maroko powrot maloletnich ceuta

Maroko żąda powrotu 1600 małoletnich z Ceuty. Hiszpania stawia warunki

Opracowanie przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie informacji hiszpańskojęzycznych. Źródło pod artykułem.

Maroko żąda powrotu nieletnich, ale prawo nie pozwala na automatyczną deportację

Maroko zażądało od Hiszpanii zwrotu 1600 małoletnich bez opieki, którzy pozostają pod opieką władz Ceuty po masowym napływie migrantów do tego miasta w poprzednim tygodniu. Marokański minister sprawiedliwości Abdellatif Ouahbi zapewnił, że jego kraj nie zamierza porzucić swoich dzieci i młodzieży i jest gotów współpracować z Hiszpanią zarówno na drodze politycznej, jak i prawnej, aby umożliwić ich powrót. Nie jest to jednak propozycja nowa – już w 2024 roku, podczas wizyty prezydenta Wysp Kanaryjskich Fernando Clavijo w Rabacie, marokański minister spraw zagranicznych Naser Burita zadeklarował gotowość przyjęcia z powrotem swoich nieletnich obywateli.

Tymczasem sam powrót nie jest tak prosty, jak mogłoby się wydawać. Podlega bowiem skomplikowanej procedurze administracyjnej i sądowej, która wymaga udokumentowania więzów rodzinnych oraz zagwarantowania ochrony małoletnich. To właśnie te formalności Maroko uważa za przeszkodę w skutecznym przeprowadzeniu łączenia rodzin.

„Nie można tego zrobić tak po prostu”

– Nie można tego zrobić tak po prostu, bez żadnych formalności – tłumaczy Sandra Rodríguez, dyrektor generalna ds. Dzieciństwa w rządzie Wysp Kanaryjskich. Hiszpański system ochrony dzieci nie pozwala na automatyczny powrót małoletniego, który znajduje się w sytuacji osierocenia lub porzucenia. Każde łączenie rodzin musi gwarantować, że powrót nastąpi w warunkach zapewniających ochronę i że środowisko rodzinne jest w stanie zaopiekować się dzieckiem.

W przypadku dzieci objętych opieką na Wyspach Kanaryjskich administracja zna rodziny i może monitorować ich sytuację. Jednak w przypadku małoletnich imigrantów bez opieki konieczne jest zweryfikowanie, czy więzi rodzinne faktycznie istnieją. To proces, który może się przeciągać i w który zaangażowane są również międzynarodowe służby społeczne.

Powrót wymaga bilateralnej umowy i zgody dziecka

W obliczu tej sytuacji dyrektor generalna uważa, że kwestia powrotów powinna być rozwiązana na szczeblu państwowym, poprzez dwustronne porozumienie z Marokiem. Jeśli istnieje wola przyjęcia dzieci, trzeba ustalić, w jaki sposób miałby przebiegać powrót, w jakich warunkach i z jakimi gwarancjami. Wszystko to – jak podkreśla – z uwzględnieniem i priorytetowym potraktowaniem opinii samych małoletnich.

Nawet jeśli uda się potwierdzić wszystkie niezbędne gwarancje do łączenia rodzin, Rodríguez stanowczo podkreśla: „Trzeba wysłuchać dzieci”. Jeśli dziecko chce wrócić do rodziny, należy postępować zgodnie z ustaloną procedurą. – To nie może być przymus – ostrzega.

Łączenie rodzin może trwać latami. Przykład z Teneryfy

Dyrektor generalna obrazuje złożoność tych procesów przypadkiem małoletniej objętej opieką na Wyspach Kanaryjskich, którą niedawno udało się połączyć z ojcem mieszkającym we Francji. Cała procedura zajęła ponad dwa lata pracy. W tym czasie należało sprawdzić, czy relacja rzeczywiście istnieje – jak wyjaśnia Rodríguez, tego typu postępowania mogą obejmować zarówno rozmowy telefoniczne i kontakty z członkami rodziny, jak i wizyty z udziałem techników, a nawet badania DNA. – Dzieci trzeba chronić, niezależnie od tego, skąd pochodzą – podkreśla.

Jak zauważa, na Wyspach Kanaryjskich przypadki powrotu małoletnich do krajów pochodzenia zdarzają się niezwykle rzadko, a jeśli już mają miejsce, to wynikają z dobrej woli samego dziecka. Z kolei łączenie rodzin z krewnymi mieszkającymi w innych krajach europejskich to w całej kadencji od dwudziestu do pięćdziesięciu przypadków.

Czy Ceuta udźwignie ciężar wyjątkowej sytuacji?

Jednak skala wydarzeń w Ceucie zmusza do ponownego przemyślenia całego scenariusza. Przybycie około 1600 małoletnich w ciągu zaledwie kilku dni to sytuacja wyjątkowa, której – zdaniem Rodríguez – nie można traktować dokładnie tak samo, jak przypadków, którymi system ochrony zajmuje się na co dzień. Przypomina bowiem, że został on zaprojektowany w 1996 roku i miał odpowiadać na sytuacje osierocenia w zupełnie innym kontekście niż obecny.

– To, czego teraz doświadczamy, jest całkowicie inne – zauważa i stawia pytanie o potrzebę przeanalizowania, czy napływ małoletnich imigrantów bez opieki nie wymaga wprowadzenia specjalnych protokołów postępowania. Ceuta musiała już przystosować budynki szkolne, aby pomieścić dzieci, a zbliża się rozpoczęcie roku szkolnego. Do tego dochodzi fakt, że procedura ich ewentualnego przekazania, która stosuje się również do Wysp Kanaryjskich, może trwać ponad miesiąc.

– Czy Ceuta jest w stanie udźwignąć ten system ochrony dzieci? Czy jest w stanie zapewnić tym małoletnim odpowiednie warunki podczas trwania całej procedury? Nie wiem, nie mam tej wiedzy – przyznaje Rodríguez.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link