Nowe ultimatum w sprawie nieletnich migrantów
Państwo i Wyspy Kanaryjskie łączą siły, by wysłać wspólny komunikat do tych wspólnot autonomicznych, które odmawiają przyjmowania nieletnich migrantów bez opieki, przybyłych z Archipelagu. „Jeśli nadal nie będą współpracować, my dopilnujemy, by prawo zostało wykonane. Nie zawahamy się w tej kwestii” – oświadczył we wtorek prezydent rządu Wysp Kanaryjskich, Fernando Clavijo, po spotkaniu w Senacie z minister ds. Młodzieży i Dzieci, Sirą Rego.
Spotkanie w Senacie i twarde stanowisko
Spotkanie, poświęcone analizie trudności napotykanych w procesie transferów nieletnich w ramach zwykłego mechanizmu ustanowionego dekretem królewskim, jasno pokazało, że młodzi ludzie opuszczą Wyspy Kanaryjskie pomimo przeszkód. „Jeśli będziemy musieli zaangażować Prokuraturę, zrobimy to” – dodał Clavijo. Stanowisko to podziela minister Rego. Odnosząc się do decyzji socjalistycznej burmistrz Cartes w Kantabrii, Loreny Cueto, o wstrzymaniu działalności ośrodka dla nieletnich migrantów w gminie, minister zapewniła, że rząd centralny zagwarantuje przestrzeganie prawa: „Oczywiście, dopilnujemy, by prawo zostało wykonane”.
Goniący termin i przytłaczające liczby
Tymczasem czas ucieka. Zgodnie z postanowieniami dekretu regulującego redystrybucję nieletnich, przed 18 marca Wyspy Kanaryjskie powinny przekazać innym regionom około 2000 młodych ludzi. Liczba ta ma na celu odciążenie presji migracyjnej, z jaką od lat mierzą się Wyspy – znajdujące się w stanie wyjątkowym z powodu migracji, ponieważ liczba przybyłych trzykrotnie przekracza ich możliwości przyjęcia.
Sytuacja jest jednak daleka od optymistycznej. Wraz z przyjęciem dekretu ustalono zdolności systemów przyjmowania na poziomie 32,6 miejsca na 100 000 mieszkańców. Prawie sześć miesięcy po jego wejściu w życie Wyspy Kanaryjskie wciąż znacznie przekraczają ten limit. Obecnie Wspólnota przyjęła 4047 nieletnich, a 657 kolejnych powinno zostać przekazanych w ciągu półtora miesiąca, przed 18 marca.
Optymizm ministerstwa wobec administracyjnych wyzwań
Mimo że wszystko wskazuje na to, iż ustalone terminy są dalekie od realizacji, w Ministerstwie ds. Dzieci panuje optymizm. „Istnieje możliwość spełnienia oczekiwań” – stwierdziła Rego, choć przyznała, że istnieją pewne „asymetrie” w tempie relokacji. Różnice te, jak wyjaśniła minister, wynikają z „przeszkód administracyjnych”, które można usunąć „dość łatwo”.
Główne punkty zapalne i retoryka solidarności
Większość problemów z przeprowadzeniem relokacji, jak zapewnił prezydent kanaryjski, występuje w przypadku wspólnot takich jak Madryt, La Rioja czy Kastylia-La Mancha. Podczas gdy wiele regionów powołuje się na brak miejsc i środków, Clavijo podkreślił, że Wyspy borykają się z podobną sytuacją: „A co my mamy powiedzieć, kiedy przybywają do La Restinga na El Hierro, że nie mamy miejsc i nie mamy środków? Ale dziecko trzeba otoczyć opieką”.
Piłka jest teraz po stronie Prokuratury, która może nakazać odpowiedniemu regionalnemu radcy ds. opieki społecznej zajęcie się nieletnim: „A jeśli nie, mówimy o nieposłuszeństwie wobec sądu i o tym, że dany radca lub radczyni wkroczyłaby w sferę postępowania karnego – oni to wiedzą”. Oczekiwania wobec pozostałych regionów są niskie: „Model solidarności zawiódł i dlatego zmieniono prawo” – skrytykował Clavijo.
Odpowiedź na słowa ministra Torresa
Prezydent odpowiedział również na wypowiedź ministra Polityki Terytorialnej i Pamięci Demokratycznej, Ángela Víctora Torresa, który podkreślił, że około tysiąca nieletnich zostało przesiedlonych „bez problemów z integracją”. „Torres powinien mówić o wysiłkach, jakie musi podjąć jego ministerstwo, a nie wspólnot autonomicznych, którymi on nie rządzi” – stwierdził Clavijo.
W odniesieniu do młodych ludzi, którzy przybyli na Wyspy po ogłoszeniu stanu wyjątkowego, a dla których prawo przewiduje 15-dniowy termin na przeniesienie, Clavijo zaapelował do administracji państwowej o „odrobinę większą pilność”.

