Audio generowane przez AI (Readerr) - może zawierać błędy
Opracowanie przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie informacji hiszpańskojęzycznych. Źródło pod artykułem.
Dyplomatka z misją
Christiana Figueres (70 lat, Kostaryka) to kobieta poważna i o niezłomnych przekonaniach. W jej wypowiedziach wciąż pobrzmiewa pojednawczy ton, będący owocem lat doświadczenia dyplomatycznego – choć od blisko dekady nie kieruje już Ramową konwencją Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu. Antropolożka z optymizmem patrzy na rozwój odnawialnych źródeł energii, jaki dokonał się na świecie, ale ostrzega, że priorytety militarne i bezpieczeństwa konkurują obecnie bezpośrednio z walką ze zmianami klimatu. Dziś, podczas Festiwalu Starmus na Teneryfie, dokonuje przeglądu sytuacji klimatycznej, porozumień międzynarodowych i przyszłości planety, a przy okazji przygląda się też sytuacji Wysp Kanaryjskich.
Jedenaście lat po Paryżu: sukces i polityczny zastój
Minęło jedenaście lat od podpisania Porozumienia paryskiego, w które była pani mocno zaangażowana. Czy na coś się przydało? „I tak, i nie. Przydało się, bo było politycznym sygnałem najwyższej rangi, że świat musi się dekarbonizować. Od tamtej pory powstała ogromna liczba technologii odnawialnych, które wyłoniły się właśnie dzięki Porozumieniu paryskiemu. I szczera prawda jest taka, że upowszechnienie tych technologii jest znacznie większe, niż ktokolwiek z nas wyobrażał sobie dziesięć lat temu. To dowód ogromnego sukcesu. Nie poprawiła się natomiast pozycja polityczna niektórych rządów centralnych i federalnych. A teraz priorytety militarne i bezpieczeństwa konkurują ze zmianami klimatu. Ponieważ jednak postęp w dekarbonizacji przeniósł się z rządów federalnych do miast, te, które nie dźwigają ciężaru militarnego czy obronnego, nadal wykonują tę pracę” – odpowiada Figueres.
Czy nowe porozumienie jest potrzebne?
Czy w obecnej sytuacji politycznej udałoby się dziś wypracować porozumienie na miarę paryskiego? „Nie, dziś nie byłoby to możliwe, ale nie jest potrzebne, bo Porozumienie paryskie już istnieje. Nie trzeba na nowo odkrywać Ameryki” – podkreśla. Planeta przez jakiś czas przekraczała już limit 1,5 stopnia cieplejszego w stosunku do epoki przedindustrialnej, zapisany w Porozumieniu paryskim. Czy nadal możliwe jest dostosowanie się do tego progu? Czy powinniśmy go zmienić? „Nie można zmienić progu. To zbyt niebezpieczne. Musimy przyznać, że istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, iż próg ten zostanie w najbliższych latach przekroczony tymczasowo. Nie oznacza to, że zostanie przekroczony na stałe, ale że nastąpi okres, w którym to się zdarzy – i nie wiemy, jak długo potrwa”.
Chiny przejmują pałeczkę
Czy można liczyć na obniżenie emisji na świecie bez udziału wielkich mocarstw, które nie chcą redukować ich właśnie teraz? „Można, ale nie w tempie, w jakim powinno się to dziać. Dziś największym emitentem gazów cieplarnianych nie są Stany Zjednoczone, lecz Chiny, które wykorzystują próżnię przywódczą, by stanąć na czele globalnej redukcji emisji. Nie dlatego, że chcą ratować planetę, ale ponieważ mają interes handlowy w rozwijaniu tych technologii – zarówno na potrzeby własnej gospodarki, jak i na eksport” – tłumaczy była sekretarz wykonawcza UNFCCC.
Klimat a sprawiedliwość społeczna
Aby spełnić cele klimatyczne, musimy porzucić paliwa kopalne, ale to może też wywołać problem sprawiedliwości społecznej. Jak zapobiec temu, by polityka klimatyczna pogłębiała nierówności między państwami? „Strategia musi polegać na poszukiwaniu najtańszych opcji, które przynoszą podwójną korzyść – lokalną i globalną. To właśnie je powinniśmy wdrażać w pierwszej kolejności. Problem w tym, że nie zakończyliśmy jeszcze identyfikacji wszystkich takich możliwości. Na przykład istnieją opcje, które mogłyby przynieść korzyść niektórym branżom, ale są bardzo, bardzo drogie – jak przemysłowe wychwytywanie dwutlenku węgla”.
Kanaryjskie wyzwania: wybrzeża i energia
Wyspy Kanaryjskie jako terytorium wyspiarskie odczują znaczące skutki zmian klimatu, mimo że nie należą do regionów najbardziej zanieczyszczających środowisko. Które strategie adaptacyjne powinny być tu priorytetem? „Ważną strategią adaptacyjną jest ochrona wybrzeży, ponieważ znaczna część ludności mieszka właśnie w tych miejscach. I trzeba by je wdrażać szybko. Z kolei tylko 14 proc. energii produkowanej na wyspie pochodzi ze źródeł czystych, co oznacza, że trzeba importować paliwa kopalne, by wytwarzać prąd na wyspie o nasłonecznieniu znacznie wyższym niż w innych częściach świata. Jest tu dużo miejsca na produkcję większej ilości energii słonecznej i wykorzystanie turbin wiatrowych, ale w tym celu należałoby zasadniczo zwiększyć całą produkcję czystej energii elektrycznej” – wskazuje Figueres.
Turystyka masowa a granice środowiska
Na Wyspach Kanaryjskich istnieje gospodarcze uzależnienie od turystyki masowej. Czy taki model da się pogodzić z limitami środowiskowymi, które powinniśmy wdrażać? „Z trudem. I to nie tylko ze względu na ślad środowiskowy, ale też dlatego, że jeśli tym, co przyciąga turystykę masową, są piękno natury, a ono zaczyna znikać, to jest to ogromne wyzwanie. Jednym z tematów, którymi należałoby się zająć, jest to, jak chronić dochody Wysp Kanaryjskich bez zwiększania wpływu na środowisko, a także jak chronić piękno, które kryje się pod wodą i w strefach przybrzeżnych”.
Najświeższe wieści z Wysp Kanaryjskich
Codzienne newsy, alerty pogodowe i praktyczne informacje – prosto z wysp, po polsku. Mieszkamy tu i wiemy co się dzieje, zanim trafi do mediów. Wszystko publikujemy na naszym kanale WhatsApp – bez pośredników, bez algorytmu.

