Opracowanie przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie informacji hiszpańskojęzycznych. Źródło pod artykułem.
Góra problemów pod ziemią
„Prace pod ziemią nie są widoczne, nie przynoszą głosów, a do tego przeszkadzają” – te słowa Juana Rumeu, szefa stowarzyszenia konsultantów ds. ochrony środowiska, doskonale streszczają sedno największego problemu ekologicznego Teneryfy. Mowa o ogromnej liczbie domów, które nie są podłączone do sieci kanalizacyjnej, przez co nieczystości bez żadnego oczyszczenia trafiają wprost do morza i gruntu. Szacuje się, że ten nielegalny strumień to ponad 62,5 miliona metrów sześciennych rocznie – ilość wystarczająca do wypełnienia 9 260 olimpijskich basenów.
Rada Wyspy Teneryfy (Cabildo) została zmuszona do działania wobec wieloletnich zaniedbań ze strony gmin w tej kluczowej dla środowiska i zdrowia mieszkańców kwestii. Ponad połowa środków z planów współpracy samorządowej na lata 2023-2027 i 2027-2031 – czyli pakietów inwestycyjnych wyspy przeznaczonych dla gmin – zostanie wydana na rozbudowę kanalizacji i infrastruktury niezbędnej do transportu ścieków do oczyszczalni. To łącznie ponad 70 milionów euro.
Kary, które bolą
Ten ciągły wyciek to nie tylko powód do zamykania kąpielisk i zatruwania gleby. Ma też ogromne konsekwencje finansowe dla całych Wysp Kanaryjskich. Przypomina o tym Blanca Pérez, radna ds. środowiska naturalnego w Cabildo. W latach 2019-2023 samorząd regionalny zapłacił 8,2 miliona euro kar nałożonych przez Unię Europejską za brak odpowiedniego oczyszczania ścieków. Jak podkreśla Pérez, to „krwawienie będzie trwało, jeśli nie zostaną podjęte gruntowne rozwiązania”.
Oprócz reperkusji ekonomicznych, ta cicha katastrofa ma również swój wymiar sądowy. Od 8 lutego przyszłego roku na ławie oskarżonych w prowincjonalnym sądzie zasiądą dwie burmistrzynie – María Concepción Brito (Candelaria) i Carmen Luisa Castro (Güímar) – oraz dwóch byłych burmistrzów – José Gumersindo García (Candelaria) i José Juan Lemes (Arafo). Zarzuty dotyczą przestępstw przeciwko środowisku i nadużycia władzy w związku ze zrzutami nieczystości do morza z terenu Strefy Przemysłowej Valle de Güímar, zmieszanych z wodami miejskimi. Wymiar sprawiedliwości bada odpowiedzialność karną tych przedstawicieli publicznych za wady systemu kanalizacyjnego, które doprowadziły do tego stanu rzeczy.
Oczyszczalnie pełne, ale puste
Stara prawda w socjotechnice mówi, że widoczny postęp liczy się najbardziej. Wysiłek finansowy administracji mający na celu modernizację istniejących lub budowę nowych oczyszczalni „na nic się nie zdaje, jeśli nadal istnieje wiele obszarów niepodłączonych do głównej sieci, która transportuje ścieki do zakładów przetwarzania” – podkreśla radna Pérez.
Jako przykład podaje oczyszczalnię komarcalną Valle de Güímar. Inwestycja kosztowała 14 milionów euro, a obiekt uruchomiono w zeszłym roku, dokładnie po wspomnianym incydencie, który trafił do sądu. Oczyszczalnia jest jednak niewykorzystana w pełni, bo otrzymuje ścieki tylko z części gminy i kilku okolicznych miejscowości. To kropla w morzu wobec jej potencjału, który wynosi 7 000 metrów sześciennych na dobę.
Paradoksalnie, właśnie w tym roku Teneryfa osiągnęła rekordową zdolność oczyszczania ścieków. Uruchomienie dwóch dużych oczyszczalni – w Granadilla (Los Letrados) i Guía de Isora (Stacja Zachodnia) – podniosło potencjał wyspy do niespotykanej dotąd wysokości. W 2019 roku infrastruktura nie była w stanie przyjąć więcej niż 25 hektometrów sześciennych rocznie (25 milionów metrów sześciennych), co stanowiło 40% całego rocznego przepływu. Teraz możliwości przekraczają 35 hektometrów, czyli ponad 50% wszystkich ścieków z domów, sklepów, hoteli, apartamentów i innych budynków.
Poprawa ma być jeszcze większa w niedalekiej przyszłości dzięki inwestycjom administracji o wartości 230 milionów euro. Obecnie w realizacji są dwa kolejne projekty: budowa oczyszczalni Montaña Reverón w gminie Arona oraz rozbudowa oczyszczalni Buenos Aires w Santa Cruz de Tenerife. Jednak wysiłek, aby dysponować ośmioma dużymi oczyszczalniami, idzie na marne, jeśli ścieki nie trafiają do tych instalacji, a kończą bezpośrednio w morzu lub pod ziemią.
Skala zaniedbań
To wyjaśnia, dlaczego na wyspie wciąż istnieje tak wiele punktów zrzutu nieczystości do środowiska morskiego. Ostatni spis wykazał 180 takich miejsc, z czego tylko 59 posiada wymagane pozwolenia. Ponad 67%, czyli prawie siedem na dziesięć rur odprowadzających ścieki, działa bez wymaganych prawem zezwoleń.
Juan Rumeu uważa, że 70 milionów euro zaplanowanych przez Cabildo – z czego część jest już wydawana – to za mało „na problem o ogromnych rozmiarach”. Przedstawiciel konsultantów środowiskowych przypomina, że raport zarządu wyspy z poprzedniej kadencji wycenił realne potrzeby inwestycyjne w sieci kanalizacyjne na ponad 500 milionów euro. Dlatego Rumeu domaga się natychmiastowego, uzgodnionego przez wszystkie instytucje planu wyspiarskiego, który będzie na tyle szeroki, aby nie utrwalać tego toksycznego potoku.
„Administracje muszą wreszcie zdać sobie sprawę, że nie wywiązują się ze swoich obowiązków prawnych, a do tego pobierają od mieszkańców opłaty za oczyszczanie ścieków” – podkreśla Rumeu. „Stąd biorą się europejskie sankcje”. Dodaje: „Przedstawiciele publiczni muszą przestać patrzeć w inną stronę, nawet jeśli wiedzą, że kanalizacja nie przynosi głosów. Taktyka uników – wlewanie podchlorynu, żeby analizy wypadały dobrze, albo udawanie, że nic się nie dzieje i liczenie, że czas uciszy aferę – to absolutna nieodpowiedzialność”.
Od wybrzeża po szczyty
Brak odpowiedniej infrastruktury sanitarnej to problem całej wyspy, nie tylko strefy przybrzeżnej. Rumeu zwraca uwagę, że są gminy, w których ponad 50% domów ma szamba lub nie jest podłączonych do sieci przesyłających ścieki do oczyszczalni – od wybrzeża po górskie miejscowości, z północy na południe. Wylicza, że gwałtowna ekspansja demograficzna, niekontrolowana zabudowa i brak dalekowzroczności tych, którzy mieli zaprowadzić porządek, doprowadziły do pęknięć w systemie, który przecieka na wszystkich poziomach. „Najbardziej dramatyczne jest to, że mamy do czynienia z tak wieloma narosłymi zaniedbaniami, że nie da się ich rozwiązać w krótkim czasie” – konkluduje ekspert.
Czarna lista miejscowości
Poza Güímar, po całej Teneryfie rozsianych jest wiele innych problematycznych punktów. Jednym z nich jest Playa Jardín w Puerto de la Cruz. Ta plaża była zamknięta dla kąpiących się przez 349 dni w latach 2024-2025 z powodu zrzutów fekaliów. W tym miesiącu ponownie wprowadzono zakaz kąpieli, tym razem na dwa dni, ale problemy wciąż się utrzymują.
Diagnoza wskazuje na kilka przyczyn: sąsiedztwo przestarzałej już oczyszczalni komarcalnej, uszkodzenie rurociągu odprowadzającego ścieki z tej instalacji oraz bliskość dzielnicy Punta Brava, która jest przykładem skutków szybkiej i niekontrolowanej zabudowy. W 2024 roku, gdy zamykano Playa Jardín, 125 z 450 domów w tej dzielnicy (czyli trzy na dziesięć) nie było podłączonych do sieci kanalizacyjnej Puerto de la Cruz. Władze miejskie starają się teraz rozwiązać ten problem, ale to wymaga czasu. Do tego dochodzi konieczność budowy nowej oczyszczalni i naprawy rurociągu.
Playa Jardín ma jeszcze jedną wspólną cechę z Güímar. Wymiar sprawiedliwości bada sprawę dwóch przedstawicieli publicznych – Blanki Pérez i Marco Gonzáleza, byłego burmistrza Puerto de la Cruz – oraz jednego technika – Javiera Davary, dyrektora Wyspiarskiej Rady Wodnej Teneryfy. Są oni podejrzani o przestępstwa przeciwko środowisku, które doprowadziły do zamknięcia głównego kąpieliska w Puerto de la Cruz.
Najświeższe wieści z Wysp Kanaryjskich
Codzienne newsy, alerty pogodowe i praktyczne informacje – prosto z wysp, po polsku. Mieszkamy tu i wiemy co się dzieje, zanim trafi do mediów. Wszystko publikujemy na naszym kanale WhatsApp – bez pośredników, bez algorytmu.
