turystyka wyspy kanaryjskie rekordy miekkie ladowanie 2025

Turystyka na Wyspach Kanaryjskich osiąga sufit. Nadchodzi miękkie lądowanie

Koniec ery rekordów na lotniskach archipelagu

Po odzyskaniu rytmu po pandemii, kanaryjskie lotniska notowały rekord za rekordem. Powtórzyły to również w ubiegłym roku, obsługując łącznie 27,2 miliona pasażerów, czyli prawie milion (962 847) więcej niż w 2024 roku, co oznacza wzrost o 3,7%. Jednak sufit został już osiągnięty, a punkt zwrotny nastąpił w październiku. W dwóch ostatnich miesiącach roku łączna liczba przyjazdów spadła. Nic nie trwa wiecznie. Dotyczy to również popytu na kanaryjską bazę noclegową. Wciąż wykazuje ona dynamikę i solidność nie do pomyślenia w minionej dekadzie, ale już nie ma możliwości dalszego wzrostu.

Globalna niepewność a prognozy na 2026 rok

Gdy do tego dodamy globalne tło, w którym niestabilność polityczna jest na porządku dziennym, zapowiadane przez przedsiębiorców i ekspertów na 2026 rok „miękkie lądowanie” w sektorze turystycznym staje się faktem. Po odnotowaniu kolejnych spadków w ujęciu rocznym (–0,1% i –0,8%) w dwumiesięcznym okresie kończącym rok, jest to już potwierdzona rzeczywistość.

Niemcy: kluczowy rynek pod presją

Najbardziej jaskrawym przykładem są Niemcy, drugi pod względem ważności „zbiornik” klientów dla hoteli, apartamentów i domów wakacyjnych na Archipelagu. Niemiecka gospodarka uniknęła pewnego spadku na początku 2025 roku, w czasie pierwszej eskalacji taryfowej Donalda Trumpa. Niemiecki przemysł przyspieszył sprzedaż, aby uciec od ceł, które ostatecznie nałożył prezydent USA. Wzrósł o dwie dziesiąte między styczniem a marcem, ale spadł o trzy od tego czasu do czerwca.

Zmiana paradygmatu po pandemii wyniosła podróże na poczesne miejsce w budżetach niemieckich rodzin, ale widok PKB odnotowującego –0,3% kwartalnie wprowadził niepokój wśród części dotąd odpornych potencjalnych turystów. Rezerwacje na ostatnie lato były już dokonane, a po powrocie z wakacji niemiecka lokomotywa – największa gospodarka Unii Europejskiej – wciąż nie przynosiła dobrych wiadomości, utrzymując się na płaskim torze. Dobrą wiadomość przyniosła dopiero w zeszłym tygodniu, ponieważ za cały rok udało się jej wzrosnąć o dwie dziesiąte. Postęp może wydawać się mizerny, ale następuje po dwóch latach – 2024 i 2023 – spadków.

Czy to oznacza, że Niemcy znów zaczną podróżować w tempie wyprzedzającym kondycję ich gospodarki? Nie, lub niekoniecznie. Społeczeństwo jest świadome, że lokator Białego Domu ma na celowniku UE, a w ostatnich tygodniach potwierdza to sprawa Grenlandii. To złe wieści dla niemieckiego eksportu przemysłowego. W rzeczywistości analitycy za roczny wzrost obwiniają impuls wewnętrznej konsumpcji oraz manewry finansowe i budżetowe rządu. I dodają, że nie widzą powodów do optymizmu w krótkim terminie.

Mimo to przez kanaryjskie lotniska w ciągu 2025 roku przewinęło się prawie trzy miliony Niemców (2 990 573), o 2,3% (67 410) więcej niż w 2024 roku. Jednakże w grudniu było ich już o 3,9% mniej niż dwanaście miesięcy wcześniej.

Skandynawia: jeszcze większe spadki

Skandynawowie, również tradycyjnie bardzo wrażliwi na kondycję swoich gospodarek przy planowaniu wydatków, pogarszają wyniki Niemców i, w pesymistycznej wizji, zwiastują to, co może się wydarzyć, jeśli geostrategia nadal będzie zachwiewać spokojem obywateli. Nie zapominając, że w ich przypadku łączność lotnicza nie jest już taka jak dawniej po reorganizacji linii Norwegian, co dodatkowo wzmacnia negatywny trend. Z Danii, Szwecji, Norwegii i Finlandii przybyło o 5,2% mniej pasażerów (–67 078) niż w roku poprzednim. Tylko w grudniu spadek był jeszcze silniejszy, sięgający 8,9%, co dodaje czarnych barw już i tak szarym chmurom.

Brytyjczycy i Hiszpanie kontynentalni: siła w bezpieczeństwie

Te złe wieści są mniej dotkliwe, jeśli spojrzymy na ewolucję przyjazdów z innej perspektywy. Własna niestabilność, którą wprowadza sposób działania Trumpa i jego popleczników, skłania turystów do poszukiwania destynacji, w których bezpieczeństwo jest pewną wartością. Wyspy Kanaryjskie pojawiają się w czołówce rankingu, gdy analizuje się tę zmienną. To tłumaczy, przynajmniej częściowo, podwojenie stawki Brytyjczyków na ten kierunek. Tradycyjnie stanowili większość, a teraz – 6,46 miliona w ubiegłym roku – są legionem, z 2,9% wzrostem w ujęciu rocznym lub, mierząc w wartościach bezwzględnych, o 182 442 więcej. I nadal utrzymywali swoje liczby na plusie w końcowym odcinku 2025 roku, odnotowując wzrost o 1,4% w grudniu.

Przepływy między wspólnotą autonomiczną a Półwyspem Iberyjskim również odnotowały solidny wzrost (4,7%, o 266 228 użytkowników więcej) w całym ubiegłym roku, osiągając łączną liczbę 5,97 miliona pasażerów. Jednak, podobnie jak w przypadku Niemców, w grudniu pokazały druzgocący spadek o –7,5%. W tym przypadku, oprócz niepokoju wprowadzanego przez globalną szachownicę, na wynik wpłynęła również podwyżka cen biletów promowana cięciem oferty o 9% w tym sezonie zimowym.

Wzrostowy wyjątek: rynek włoski

Za Brytyjczykami, Hiszpanami kontynentalnymi, Niemcami i Skandynawami, Włochy (876 425) były piątym punktem, z którego przybyło najwięcej pasażerów. Z pięciu wymienionych rynków to właśnie ten odnotował największy wzrost (11,4%), pobudzony dobrobytem licznej kolonii Włochów, która osiedliła się na Wyspach.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link