznanie nieruchomości drugiemu w kolejności oferentowi. Taka decyzja wzbudza poważne wątpliwości co do jej legalności. Redakcja Canarias Ahora próbowała uzyskać od Mirallesa wyjaśnienia, zarówno telefonicznie, jak i mailowo. Odpowiedź była krótka: kancelaria, w której pracuje, „nie rozmawia z dziennikarzami”.
Wątpliwości prawne: naruszenie zasad konkursu?
Decyzja Mirallesa budzi zastrzeżenia, ponieważ może naruszać zasadę najlepszego zaspokojenia interesu w postępowaniu upadłościowym, która jest zapisana w hiszpańskiej ustawie konkursowej. Źródła prawnicze konsultowane przez gazetę przypominają, że skoro nie ma specjalnego planu ani reguł likwidacji, a subasta odbywała się przez wyspecjalizowaną jednostkę, to powinien przeważyć najwyższy oferent. Wyjątkiem mogłoby być udowodnione i poważne zagrożenie, ale takiego dowodu w raporcie administatora nie ma. Kontrowersja nie dotyczy wiarygodności finansowej grupy Martín, lecz faktu, że subastę wygrała Isla Marina lepszą ofertą, a mimo to proponuje się pominięcie zwycięzcy.
Raport administatora pod lupą
Raport administatora, który trafił już do sędziego gospodarczego nr 1 w Las Palmas de Gran Canaria, Alberto Lópeza, wprost przyznaje, że Isla Marina złożyła najlepszą ofertę ekonomiczną i że obaj oferenci wykazali się wystarczającą wypłacalnością oraz gotowością przejęcia ewentualnych zobowiązań. To właśnie zwiększa krytykę ze strony zainteresowanych, ponieważ brakuje obiektywnego wyjaśnienia, dlaczego odrzuca się najlepszą ofertę. Dokument wprowadza nieobiektywne kryteria, takie jak „naturalna ciągłość”, „wcześniejsza znajomość parku wodnego” wchodzącego w skład sprzedawanego pakietu czy „przynależność do obecnej grupy zarządzającej” (która to grupa, Livvo, należy do Martína). Czynniki te nie figurowały w pierwotnych warunkach przetargu i mogą oznaczać samowolną zmianę zasad w trakcie gry, co niesie ryzyko uznania decyzji za nieważną z powodu arbitralności.
Pod wątpliwość poddane zostało także potraktowanie kwestii wierzytelności od touroperatorów oraz kwestii pracowniczych. W raporcie niekorzystnie oceniono ofertę Isla Marina, mimo że była ona w pełni zgodna z ramami prawnymi. Dostrzega się również możliwe naruszenie zasady równości oferentów, ponieważ pozytywną cechą uznano wcześniejszą pozycję obecnego operatora.
Kwestia pracowników jako argument?
Raport przywiązuje szczególną wagę do sytuacji pracowników, obecnie zintegrowanych ze strukturą grupy zarządzającej. Pomija jednak fakt, że obaj licytanci zobowiązali się do zapewnienia ciągłości operacyjnej i przejęcia zobowiązań pracowniczych zgodnie z obowiązującym prawem. Z otoczenia grupy Lopesan słychać głosy, że istnieją solidne podstawy do złożenia sprzeciwu wobec tej propozycji, zarzucając jej arbitralność, brak realnego oszacowania rzekomych szkód oraz wypaczenie pojęcia „interesu konkursu”.
Długa batalia sądowa przed nami
Wszystko wskazuje na to, że proces znacznie się przedłuży. Sprawa będzie rozstrzygana na drodze sądowej, a nie wyklucza się nawet otwarcia ścieżki karnej. Ostateczna decyzja należy teraz do sędziego Alberto Lópeza, który będzie musiał rozważyć, czy kontrowersyjna rekomendacja administatora mieści się w granicach prawa.

