Mroczna chmura nad Berlinem: ITB w cieniu wojny
Kanaryjski sektor turystyczny miał – i nadal ma – tę datę zaznaczoną na czerwono. Od wtorku w Berlinie trwają Międzynarodowe Targi Turystyczne (ITB). Pierwotnym celem było powstrzymanie tendencji spadkowej w przyjazdach niemieckich turystów na Wyspy, obserwowanej od ostatniego kwartału ubiegłego roku, a istniały solidne podstawy, by sądzić, że to się uda. Atak USA i Izraela na Iran, odpowiedź ajatollahów i szybkie przeniesienie się konfliktu na rynek energii sprawiają jednak, że wszystkie rozmowy toczą się dziś z okiem zwróconym na Cieśninę Ormuz i Półwysep Arabski. „Popyt ze strony Niemiec nie wzrośnie” – potwierdza prezes Federacji Gastronomii i Turystyki Las Palmas (FEHT), José María Mañaricua.
Czy uda się utrzymać ubiegłoroczne liczby?
Przedstawiciel biznesu uważa, że tak, ale pod jednym warunkiem: nowy konflikt zbrojny nie może się przedłużać. Jeśli wymiana pocisków potrwa dłużej niż miesiąc, będzie to bardzo zła wiadomość. Światowi eksperci ostrzegają już, że cena baryłki ropy Brent przekroczy 100 dolarów – w poniedziałek oscylowała wokół 80 – a zapowiedź wstrzymania katarskiego przemysłu naftowego spowodowała skok ceny gazu o prawie 50%. Karty leżą już odkryte na stole. „Wszystko będzie zależeć od ekonomii i geostrategii” – zapewnia prezes organizacji hotelarskiej z Santa Cruz de Tenerife (Ashotel), Jorge Marichal.
Niemiecki turysta – filar archipelagu
Obaj przywódcy biznesu są więc zgodni, stawiając konflikt w centrum analizy dotyczącej ewolucji rynku niemieckiego. Jest to jednak rynek niezwykle ważny dla całego Archipelagu i strategiczny w przypadku Gran Canarii, Fuerteventury oraz zielonych wysp prowincji zachodniej (La Palma, La Gomera, El Hierro). Nieważne, jak niesprzyjająca jest międzynarodowa sytuacja, przedsiębiorcy, którzy od wtorku zasiadają do stołów negocjacyjnych z niemieckimi touroperatorami, nie mają innego wyjścia, jak zakasać rękawy i stawić czoła targom ITB z pełną determinacją.
Walka o zatrzymanie negatywnego trendu
Do września ubiegłego roku przyjazdy Niemców rosły. W ostatnim kwartale trend się odwrócił. Napływ turystów z Niemiec na Wyspy Kanaryjskie spadł o 7,9% w grudniu, ale dobre wyniki z pierwszych dziewięciu miesięcy pozwoliły zamknąć 2025 rok na zerowym poziomie wzrostu; przyjechało jedynie o 328 gości więcej niż w roku poprzednim. Marichal wyjaśnia, że w tych dniach będą się starali „zatrzymać negatywne liczby”. Mañaricua zaś wskazuje na oszczędności, jakie Niemcy mają w bankach – „większe niż w jakimkolwiek innym kraju Europy”. Do tego dodaje decyzję rządu niemieckiego o zwiększeniu zadłużenia kraju w ubiegłym roku, aby pobudzić gospodarkę dotkniętą cłami Trumpa, której udało się zamknąć rok na plusie. Był to pierwszy raz od trzech lat. Ta iniekcja kapitału „wyląduje w realnej gospodarce w drugiej połowie tego roku” – podkreśla prezes FEHT. I to jest kolejna dobra wiadomość dla kanaryjskiej bazy noclegowej; „ale zawsze w zależności od tego, jak będzie ewoluować cena ropy” – nalega Mañaricua.
Kolejna bitwa: utrzymanie połączeń lotniczych
Zwiększenie zdolności przewozowych w powietrzu to kolejne wyzwanie stojące przed kanaryjską delegacją. José María Mañaricua zaznacza, że w pierwszym miesiącu roku na Gran Canarię przyleciało o 2% więcej pasażerów z Niemiec, a wzrost ten sięga 5,2%, jeśli spojrzeć na cały rok 2025. Jednak oferta lotów między Niemcami a Archipelagiem zmniejszyła się o 5,7% w sezonie zimowym – który kończy się 29 marca – i przewiduje się, że spadnie również o 8,6% w sezonie letnim. Dane te Jorge Marichal nie ocenia negatywnie, ponieważ nadpodaż mogłaby spowodować „wymuszoną obniżkę cen”, która odstraszyłaby touroperatorów i linie lotnicze. Wyzwaniem na tych targach ITB jest więc niedopuszczenie, aby ta redukcja miejsc w samolotach przełożyła się w 100% na spadek liczby podróżnych.

