casa del elevador el hierro nocleg bez wi fi

Casa del Elevador: nocleg na końcu świata bez Wi-Fi i telewizji

Biznes? Nie, przestrzeń do myślenia

„To nie jest biznes, to przestrzeń do kontemplacji; do obserwowania ciszy, myśli i czasu” – zapewnia Alberto del Hoyo. „Zamiast oferować wygody, próbuje przywrócić coś, co dziś jest niezwykle rzadkie: umiejętność skupienia uwagi”. Każdy szczegół został starannie przemyślany, począwszy od architektury wnętrza, utrzymanej w stylu Alejandro Beautella. Autora tak charakterystycznych i nagradzanych obiektów jak pustelnia San Juan Bautista na El Hierro, kościół San Miguel Arcángel w La Laguna czy dom La Toscalera w Santa Cruz. W Casa del Elevador Beautell realizuje swoje minimalistyczne projekty, wtopione w krajobraz i bawiące się światłem.

„Architektura tkwi w materii, nie w formie, a ten projekt jest tego przykładem” – wyjaśnia Beautell. „Pracowaliśmy z bardzo skromnym materiałem: pustakami żelbetowymi, które nadgryzł czas. I traktowaliśmy je z szacunkiem, prawie jak znalezisko archeologiczne”. Rękodzieło w Casa del Elevador to nie tylko architektura. Znajdziemy je również w zastawie stołowej, meblach, lampach i dekoracjach. Projekt wsparli m.in. Lorena Mazzola (garbarka skór), José Juan Sosa (tradycyjny nożownik), Beatriz Ballester (twórczyni wyrobów wełnianych), Octavio Barrera (twórca lamp), Pedro Paricio (malarz), a także miejscowi kowale, stolarze, murarze, elektrycy, kamieniarze i inni rzemieślnicy. Wszystko powstało na Wyspach Kanaryjskich.

apartament wakacyjny teneryfa pl

Nie wystarczy zapłacić – musisz napisać list

Właściciele nie stawiają żadnych szczególnych wymagań co do treści listów, które należy wysłać, aby dostać się do tego miejsca. „Jedyne, o co prosimy, to żeby list był napisany ręcznie” – precyzuje Alberto del Hoyo, który prowadzi jeszcze jeden wyjątkowy obiekt noclegowy – Hacienda de las Cuatro Ventanas, położoną wśród plantacji bananów w Los Realejos na Teneryfie. „Liczy się dla nas gest wrzucenia listu do skrzynki i chęć spędzenia kilku dni w tym domu w La Restingi”. Alberto, Silvia i Alejandro podkreślają, że nie jest to łatwe miejsce. „Krajobraz nie ma tu łagodnego piękna – jest surowy i dziki” – ostrzega Del Hoyo. „Wiatr wieje z ogromną siłą, a wszystko dookoła jest wulkaniczne. Dojeżdża się tu polną drogą, a pierwsze wrażenie jest przytłaczające, choć pełne autentyczności”. To dzikie piękno jest metaforą historii El Hierro. Jak opowiadają Del Hoyo i Beautell, brak wody przez pokolenia kształtował codzienne życie na wyspie, wpływając na rolnictwo, ekonomię, osadnictwo i sposób zamieszkiwania. Przypominają, że El Hierro to wyspa, która nauczyła się przekuwać trudności w siłę, cechując się surowością, odpornością i umiejętnością dostrzegania uroku nawet w ekstremalnych warunkach. „Casa del Elevador stara się oddać sprawiedliwość właśnie takiemu podejściu do życia” – podsumowuje Beautell.

Źródło

Jak ruina zmieniła się w schronienie

Osiem lat temu przedsiębiorca i fotograf Alberto del Hoyo, jego żona Silvia Rodríguez oraz ich wspólny przyjaciel architekt Alejandro Beautell – wszyscy mieszkający na Teneryfie – odkryli ten budynek. Charakteryzował się surowym, przemysłowym wyglądem, miał zaledwie 60 metrów kwadratowych powierzchni i znajdował się w wyjątkowym miejscu zwanym Iramas, w jednym z najdalej na południe wysuniętych punktów Europy. Postanowili spełnić marzenie: przekształcić tę ruinę w niezwykłe, nowoczesne miejsce noclegowe, które na nowo interpretuje swoją dawną funkcję i zaprasza do przeżycia introspekcyjnej przygody. Po zbadaniu historii dokonania Juana Casañasa i tego, jak pokonał niezliczone przeszkody, by postawić ten budynek w tak niedostępnym miejscu, Alberto, Silvia i Alejandro utwierdzili się w przekonaniu, że trzeba go odrestaurować i dać mu nowe życie.

„Pomysł zrodził się z wielu rozmów” – opowiada Alberto del Hoyo. „Chcieliśmy oddać hołd dokonaniu Casañasa, uhonorować jego potomków i złożyć hołd wszystkim mieszkańcom El Hierro, którzy – tak jak on – budowali swoją tożsamość w warunkach skrajnego niedostatku, a zwłaszcza w obliczu trudności z dostępem do wody”. Marzenie się spełniło. Dawna winda stała się przestrzenią do refleksji i wyjątkowym miejscem na ziemi, które – na przekór komercji – stawia na zupełnie inną filozofię.

Biznes? Nie, przestrzeń do myślenia

„To nie jest biznes, to przestrzeń do kontemplacji; do obserwowania ciszy, myśli i czasu” – zapewnia Alberto del Hoyo. „Zamiast oferować wygody, próbuje przywrócić coś, co dziś jest niezwykle rzadkie: umiejętność skupienia uwagi”. Każdy szczegół został starannie przemyślany, począwszy od architektury wnętrza, utrzymanej w stylu Alejandro Beautella. Autora tak charakterystycznych i nagradzanych obiektów jak pustelnia San Juan Bautista na El Hierro, kościół San Miguel Arcángel w La Laguna czy dom La Toscalera w Santa Cruz. W Casa del Elevador Beautell realizuje swoje minimalistyczne projekty, wtopione w krajobraz i bawiące się światłem.

„Architektura tkwi w materii, nie w formie, a ten projekt jest tego przykładem” – wyjaśnia Beautell. „Pracowaliśmy z bardzo skromnym materiałem: pustakami żelbetowymi, które nadgryzł czas. I traktowaliśmy je z szacunkiem, prawie jak znalezisko archeologiczne”. Rękodzieło w Casa del Elevador to nie tylko architektura. Znajdziemy je również w zastawie stołowej, meblach, lampach i dekoracjach. Projekt wsparli m.in. Lorena Mazzola (garbarka skór), José Juan Sosa (tradycyjny nożownik), Beatriz Ballester (twórczyni wyrobów wełnianych), Octavio Barrera (twórca lamp), Pedro Paricio (malarz), a także miejscowi kowale, stolarze, murarze, elektrycy, kamieniarze i inni rzemieślnicy. Wszystko powstało na Wyspach Kanaryjskich.

Nie wystarczy zapłacić – musisz napisać list

Właściciele nie stawiają żadnych szczególnych wymagań co do treści listów, które należy wysłać, aby dostać się do tego miejsca. „Jedyne, o co prosimy, to żeby list był napisany ręcznie” – precyzuje Alberto del Hoyo, który prowadzi jeszcze jeden wyjątkowy obiekt noclegowy – Hacienda de las Cuatro Ventanas, położoną wśród plantacji bananów w Los Realejos na Teneryfie. „Liczy się dla nas gest wrzucenia listu do skrzynki i chęć spędzenia kilku dni w tym domu w La Restingi”. Alberto, Silvia i Alejandro podkreślają, że nie jest to łatwe miejsce. „Krajobraz nie ma tu łagodnego piękna – jest surowy i dziki” – ostrzega Del Hoyo. „Wiatr wieje z ogromną siłą, a wszystko dookoła jest wulkaniczne. Dojeżdża się tu polną drogą, a pierwsze wrażenie jest przytłaczające, choć pełne autentyczności”. To dzikie piękno jest metaforą historii El Hierro. Jak opowiadają Del Hoyo i Beautell, brak wody przez pokolenia kształtował codzienne życie na wyspie, wpływając na rolnictwo, ekonomię, osadnictwo i sposób zamieszkiwania. Przypominają, że El Hierro to wyspa, która nauczyła się przekuwać trudności w siłę, cechując się surowością, odpornością i umiejętnością dostrzegania uroku nawet w ekstremalnych warunkach. „Casa del Elevador stara się oddać sprawiedliwość właśnie takiemu podejściu do życia” – podsumowuje Beautell.

Źródło

Surowe piękno i głęboka cisza

Być w Casa del Elevador to czuć się jak na końcu świata, w miejscu, gdzie zostajesz tylko ty sam. Zawieszony na klifie tajemniczej wyspy El Hierro, bez nikogo w promieniu wielu kilometrów. Bez wi-fi, bez telewizji – jedyne połączenie to to z naturą. Słychać tylko śpiew burzyków, szum wiatru i szept morza. W tym wyjątkowym zakątku w środku niczego masz nawet czas, by wyobrazić sobie huk erupcji, które przez tysiące lat rzeźbiły tę suchą, budzącą lęk wysokości ziemię, na której wciąż czuć gorąco lawy. To miejsce jest tak niezwykłe, że aby je poznać, trzeba wysłać list – po staremu, ręcznie, pocztą, ze znaczkiem – opisując, dlaczego chcesz spędzić kilka dni w tym odległym miejscu.

Skąd się wzięła winda na El Hierro?

Czym właściwie jest Casa del Elevador? Jaka jest jej historia i komu przyszło do głowy stworzyć coś takiego? To opowieść o Juanie Casañasie Moralesie i jego związku z El Hierro. Był to młynarz bez wyższego wykształcenia, który podjął się niemożliwego zadania. Ponad 70 lat temu kierował budową pomieszczenia na maszynerię do pompowania wody z naturalnego źródła, znajdującego się na dnie klifu, w okolicy zwanej Playa Dulce. Celem było zaopatrzenie w wodę miasteczka La Restinga. Było to coś więcej niż inżynieryjny wyczyn – to niezwykły przykład wytrwałości, praktycznego myślenia i zaangażowania w dobro wspólne, tak typowego dla historii El Hierro. Urządzenie działało przez dekadę, ale w końcu zostało porzucone i popadło w zapomnienie.

Jak ruina zmieniła się w schronienie

Osiem lat temu przedsiębiorca i fotograf Alberto del Hoyo, jego żona Silvia Rodríguez oraz ich wspólny przyjaciel architekt Alejandro Beautell – wszyscy mieszkający na Teneryfie – odkryli ten budynek. Charakteryzował się surowym, przemysłowym wyglądem, miał zaledwie 60 metrów kwadratowych powierzchni i znajdował się w wyjątkowym miejscu zwanym Iramas, w jednym z najdalej na południe wysuniętych punktów Europy. Postanowili spełnić marzenie: przekształcić tę ruinę w niezwykłe, nowoczesne miejsce noclegowe, które na nowo interpretuje swoją dawną funkcję i zaprasza do przeżycia introspekcyjnej przygody. Po zbadaniu historii dokonania Juana Casañasa i tego, jak pokonał niezliczone przeszkody, by postawić ten budynek w tak niedostępnym miejscu, Alberto, Silvia i Alejandro utwierdzili się w przekonaniu, że trzeba go odrestaurować i dać mu nowe życie.

„Pomysł zrodził się z wielu rozmów” – opowiada Alberto del Hoyo. „Chcieliśmy oddać hołd dokonaniu Casañasa, uhonorować jego potomków i złożyć hołd wszystkim mieszkańcom El Hierro, którzy – tak jak on – budowali swoją tożsamość w warunkach skrajnego niedostatku, a zwłaszcza w obliczu trudności z dostępem do wody”. Marzenie się spełniło. Dawna winda stała się przestrzenią do refleksji i wyjątkowym miejscem na ziemi, które – na przekór komercji – stawia na zupełnie inną filozofię.

Biznes? Nie, przestrzeń do myślenia

„To nie jest biznes, to przestrzeń do kontemplacji; do obserwowania ciszy, myśli i czasu” – zapewnia Alberto del Hoyo. „Zamiast oferować wygody, próbuje przywrócić coś, co dziś jest niezwykle rzadkie: umiejętność skupienia uwagi”. Każdy szczegół został starannie przemyślany, począwszy od architektury wnętrza, utrzymanej w stylu Alejandro Beautella. Autora tak charakterystycznych i nagradzanych obiektów jak pustelnia San Juan Bautista na El Hierro, kościół San Miguel Arcángel w La Laguna czy dom La Toscalera w Santa Cruz. W Casa del Elevador Beautell realizuje swoje minimalistyczne projekty, wtopione w krajobraz i bawiące się światłem.

szlaki na teneryfie przystanek rodzinka banner v1 square

„Architektura tkwi w materii, nie w formie, a ten projekt jest tego przykładem” – wyjaśnia Beautell. „Pracowaliśmy z bardzo skromnym materiałem: pustakami żelbetowymi, które nadgryzł czas. I traktowaliśmy je z szacunkiem, prawie jak znalezisko archeologiczne”. Rękodzieło w Casa del Elevador to nie tylko architektura. Znajdziemy je również w zastawie stołowej, meblach, lampach i dekoracjach. Projekt wsparli m.in. Lorena Mazzola (garbarka skór), José Juan Sosa (tradycyjny nożownik), Beatriz Ballester (twórczyni wyrobów wełnianych), Octavio Barrera (twórca lamp), Pedro Paricio (malarz), a także miejscowi kowale, stolarze, murarze, elektrycy, kamieniarze i inni rzemieślnicy. Wszystko powstało na Wyspach Kanaryjskich.

Nie wystarczy zapłacić – musisz napisać list

Właściciele nie stawiają żadnych szczególnych wymagań co do treści listów, które należy wysłać, aby dostać się do tego miejsca. „Jedyne, o co prosimy, to żeby list był napisany ręcznie” – precyzuje Alberto del Hoyo, który prowadzi jeszcze jeden wyjątkowy obiekt noclegowy – Hacienda de las Cuatro Ventanas, położoną wśród plantacji bananów w Los Realejos na Teneryfie. „Liczy się dla nas gest wrzucenia listu do skrzynki i chęć spędzenia kilku dni w tym domu w La Restingi”. Alberto, Silvia i Alejandro podkreślają, że nie jest to łatwe miejsce. „Krajobraz nie ma tu łagodnego piękna – jest surowy i dziki” – ostrzega Del Hoyo. „Wiatr wieje z ogromną siłą, a wszystko dookoła jest wulkaniczne. Dojeżdża się tu polną drogą, a pierwsze wrażenie jest przytłaczające, choć pełne autentyczności”. To dzikie piękno jest metaforą historii El Hierro. Jak opowiadają Del Hoyo i Beautell, brak wody przez pokolenia kształtował codzienne życie na wyspie, wpływając na rolnictwo, ekonomię, osadnictwo i sposób zamieszkiwania. Przypominają, że El Hierro to wyspa, która nauczyła się przekuwać trudności w siłę, cechując się surowością, odpornością i umiejętnością dostrzegania uroku nawet w ekstremalnych warunkach. „Casa del Elevador stara się oddać sprawiedliwość właśnie takiemu podejściu do życia” – podsumowuje Beautell.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link