ratownicy teneryfa icod de los vinos zaleglosci

Ratownicy na plaży San Marcos bez wypłat. Gmina Icod de los Vinos ma 100 tys. euro długu

Plaża San Marcos bez ratowników już wkrótce?

Gmina Icod de los Vinos na Teneryfie od dwóch lat nie płaci firmie odpowiedzialnej za ochronę życia kąpiących się na plaży San Marcos. Bezpieczeństwo na tym odcinku wybrzeża jest zapewniane nieprzerwanie od 2020 roku, jednak właściciel przedsiębiorstwa, Eladio Díaz Rodríguez, zapowiada, że 1 lipca firma zakończy świadczenie usług z powodu zwłoki w płatnościach ze strony urzędu miasta. „Od dwóch lat nie ma możliwości, by zapłacili nam choćby jedną fakturę” – mówi zrozpaczony.

Ponad 100 tysięcy euro i kilkanaście niezapłaconych faktur

Díaz Rodríguez wyjaśnia, że po ostatniej głośnej dyskusji na temat stanu tego kluczowego punktu wybrzeża między rządzącą koalicją (AI-PSOE) a opozycyjną Coalición Canaria, nadszedł właściwy moment, by nagłośnić całą sprawę. Zadłużenie sięga już ponad 100 tysięcy euro i obejmuje 15 niezapłaconych faktur. Gmina jest prawnie zobowiązana do ich uregulowania – istnieje bowiem prawomocny wyrok sądu w tej sprawie.

szlaki na teneryfie przystanek rodzinka banner v1

Władze potwierdzają problem i szukają rozwiązania

Władze miasta potwierdzają istnienie zaległości. Zapowiadają, że mają nadzieję na pozasądowe porozumienie, które umożliwi spłatę długu. Rządzący wskazują jednak, że źródło problemu tkwi w poprzedniej kadencji, gdy sterami rządziła Coalición Canaria. Ich zdaniem, usługa od początku była świadczona na podstawie niepewnej umowy.

Eladio Díaz przyznaje, że również za rządów nacionalistów zdarzały się opóźnienia w płatnościach, ale – jak podkreśla – „po wydaniu prawomocnego wyroku, faktury były regulowane”. Dziś sytuacja firmy jest dramatyczna. „Nie da się tego dłużej utrzymać. Mamy już własne długi i zaczynamy płacić odsetki – wszystko przez zaległości gminy Icod de los Vinos” – alarmuje.

Burmistrz chwali się pieniędzmi na plażę i festyny, a ratownikom nie płaci

Przedsiębiorca nie kryje zdziwienia postawą burmistrza Javiera Sierry. „Chwali się, że mają pieniądze na remont plaży, na festyny czy inne wydatki. Tymczasem nam nie płacą ani jednej faktury” – mówi. Kontakt z urzędem również pozostawia wiele do życzenia. „Wysłaliśmy list do Sierry, także drogą elektroniczną – ale nawet nie odpowiedział. Gdy rozmawiamy z odpowiedzialnym radnym, zapewnia nas, że pracują nad rozwiązaniem” – relacjonuje Díaz Rodríguez.

Mimo braku płatności, ratownicy ani razu nie przerwali pracy. „Zapobiegliśmy wielu bardzo poważnym sytuacjom na plaży San Marcos, a każda z nich jest odnotowana w naszych codziennych raportach” – z dumą podkreśla właściciel firmy. Dodaje, że firma czeka także na ogłoszenie przetargu na te usługi, „by wszystko uregulować i móc pracować z pełnym zabezpieczeniem prawnym”.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link