strajk lekarzy wyspy kanaryjskie 2026

Strajk lekarzy na Wyspach Kanaryjskich: konflikt trwa od miesięcy

Kanaryjscy lekarze odrzucają ofertę i żądają rozmów z prezydentem

Kanaryjska Służba Zdrowia (SCS) przedstawiła lekarzom propozycję mającą na celu zakończenie protestów, które od miesięcy paraliżują system ochrony zdrowia archipelagu. Syndykat Medyczny Kanarów (CESM) nie pozostawił jednak złudzeń – oferta została uznana za niewystarczającą, a strajk będzie kontynuowany. Co więcej, lekarze domagają się, aby prezydent Wysp Kanaryjskich, Fernando Clavijo, osobiście zaangażował się w negocjacje. Służba Zdrowia nie rozumie zdecydowanego odrzucenia propozycji, która – jak twierdzi – wciąż czeka na omówienie przy stole negocjacyjnym. Przyjrzyjmy się bliżej kluczowym punktom tego konfliktu.

Dwa fronty strajku: krajowy i regionalny

Lekarze na Wyspach Kanaryjskich prowadzą obecnie dwa równoległe protesty. Początkowo ich niezadowolenie kierowało się wyłącznie w stronę Ministerstwa Zdrowia w Madrycie w związku z nowelizacją Statutu Ramowego – ustawy regulującej podstawowe warunki zatrudnienia w Narodowym Systemie Zdrowia. Jednak od kwietnia doszedł drugi, regionalny spór: CESM ogłosił strajk przeciwko SCS za nierespektowanie porozumień zawartych podczas poprzedniego strajku w 2023 roku.

szlaki na teneryfie przystanek rodzinka banner v1

Regionalne dni protestu odbyły się już czterokrotnie: 30 kwietnia, 4 maja, 25 maja oraz 22 czerwca. Poczucie, że konflikt trwa wieczność, nie jest jednak złudne. W ramach ogólnokrajowego protestu przeciwko Statutowi Ramowemu lekarze protestują na Kanarach od 16 lutego 2026 roku. Oznacza to, że co miesiąc przez tydzień wychodzili na ulice, domagając się od ministerstwa osobnych regulacji dla swojej profesji. Ostatnia taka mobilizacja miała miejsce w zeszłym tygodniu. Związkowcy zapowiadają jednak wyznaczenie nowych terminów od września – zarówno w sprawie regionalnej, jak i krajowej – dopóki władze nie spełnią ich żądań.

Czego domagają się lekarze?

W kontekście strajku ogólnokrajowego lekarze żądają stworzenia osobnej, dedykowanej ustawy, która uwzględni specyfikę ich zawodu. To zadanie leży po stronie Ministerstwa Zdrowia, a nie władz regionalnych. Na poziomie lokalnym lista postulatów wobec SCS jest znacznie dłuższa. Lekarze domagają się przede wszystkim podwyższenia stawek za godziny dyżurów oraz zrównania dodatku za rozwój zawodowy – czyli wynagrodzenia przyznawanego za staż, szkolenia i efektywność – ze średnią z trzech najlepiej opłacających ten dodatek regionów Hiszpanii.

Wśród innych żądań znajduje się wprowadzenie otwartego i stałego systemu transferów, który pozwoliłby lekarzom zmieniać miejsce pracy w ramach SCS bez czekania na nowe oferty publiczne. Kluczowym punktem jest także zniesienie 24-godzinnych dyżurów. Lekarze zdają sobie sprawę z trudności jego realizacji, dlatego na czas przejściowy domagają się konkretnych rozwiązań w kwestii odpoczynku po dyżurze – np. 48 godzin wolnego po takiej zmianie. Chcą również uregulowania statusu lekarzy pełniących dyżury pod telefonem, obniżenia limitu pacjentów przypadających na specjalistów oraz reform infrastrukturalnych w placówkach SCS.

Oferta SCS: „haniebna” i „nie do przyjęcia”

W odpowiedzi na protesty SCS zaproponowała zwiększenie liczby personelu, poprawę stawek za godzinę dyżuru o 20%, zmniejszenie maksymalnej liczby pacjentów w dziennych grafikach lekarzy rodzinnych i pediatrów oraz zagwarantowanie odpowiedniego odpoczynku po dyżurach. Syndykat uznał jednak tę propozycję za „haniebną” i „nie do przyjęcia”, twierdząc, że w zasadzie nie odpowiada ona na ich główne żądania.

Związkowcy wskazują, że proponowana stawka za dyżury wciąż jest niższa od średniej z trzech najlepiej opłacanych regionów, co wcześniej im sugerowano. Ponadto dokument – zdaniem CESM – porusza kwestię zrównania dodatku zawodowego tylko powierzchownie, nie precyzując konkretnych działań ani harmonogramu. Lekarze dodają, że w propozycji nie ma mowy o poprawie infrastruktury, odpoczynku po dyżurach ani o uregulowaniu statusu dyżurów pod telefonem. Co więcej, limit pacjentów miałby dotyczyć wyłącznie lekarzy rodzinnych i pediatrów.

Sanity nie rozumie „zamykania się” lekarzy

Służba Zdrowia nie kryje zdziwienia kategorycznym odrzuceniem propozycji. Jak podkreśla, przedstawiony dokument był wstępną ofertą do negocjacji przy stole sektorowym, a nie ostatecznym stanowiskiem. Władze zaznaczają, że wszystkie wskazane w nim środki podlegają negocjacjom i dotyczą wyłącznie tych warunków pracy, które zależą bezpośrednio od SCS. Jeśli chodzi o spór wokół Statutu Ramowego, radna ds. zdrowia Esther Monzón podczas trzech ostatnich posiedzeń międzyterytorialnych wzywała ministrę zdrowia do rozwiązania konfliktu na szczeblu krajowym.

Lekarze: przyszedł czas na interwencję prezydenta

Sytuacja jest poważna. Syndykat, po otrzymaniu – jak to określa – „niewystarczającej” propozycji, domaga się, by prezydent Wysp Kanaryjskich Fernando Clavijo wziął na siebie polityczną odpowiedzialność. Lekarze przypominają, że podczas strajku w 2023 roku Clavijo deklarował, iż zawsze będzie otwarty na spotkania z reprezentantami środowiska medycznego, by wysłuchać ich postulatów i szukać rozwiązań. Według nich ten moment nadszedł właśnie teraz.

Spektakularne straty: 150 milionów euro i tysiące odwołanych zabiegów

Strajk na Kanarach odcisnął już ogromne piętno na systemie opieki zdrowotnej. Dotychczas odwołano ponad 57 tysięcy wizyt lekarskich, zawieszono prawie 1,5 tysiąca operacji oraz przełożono tysiące badań diagnostycznych. Straty finansowe wycenia się na przeszło 150 milionów euro. Mimo to lekarze są zdeterminowani – dopóki nie usłyszą konkretnych propozycji, przerwa w pracy pozostanie ich jedynym narzędziem nacisku.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link