statek hantawirus teneryfa ewakuacja pasazerowie

Hantawirus na pokładzie: statek nie zacumuje w porcie. Pasażerowie trafią prosto na lotnisko

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Zakotwiczenie będzie miało jednak wymierne konsekwencje dla 88 pasażerów i 65 członków załogi (wśród nich jest jeden Hiszpan), przede wszystkim ze względu na wiatr panujący w tym rejonie. Średnia siła wiatru wynosi około 20 kilometrów na godzinę, a w niektórych porach roku zdarza się, że przekracza 30 km/h. Są to tak silne wiatry pasaty, że na pobliskiej plaży El Cabezo w El Médano, oddalonej zaledwie trzy kilometry od nabrzeża, organizowane są mistrzostwa świata w windsurfingu. Wiatr będzie znacznie silniej kołysał statkiem niż w przypadku cumowania przy kei, a przesiadka na łodzie będzie bardziej skomplikowana, zwłaszcza dla osób starszych.

Jedyna zaleta kotwiczenia: żaden szczur nie ucieknie

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Zakotwiczenie będzie miało jednak wymierne konsekwencje dla 88 pasażerów i 65 członków załogi (wśród nich jest jeden Hiszpan), przede wszystkim ze względu na wiatr panujący w tym rejonie. Średnia siła wiatru wynosi około 20 kilometrów na godzinę, a w niektórych porach roku zdarza się, że przekracza 30 km/h. Są to tak silne wiatry pasaty, że na pobliskiej plaży El Cabezo w El Médano, oddalonej zaledwie trzy kilometry od nabrzeża, organizowane są mistrzostwa świata w windsurfingu. Wiatr będzie znacznie silniej kołysał statkiem niż w przypadku cumowania przy kei, a przesiadka na łodzie będzie bardziej skomplikowana, zwłaszcza dla osób starszych.

Jedyna zaleta kotwiczenia: żaden szczur nie ucieknie

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Fernando Clavijo zdołał w czwartek przekonać ministrów zaangażowanych w zarządzanie kryzysem hantawirusa, aby statek, na którym wykryto ognisko choroby, nie cumował w porcie Granadilla, dokąd ma dotrzeć za kilka dni, lecz pozostał na kotwicy na redzie. Rozmawiający z naszą redakcją kanaryjski epidemiolog Amós García Rojas nie ma wątpliwości: „Zarówno zakotwiczenie, jak i cumowanie nie wpływają na zwiększenie ani zmniejszenie ryzyka. Między innymi dlatego, że ryzyko związane z hantawirusem jest bardzo niskie. Dla mieszkańców naszych wysp jest wręcz znikome”.

Zakotwiczenie będzie miało jednak wymierne konsekwencje dla 88 pasażerów i 65 członków załogi (wśród nich jest jeden Hiszpan), przede wszystkim ze względu na wiatr panujący w tym rejonie. Średnia siła wiatru wynosi około 20 kilometrów na godzinę, a w niektórych porach roku zdarza się, że przekracza 30 km/h. Są to tak silne wiatry pasaty, że na pobliskiej plaży El Cabezo w El Médano, oddalonej zaledwie trzy kilometry od nabrzeża, organizowane są mistrzostwa świata w windsurfingu. Wiatr będzie znacznie silniej kołysał statkiem niż w przypadku cumowania przy kei, a przesiadka na łodzie będzie bardziej skomplikowana, zwłaszcza dla osób starszych.

Jedyna zaleta kotwiczenia: żaden szczur nie ucieknie

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Fernando Clavijo zdołał w czwartek przekonać ministrów zaangażowanych w zarządzanie kryzysem hantawirusa, aby statek, na którym wykryto ognisko choroby, nie cumował w porcie Granadilla, dokąd ma dotrzeć za kilka dni, lecz pozostał na kotwicy na redzie. Rozmawiający z naszą redakcją kanaryjski epidemiolog Amós García Rojas nie ma wątpliwości: „Zarówno zakotwiczenie, jak i cumowanie nie wpływają na zwiększenie ani zmniejszenie ryzyka. Między innymi dlatego, że ryzyko związane z hantawirusem jest bardzo niskie. Dla mieszkańców naszych wysp jest wręcz znikome”.

Zakotwiczenie będzie miało jednak wymierne konsekwencje dla 88 pasażerów i 65 członków załogi (wśród nich jest jeden Hiszpan), przede wszystkim ze względu na wiatr panujący w tym rejonie. Średnia siła wiatru wynosi około 20 kilometrów na godzinę, a w niektórych porach roku zdarza się, że przekracza 30 km/h. Są to tak silne wiatry pasaty, że na pobliskiej plaży El Cabezo w El Médano, oddalonej zaledwie trzy kilometry od nabrzeża, organizowane są mistrzostwa świata w windsurfingu. Wiatr będzie znacznie silniej kołysał statkiem niż w przypadku cumowania przy kei, a przesiadka na łodzie będzie bardziej skomplikowana, zwłaszcza dla osób starszych.

Jedyna zaleta kotwiczenia: żaden szczur nie ucieknie

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Decyzja o uruchomieniu protokołu w przypadku chorób zakaźnych wymaga ścisłej współpracy między Oddziałem Wysokich Wymogów (Unidad de Altos Requerimientos) w szpitalu La Candelaria, Kanaryjską Służbą Zdrowia a pozostałymi instytucjami zaangażowanymi w zarządzanie kryzysem sanitarnym. Władze archipelagu nakazały już przygotowanie się na ewentualne uruchomienie tego specjalnego oddziału, co będzie wiązać się z wdrożeniem szczególnych procedur w samym szpitalu. „Wstępnie przekazano nam, że protokół, na który czekamy, zakłada, że nawet jeśli u kogoś potwierdzi się zakażenie, może on zostać odesłany bezpośrednio do swojego kraju” – sprecyzował rzecznik.

Prezydent przekonał ministrów. Statek zostanie na kotwicy

Fernando Clavijo zdołał w czwartek przekonać ministrów zaangażowanych w zarządzanie kryzysem hantawirusa, aby statek, na którym wykryto ognisko choroby, nie cumował w porcie Granadilla, dokąd ma dotrzeć za kilka dni, lecz pozostał na kotwicy na redzie. Rozmawiający z naszą redakcją kanaryjski epidemiolog Amós García Rojas nie ma wątpliwości: „Zarówno zakotwiczenie, jak i cumowanie nie wpływają na zwiększenie ani zmniejszenie ryzyka. Między innymi dlatego, że ryzyko związane z hantawirusem jest bardzo niskie. Dla mieszkańców naszych wysp jest wręcz znikome”.

Zakotwiczenie będzie miało jednak wymierne konsekwencje dla 88 pasażerów i 65 członków załogi (wśród nich jest jeden Hiszpan), przede wszystkim ze względu na wiatr panujący w tym rejonie. Średnia siła wiatru wynosi około 20 kilometrów na godzinę, a w niektórych porach roku zdarza się, że przekracza 30 km/h. Są to tak silne wiatry pasaty, że na pobliskiej plaży El Cabezo w El Médano, oddalonej zaledwie trzy kilometry od nabrzeża, organizowane są mistrzostwa świata w windsurfingu. Wiatr będzie znacznie silniej kołysał statkiem niż w przypadku cumowania przy kei, a przesiadka na łodzie będzie bardziej skomplikowana, zwłaszcza dla osób starszych.

Jedyna zaleta kotwiczenia: żaden szczur nie ucieknie

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Decyzja o uruchomieniu protokołu w przypadku chorób zakaźnych wymaga ścisłej współpracy między Oddziałem Wysokich Wymogów (Unidad de Altos Requerimientos) w szpitalu La Candelaria, Kanaryjską Służbą Zdrowia a pozostałymi instytucjami zaangażowanymi w zarządzanie kryzysem sanitarnym. Władze archipelagu nakazały już przygotowanie się na ewentualne uruchomienie tego specjalnego oddziału, co będzie wiązać się z wdrożeniem szczególnych procedur w samym szpitalu. „Wstępnie przekazano nam, że protokół, na który czekamy, zakłada, że nawet jeśli u kogoś potwierdzi się zakażenie, może on zostać odesłany bezpośrednio do swojego kraju” – sprecyzował rzecznik.

Prezydent przekonał ministrów. Statek zostanie na kotwicy

Fernando Clavijo zdołał w czwartek przekonać ministrów zaangażowanych w zarządzanie kryzysem hantawirusa, aby statek, na którym wykryto ognisko choroby, nie cumował w porcie Granadilla, dokąd ma dotrzeć za kilka dni, lecz pozostał na kotwicy na redzie. Rozmawiający z naszą redakcją kanaryjski epidemiolog Amós García Rojas nie ma wątpliwości: „Zarówno zakotwiczenie, jak i cumowanie nie wpływają na zwiększenie ani zmniejszenie ryzyka. Między innymi dlatego, że ryzyko związane z hantawirusem jest bardzo niskie. Dla mieszkańców naszych wysp jest wręcz znikome”.

Zakotwiczenie będzie miało jednak wymierne konsekwencje dla 88 pasażerów i 65 członków załogi (wśród nich jest jeden Hiszpan), przede wszystkim ze względu na wiatr panujący w tym rejonie. Średnia siła wiatru wynosi około 20 kilometrów na godzinę, a w niektórych porach roku zdarza się, że przekracza 30 km/h. Są to tak silne wiatry pasaty, że na pobliskiej plaży El Cabezo w El Médano, oddalonej zaledwie trzy kilometry od nabrzeża, organizowane są mistrzostwa świata w windsurfingu. Wiatr będzie znacznie silniej kołysał statkiem niż w przypadku cumowania przy kei, a przesiadka na łodzie będzie bardziej skomplikowana, zwłaszcza dla osób starszych.

Jedyna zaleta kotwiczenia: żaden szczur nie ucieknie

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

W piątek rząd Wysp Kanaryjskich ponownie spotka się na naradzie koordynacyjnej z przedstawicielami państwa. Rozmowy rozpoczną się o godzinie 8:00, a o 9:30 planowane jest pogłębione omówienie zarządzania kryzysem z Kapitanatem Portu, Służbą Sanitarną ds. Zewnętrznych oraz Zarządem Portu. O godzinie 18:00 wznowione zostanie główne spotkanie koordynacyjne z władzami państwowymi.

Decyzja o uruchomieniu protokołu w przypadku chorób zakaźnych wymaga ścisłej współpracy między Oddziałem Wysokich Wymogów (Unidad de Altos Requerimientos) w szpitalu La Candelaria, Kanaryjską Służbą Zdrowia a pozostałymi instytucjami zaangażowanymi w zarządzanie kryzysem sanitarnym. Władze archipelagu nakazały już przygotowanie się na ewentualne uruchomienie tego specjalnego oddziału, co będzie wiązać się z wdrożeniem szczególnych procedur w samym szpitalu. „Wstępnie przekazano nam, że protokół, na który czekamy, zakłada, że nawet jeśli u kogoś potwierdzi się zakażenie, może on zostać odesłany bezpośrednio do swojego kraju” – sprecyzował rzecznik.

Prezydent przekonał ministrów. Statek zostanie na kotwicy

Fernando Clavijo zdołał w czwartek przekonać ministrów zaangażowanych w zarządzanie kryzysem hantawirusa, aby statek, na którym wykryto ognisko choroby, nie cumował w porcie Granadilla, dokąd ma dotrzeć za kilka dni, lecz pozostał na kotwicy na redzie. Rozmawiający z naszą redakcją kanaryjski epidemiolog Amós García Rojas nie ma wątpliwości: „Zarówno zakotwiczenie, jak i cumowanie nie wpływają na zwiększenie ani zmniejszenie ryzyka. Między innymi dlatego, że ryzyko związane z hantawirusem jest bardzo niskie. Dla mieszkańców naszych wysp jest wręcz znikome”.

Zakotwiczenie będzie miało jednak wymierne konsekwencje dla 88 pasażerów i 65 członków załogi (wśród nich jest jeden Hiszpan), przede wszystkim ze względu na wiatr panujący w tym rejonie. Średnia siła wiatru wynosi około 20 kilometrów na godzinę, a w niektórych porach roku zdarza się, że przekracza 30 km/h. Są to tak silne wiatry pasaty, że na pobliskiej plaży El Cabezo w El Médano, oddalonej zaledwie trzy kilometry od nabrzeża, organizowane są mistrzostwa świata w windsurfingu. Wiatr będzie znacznie silniej kołysał statkiem niż w przypadku cumowania przy kei, a przesiadka na łodzie będzie bardziej skomplikowana, zwłaszcza dla osób starszych.

Jedyna zaleta kotwiczenia: żaden szczur nie ucieknie

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

W piątek rząd Wysp Kanaryjskich ponownie spotka się na naradzie koordynacyjnej z przedstawicielami państwa. Rozmowy rozpoczną się o godzinie 8:00, a o 9:30 planowane jest pogłębione omówienie zarządzania kryzysem z Kapitanatem Portu, Służbą Sanitarną ds. Zewnętrznych oraz Zarządem Portu. O godzinie 18:00 wznowione zostanie główne spotkanie koordynacyjne z władzami państwowymi.

Decyzja o uruchomieniu protokołu w przypadku chorób zakaźnych wymaga ścisłej współpracy między Oddziałem Wysokich Wymogów (Unidad de Altos Requerimientos) w szpitalu La Candelaria, Kanaryjską Służbą Zdrowia a pozostałymi instytucjami zaangażowanymi w zarządzanie kryzysem sanitarnym. Władze archipelagu nakazały już przygotowanie się na ewentualne uruchomienie tego specjalnego oddziału, co będzie wiązać się z wdrożeniem szczególnych procedur w samym szpitalu. „Wstępnie przekazano nam, że protokół, na który czekamy, zakłada, że nawet jeśli u kogoś potwierdzi się zakażenie, może on zostać odesłany bezpośrednio do swojego kraju” – sprecyzował rzecznik.

Prezydent przekonał ministrów. Statek zostanie na kotwicy

Fernando Clavijo zdołał w czwartek przekonać ministrów zaangażowanych w zarządzanie kryzysem hantawirusa, aby statek, na którym wykryto ognisko choroby, nie cumował w porcie Granadilla, dokąd ma dotrzeć za kilka dni, lecz pozostał na kotwicy na redzie. Rozmawiający z naszą redakcją kanaryjski epidemiolog Amós García Rojas nie ma wątpliwości: „Zarówno zakotwiczenie, jak i cumowanie nie wpływają na zwiększenie ani zmniejszenie ryzyka. Między innymi dlatego, że ryzyko związane z hantawirusem jest bardzo niskie. Dla mieszkańców naszych wysp jest wręcz znikome”.

Zakotwiczenie będzie miało jednak wymierne konsekwencje dla 88 pasażerów i 65 członków załogi (wśród nich jest jeden Hiszpan), przede wszystkim ze względu na wiatr panujący w tym rejonie. Średnia siła wiatru wynosi około 20 kilometrów na godzinę, a w niektórych porach roku zdarza się, że przekracza 30 km/h. Są to tak silne wiatry pasaty, że na pobliskiej plaży El Cabezo w El Médano, oddalonej zaledwie trzy kilometry od nabrzeża, organizowane są mistrzostwa świata w windsurfingu. Wiatr będzie znacznie silniej kołysał statkiem niż w przypadku cumowania przy kei, a przesiadka na łodzie będzie bardziej skomplikowana, zwłaszcza dla osób starszych.

Jedyna zaleta kotwiczenia: żaden szczur nie ucieknie

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

To właśnie otrzymanie Morskiej Deklaracji Sanitarnej uruchomi w najbliższych godzinach Plan Samoobrony Zarządu Portu w Santa Cruz na Teneryfie. Dokument ten będzie zawierał wszystkie niezbędne środki oraz określał, jakie zasoby i działania będą podejmowane na każdym etapie operacji.

Piątkowe narady i gotowość szpitala

W piątek rząd Wysp Kanaryjskich ponownie spotka się na naradzie koordynacyjnej z przedstawicielami państwa. Rozmowy rozpoczną się o godzinie 8:00, a o 9:30 planowane jest pogłębione omówienie zarządzania kryzysem z Kapitanatem Portu, Służbą Sanitarną ds. Zewnętrznych oraz Zarządem Portu. O godzinie 18:00 wznowione zostanie główne spotkanie koordynacyjne z władzami państwowymi.

Decyzja o uruchomieniu protokołu w przypadku chorób zakaźnych wymaga ścisłej współpracy między Oddziałem Wysokich Wymogów (Unidad de Altos Requerimientos) w szpitalu La Candelaria, Kanaryjską Służbą Zdrowia a pozostałymi instytucjami zaangażowanymi w zarządzanie kryzysem sanitarnym. Władze archipelagu nakazały już przygotowanie się na ewentualne uruchomienie tego specjalnego oddziału, co będzie wiązać się z wdrożeniem szczególnych procedur w samym szpitalu. „Wstępnie przekazano nam, że protokół, na który czekamy, zakłada, że nawet jeśli u kogoś potwierdzi się zakażenie, może on zostać odesłany bezpośrednio do swojego kraju” – sprecyzował rzecznik.

Prezydent przekonał ministrów. Statek zostanie na kotwicy

Fernando Clavijo zdołał w czwartek przekonać ministrów zaangażowanych w zarządzanie kryzysem hantawirusa, aby statek, na którym wykryto ognisko choroby, nie cumował w porcie Granadilla, dokąd ma dotrzeć za kilka dni, lecz pozostał na kotwicy na redzie. Rozmawiający z naszą redakcją kanaryjski epidemiolog Amós García Rojas nie ma wątpliwości: „Zarówno zakotwiczenie, jak i cumowanie nie wpływają na zwiększenie ani zmniejszenie ryzyka. Między innymi dlatego, że ryzyko związane z hantawirusem jest bardzo niskie. Dla mieszkańców naszych wysp jest wręcz znikome”.

Zakotwiczenie będzie miało jednak wymierne konsekwencje dla 88 pasażerów i 65 członków załogi (wśród nich jest jeden Hiszpan), przede wszystkim ze względu na wiatr panujący w tym rejonie. Średnia siła wiatru wynosi około 20 kilometrów na godzinę, a w niektórych porach roku zdarza się, że przekracza 30 km/h. Są to tak silne wiatry pasaty, że na pobliskiej plaży El Cabezo w El Médano, oddalonej zaledwie trzy kilometry od nabrzeża, organizowane są mistrzostwa świata w windsurfingu. Wiatr będzie znacznie silniej kołysał statkiem niż w przypadku cumowania przy kei, a przesiadka na łodzie będzie bardziej skomplikowana, zwłaszcza dla osób starszych.

Jedyna zaleta kotwiczenia: żaden szczur nie ucieknie

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

To właśnie otrzymanie Morskiej Deklaracji Sanitarnej uruchomi w najbliższych godzinach Plan Samoobrony Zarządu Portu w Santa Cruz na Teneryfie. Dokument ten będzie zawierał wszystkie niezbędne środki oraz określał, jakie zasoby i działania będą podejmowane na każdym etapie operacji.

Piątkowe narady i gotowość szpitala

W piątek rząd Wysp Kanaryjskich ponownie spotka się na naradzie koordynacyjnej z przedstawicielami państwa. Rozmowy rozpoczną się o godzinie 8:00, a o 9:30 planowane jest pogłębione omówienie zarządzania kryzysem z Kapitanatem Portu, Służbą Sanitarną ds. Zewnętrznych oraz Zarządem Portu. O godzinie 18:00 wznowione zostanie główne spotkanie koordynacyjne z władzami państwowymi.

Decyzja o uruchomieniu protokołu w przypadku chorób zakaźnych wymaga ścisłej współpracy między Oddziałem Wysokich Wymogów (Unidad de Altos Requerimientos) w szpitalu La Candelaria, Kanaryjską Służbą Zdrowia a pozostałymi instytucjami zaangażowanymi w zarządzanie kryzysem sanitarnym. Władze archipelagu nakazały już przygotowanie się na ewentualne uruchomienie tego specjalnego oddziału, co będzie wiązać się z wdrożeniem szczególnych procedur w samym szpitalu. „Wstępnie przekazano nam, że protokół, na który czekamy, zakłada, że nawet jeśli u kogoś potwierdzi się zakażenie, może on zostać odesłany bezpośrednio do swojego kraju” – sprecyzował rzecznik.

Prezydent przekonał ministrów. Statek zostanie na kotwicy

Fernando Clavijo zdołał w czwartek przekonać ministrów zaangażowanych w zarządzanie kryzysem hantawirusa, aby statek, na którym wykryto ognisko choroby, nie cumował w porcie Granadilla, dokąd ma dotrzeć za kilka dni, lecz pozostał na kotwicy na redzie. Rozmawiający z naszą redakcją kanaryjski epidemiolog Amós García Rojas nie ma wątpliwości: „Zarówno zakotwiczenie, jak i cumowanie nie wpływają na zwiększenie ani zmniejszenie ryzyka. Między innymi dlatego, że ryzyko związane z hantawirusem jest bardzo niskie. Dla mieszkańców naszych wysp jest wręcz znikome”.

Zakotwiczenie będzie miało jednak wymierne konsekwencje dla 88 pasażerów i 65 członków załogi (wśród nich jest jeden Hiszpan), przede wszystkim ze względu na wiatr panujący w tym rejonie. Średnia siła wiatru wynosi około 20 kilometrów na godzinę, a w niektórych porach roku zdarza się, że przekracza 30 km/h. Są to tak silne wiatry pasaty, że na pobliskiej plaży El Cabezo w El Médano, oddalonej zaledwie trzy kilometry od nabrzeża, organizowane są mistrzostwa świata w windsurfingu. Wiatr będzie znacznie silniej kołysał statkiem niż w przypadku cumowania przy kei, a przesiadka na łodzie będzie bardziej skomplikowana, zwłaszcza dla osób starszych.

Jedyna zaleta kotwiczenia: żaden szczur nie ucieknie

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Co 72 godziny rząd otrzymuje Morską Deklarację Sanitarną (DMS), czyli dokument przygotowywany przez Służbę Sanitarną ds. Zewnętrznych, który informuje o aktualnym stanie zdrowia osób objętych kryzysem sanitarnym. Władze regionalne otrzymały już pierwszy raport. Kolejne spodziewane są w piątek i sobotę, a następnie informacje będą przekazywane co 12 godzin.

To właśnie otrzymanie Morskiej Deklaracji Sanitarnej uruchomi w najbliższych godzinach Plan Samoobrony Zarządu Portu w Santa Cruz na Teneryfie. Dokument ten będzie zawierał wszystkie niezbędne środki oraz określał, jakie zasoby i działania będą podejmowane na każdym etapie operacji.

Piątkowe narady i gotowość szpitala

W piątek rząd Wysp Kanaryjskich ponownie spotka się na naradzie koordynacyjnej z przedstawicielami państwa. Rozmowy rozpoczną się o godzinie 8:00, a o 9:30 planowane jest pogłębione omówienie zarządzania kryzysem z Kapitanatem Portu, Służbą Sanitarną ds. Zewnętrznych oraz Zarządem Portu. O godzinie 18:00 wznowione zostanie główne spotkanie koordynacyjne z władzami państwowymi.

Decyzja o uruchomieniu protokołu w przypadku chorób zakaźnych wymaga ścisłej współpracy między Oddziałem Wysokich Wymogów (Unidad de Altos Requerimientos) w szpitalu La Candelaria, Kanaryjską Służbą Zdrowia a pozostałymi instytucjami zaangażowanymi w zarządzanie kryzysem sanitarnym. Władze archipelagu nakazały już przygotowanie się na ewentualne uruchomienie tego specjalnego oddziału, co będzie wiązać się z wdrożeniem szczególnych procedur w samym szpitalu. „Wstępnie przekazano nam, że protokół, na który czekamy, zakłada, że nawet jeśli u kogoś potwierdzi się zakażenie, może on zostać odesłany bezpośrednio do swojego kraju” – sprecyzował rzecznik.

Prezydent przekonał ministrów. Statek zostanie na kotwicy

Fernando Clavijo zdołał w czwartek przekonać ministrów zaangażowanych w zarządzanie kryzysem hantawirusa, aby statek, na którym wykryto ognisko choroby, nie cumował w porcie Granadilla, dokąd ma dotrzeć za kilka dni, lecz pozostał na kotwicy na redzie. Rozmawiający z naszą redakcją kanaryjski epidemiolog Amós García Rojas nie ma wątpliwości: „Zarówno zakotwiczenie, jak i cumowanie nie wpływają na zwiększenie ani zmniejszenie ryzyka. Między innymi dlatego, że ryzyko związane z hantawirusem jest bardzo niskie. Dla mieszkańców naszych wysp jest wręcz znikome”.

Zakotwiczenie będzie miało jednak wymierne konsekwencje dla 88 pasażerów i 65 członków załogi (wśród nich jest jeden Hiszpan), przede wszystkim ze względu na wiatr panujący w tym rejonie. Średnia siła wiatru wynosi około 20 kilometrów na godzinę, a w niektórych porach roku zdarza się, że przekracza 30 km/h. Są to tak silne wiatry pasaty, że na pobliskiej plaży El Cabezo w El Médano, oddalonej zaledwie trzy kilometry od nabrzeża, organizowane są mistrzostwa świata w windsurfingu. Wiatr będzie znacznie silniej kołysał statkiem niż w przypadku cumowania przy kei, a przesiadka na łodzie będzie bardziej skomplikowana, zwłaszcza dla osób starszych.

Jedyna zaleta kotwiczenia: żaden szczur nie ucieknie

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Co 72 godziny rząd otrzymuje Morską Deklarację Sanitarną (DMS), czyli dokument przygotowywany przez Służbę Sanitarną ds. Zewnętrznych, który informuje o aktualnym stanie zdrowia osób objętych kryzysem sanitarnym. Władze regionalne otrzymały już pierwszy raport. Kolejne spodziewane są w piątek i sobotę, a następnie informacje będą przekazywane co 12 godzin.

To właśnie otrzymanie Morskiej Deklaracji Sanitarnej uruchomi w najbliższych godzinach Plan Samoobrony Zarządu Portu w Santa Cruz na Teneryfie. Dokument ten będzie zawierał wszystkie niezbędne środki oraz określał, jakie zasoby i działania będą podejmowane na każdym etapie operacji.

Piątkowe narady i gotowość szpitala

W piątek rząd Wysp Kanaryjskich ponownie spotka się na naradzie koordynacyjnej z przedstawicielami państwa. Rozmowy rozpoczną się o godzinie 8:00, a o 9:30 planowane jest pogłębione omówienie zarządzania kryzysem z Kapitanatem Portu, Służbą Sanitarną ds. Zewnętrznych oraz Zarządem Portu. O godzinie 18:00 wznowione zostanie główne spotkanie koordynacyjne z władzami państwowymi.

Decyzja o uruchomieniu protokołu w przypadku chorób zakaźnych wymaga ścisłej współpracy między Oddziałem Wysokich Wymogów (Unidad de Altos Requerimientos) w szpitalu La Candelaria, Kanaryjską Służbą Zdrowia a pozostałymi instytucjami zaangażowanymi w zarządzanie kryzysem sanitarnym. Władze archipelagu nakazały już przygotowanie się na ewentualne uruchomienie tego specjalnego oddziału, co będzie wiązać się z wdrożeniem szczególnych procedur w samym szpitalu. „Wstępnie przekazano nam, że protokół, na który czekamy, zakłada, że nawet jeśli u kogoś potwierdzi się zakażenie, może on zostać odesłany bezpośrednio do swojego kraju” – sprecyzował rzecznik.

Prezydent przekonał ministrów. Statek zostanie na kotwicy

Fernando Clavijo zdołał w czwartek przekonać ministrów zaangażowanych w zarządzanie kryzysem hantawirusa, aby statek, na którym wykryto ognisko choroby, nie cumował w porcie Granadilla, dokąd ma dotrzeć za kilka dni, lecz pozostał na kotwicy na redzie. Rozmawiający z naszą redakcją kanaryjski epidemiolog Amós García Rojas nie ma wątpliwości: „Zarówno zakotwiczenie, jak i cumowanie nie wpływają na zwiększenie ani zmniejszenie ryzyka. Między innymi dlatego, że ryzyko związane z hantawirusem jest bardzo niskie. Dla mieszkańców naszych wysp jest wręcz znikome”.

Zakotwiczenie będzie miało jednak wymierne konsekwencje dla 88 pasażerów i 65 członków załogi (wśród nich jest jeden Hiszpan), przede wszystkim ze względu na wiatr panujący w tym rejonie. Średnia siła wiatru wynosi około 20 kilometrów na godzinę, a w niektórych porach roku zdarza się, że przekracza 30 km/h. Są to tak silne wiatry pasaty, że na pobliskiej plaży El Cabezo w El Médano, oddalonej zaledwie trzy kilometry od nabrzeża, organizowane są mistrzostwa świata w windsurfingu. Wiatr będzie znacznie silniej kołysał statkiem niż w przypadku cumowania przy kei, a przesiadka na łodzie będzie bardziej skomplikowana, zwłaszcza dla osób starszych.

Jedyna zaleta kotwiczenia: żaden szczur nie ucieknie

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Hantawirus na pokładzie. Statek nie wpłynie do portu

Rząd Wysp Kanaryjskich uruchomił protokół postępowania w przypadku chorób zakaźnych w związku z wykryciem ogniska hantawirusa na pokładzie statku wycieczkowego HV Hondius. Jednostka ma przybyć w przyszłą niedzielę na wody archipelagu. O decyzji poinformował w czwartek rzecznik rządu Alfonso Cabello, który udzielił mediom wywiadu na Teneryfie po zakończeniu spotkania koordynacyjnego między władzami regionalnymi a państwowymi, poświęconego sytuacji kryzysowej związanej z epidemią.

Jak zapewnił rano prezydent archipelagu Fernando Clavijo, statek, na którym wykryto hantawirusa, nie zacumuje w porcie Granadilla. Jednostka pozostanie na kotwicy, a ewakuacja pasażerów zostanie przeprowadzona z zachowaniem wszelkich środków bezpieczeństwa. Prezydent podkreślił, że pasażerowie zostaną natychmiast przewiezieni na lotnisko, gdy tylko postawią stopę na lądzie. „Nie opuszczą statku, dopóki samolot nie wyląduje” – zaznaczył Clavijo.

Specjalny protokół i nadzór medyczny

Władze regionalne spodziewają się, że w piątek otrzymają ostateczną wersję protokołu, który będzie obowiązywać od momentu zakotwiczenia statku aż do momentu odlotu samolotów ewakuacyjnych z pasażerami. Dokument ten ma zostać przekazany przez Służbę Sanitarną ds. Zewnętrznych (Sanidad Exterior). Według informacji przekazanych rządowi Wysp Kanaryjskich przez tę instytucję, stan zdrowia pasażerów i załogi jest obecnie dobry, biorąc pod uwagę okoliczności. „Od 28 kwietnia nikt nie wykazuje żadnych objawów” – uspokajają służby.

Co 72 godziny rząd otrzymuje Morską Deklarację Sanitarną (DMS), czyli dokument przygotowywany przez Służbę Sanitarną ds. Zewnętrznych, który informuje o aktualnym stanie zdrowia osób objętych kryzysem sanitarnym. Władze regionalne otrzymały już pierwszy raport. Kolejne spodziewane są w piątek i sobotę, a następnie informacje będą przekazywane co 12 godzin.

To właśnie otrzymanie Morskiej Deklaracji Sanitarnej uruchomi w najbliższych godzinach Plan Samoobrony Zarządu Portu w Santa Cruz na Teneryfie. Dokument ten będzie zawierał wszystkie niezbędne środki oraz określał, jakie zasoby i działania będą podejmowane na każdym etapie operacji.

Piątkowe narady i gotowość szpitala

W piątek rząd Wysp Kanaryjskich ponownie spotka się na naradzie koordynacyjnej z przedstawicielami państwa. Rozmowy rozpoczną się o godzinie 8:00, a o 9:30 planowane jest pogłębione omówienie zarządzania kryzysem z Kapitanatem Portu, Służbą Sanitarną ds. Zewnętrznych oraz Zarządem Portu. O godzinie 18:00 wznowione zostanie główne spotkanie koordynacyjne z władzami państwowymi.

Decyzja o uruchomieniu protokołu w przypadku chorób zakaźnych wymaga ścisłej współpracy między Oddziałem Wysokich Wymogów (Unidad de Altos Requerimientos) w szpitalu La Candelaria, Kanaryjską Służbą Zdrowia a pozostałymi instytucjami zaangażowanymi w zarządzanie kryzysem sanitarnym. Władze archipelagu nakazały już przygotowanie się na ewentualne uruchomienie tego specjalnego oddziału, co będzie wiązać się z wdrożeniem szczególnych procedur w samym szpitalu. „Wstępnie przekazano nam, że protokół, na który czekamy, zakłada, że nawet jeśli u kogoś potwierdzi się zakażenie, może on zostać odesłany bezpośrednio do swojego kraju” – sprecyzował rzecznik.

Prezydent przekonał ministrów. Statek zostanie na kotwicy

Fernando Clavijo zdołał w czwartek przekonać ministrów zaangażowanych w zarządzanie kryzysem hantawirusa, aby statek, na którym wykryto ognisko choroby, nie cumował w porcie Granadilla, dokąd ma dotrzeć za kilka dni, lecz pozostał na kotwicy na redzie. Rozmawiający z naszą redakcją kanaryjski epidemiolog Amós García Rojas nie ma wątpliwości: „Zarówno zakotwiczenie, jak i cumowanie nie wpływają na zwiększenie ani zmniejszenie ryzyka. Między innymi dlatego, że ryzyko związane z hantawirusem jest bardzo niskie. Dla mieszkańców naszych wysp jest wręcz znikome”.

Zakotwiczenie będzie miało jednak wymierne konsekwencje dla 88 pasażerów i 65 członków załogi (wśród nich jest jeden Hiszpan), przede wszystkim ze względu na wiatr panujący w tym rejonie. Średnia siła wiatru wynosi około 20 kilometrów na godzinę, a w niektórych porach roku zdarza się, że przekracza 30 km/h. Są to tak silne wiatry pasaty, że na pobliskiej plaży El Cabezo w El Médano, oddalonej zaledwie trzy kilometry od nabrzeża, organizowane są mistrzostwa świata w windsurfingu. Wiatr będzie znacznie silniej kołysał statkiem niż w przypadku cumowania przy kei, a przesiadka na łodzie będzie bardziej skomplikowana, zwłaszcza dla osób starszych.

Jedyna zaleta kotwiczenia: żaden szczur nie ucieknie

Jedyną zaletą postawienia statku na kotwicy zamiast cumowania przy nabrzeżu, na którą zwracają uwagę specjaliści od portów, z którymi rozmawiała nasza redakcja, jest to, że ryzyko przedostania się na ląd ewentualnych gryzoni podróżujących na pokładzie Hondiusa jest praktycznie zerowe. Podobnie jak szansa, że jakiś szczur dostałby się z lądu na statek. Jest to jednak dość mało prawdopodobne wydarzenie, biorąc pod uwagę, że – według relacji pasażerów – na statku obowiązują bardzo restrykcyjne normy higieniczne, a trap stawiany jest dopiero w momencie zejścia pasażerów na ląd. Ponadto wszystkie cumy wyposażone są w zabezpieczenia uniemożliwiające przedostawanie się jakichkolwiek zwierząt w obie strony.

Warto podkreślić, że do zakażenia na statku wycieczkowym doszło poza nim – prawdopodobnie w wyniku kontaktu dwojga pasażerów wycieczki z odchodami myszy – a nie na samym pokładzie.

Ewakuacja. Pasażerowie do domu, załoga pod opieką Holandii

Władze Wysp Kanaryjskich poinformowały, że skontaktowano się już ze wszystkimi krajami, których obywatele są objęci kryzysem sanitarnym. Na ten moment potwierdzono przylot trzech samolotów: ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii. „Jutro o godzinie 10:00 spodziewamy się odpowiedzi od pozostałych krajów, z którymi nawiązano kontakt” – doprecyzował rzecznik rządu.

Jeśli chodzi o załogę statku, w razie jakichkolwiek potrzeb opiekę nad nią przejmie podmiot wskazany przez prawo morskie, czyli państwo bandery statku, którym są Niderlandy. Poproszono również inne kraje o ewentualne wsparcie w razie potrzeby. „Czekamy na przedstawienie nam jutro szczegółowego protokołu, który będzie obowiązywać po przybyciu statku. Jednocześnie koordynujemy pozostałe działania, aby wszystko odbyło się z zachowaniem maksymalnych standardów bezpieczeństwa dla personelu Kanaryjskiej Służby Zdrowia, zaangażowanych pracowników technicznych oraz dla mieszkańców Wysp Kanaryjskich, którzy są dla nas najważniejszym priorytetem” – podsumował Cabello.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link