kolejny problem lotnisko el hierro samolot nie mogl ladowac

Kolejny problem na El Hierro. Samolot nie mógł wylądować

Zapowiedź normalności, a rzeczywistość znów zaskakuje

Pomimo ogłoszenia o pełnym przywróceniu normalnego rozkładu lotów, lotnisko na El Hierro znów stało się źródłem problemów. Kolejny samolot miał kłopoty z lądowaniem w piątek rano. Kontrolerzy lotniczy opisali zdarzenie z udziałem samolotu linii Binter, lecącego z Teneryfy, na swoich profilach w mediach społecznościowych.

Manewr nad La Restingą zamiast lądowania

Samolot kanaryjskich linii lotniczych nie mógł wylądować na lotnisku El Hierro, ponieważ nie było ono operacyjne. Maszyna, która wystartowała z Teneryfy Północnej o 7:37, miała planowe przybycie na miejsce o 8:15. Według danych z platformy śledzenia lotów FlightRadar24, samolot rozpoczął podejście w kierunku La Restingi, na południowo-wschodnim krańcu El Hierro, już o 8:03. Było to siedem minut przed oficjalnym otwarciem portu, które jest ustalone na godzinę 8:10.

Przedstawiciele zarządcy lotnisk, Aeny, wskazują, że lotnisko funkcjonowało prawidłowo, a otwarcie pasa startowego nastąpiło punktualnie, zgodnie z ustalonym harmonogramem. Jednak według relacji kontrolerów, załoga podjęła decyzję o przedłużeniu manewru i dotarciu nad rejon La Restingi, aby zyskać na czasie, a następnie zawrócić. Dopiero za drugim razem udało się wylądować, gdy pista była już gotowa do przyjęcia samolotu.

„Spacer” nad biosferą i jego koszty

Podczas manewru samolot obniżył lot do zaledwie 900 metrów nad poziomem morza, lecąc na wysokości porównywalnej do położenia miejscowości La Esperanza. Kontrolerzy lotniczy skomentowali to sarkastycznie: „Spacer, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku w La Restindze”. Podkreślili jednocześnie, że takie sytuacje mogą mieć poważny negatywny wpływ na środowisko naturalne. To szczególnie ważne na wyspie, która jest przecież Rezerwatem Biosfery UNESCO.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link