Nowe mieszkania na wynajem windują ceny w górę
Mieszkania, które są dziedziczone lub właśnie przeszły remont, po raz pierwszy trafiają na rynek najmu i – jak wynika z analizy Banku Hiszpanii – stają się jednym z motorów napędowych wzrostu cen, który obserwujemy od kilku lat. Instytucja wykryła, że takie nieruchomości wchodzą na rynek z czynszami wyższymi średnio o 16,6% od stawek już istniejących. Presja popytu jest tak silna, że wynajmujący są pewni, iż znajdą lokatorów pomimo wywindowanych cen. Wyspy Kanaryjskie nie są wyjątkiem.
55 miesięcy nieprzerwanych podwyżek na Kanarach
Archipelag notuje już 55 kolejnych miesięcy wzrostu kosztów najmu i utrzymuje się w ścisłej czołówce regionów z najdroższymi mieszkaniami do wynajęcia w całym kraju. Bank Hiszpanii poświęca osobny rozdział kryzysowi mieszkaniowemu, w którym między innymi porównuje ceny czynszów deklarowanych w urzędzie skarbowym dla mieszkań dopiero co wynajętych z tymi, które były już wcześniej na rynku. Wniosek? Różnica między tymi dwiema kategoriami gwałtownie rośnie.
Tak zwana „premia za wejście na rynek” istniała od zawsze, jednak analiza Banku Hiszpanii ujawnia, że w ciągu zaledwie czterech lat zwiększyła się o ponad dziesięć punktów procentowych – z 6,2% do 16,6%. Recepta na ten stan rzeczy jest prosta: kurcząca się podaż i rosnący popyt pozwalają właścicielom testować granice wytrzymałości najemców w pogoni za maksymalnym zyskiem. Tym samym nakręcają dalsze podwyżki i torują drogę kolejnym wynajmującym, którzy chcą iść w ich ślady, przyspieszając to błędne koło.
Wyspy w czołówce najdroższych regionów
Kanary znajdują się wśród regionów najbardziej dotkniętych tym zjawiskiem, co widać również, gdy spojrzymy na ceny najmu bez żadnych dodatkowych przeliczników. Powód? Oferta jest coraz bardziej ograniczona. Zgodnie z indeksami publikowanymi przez portal Fotocasa, archipelag plasuje się wśród rynków z cenami wyższymi od średniej krajowej – zarówno w przypadku zakupu, jak i najmu.
Skąd bierze się ta „premia za wejście”? Bank Hiszpanii częściowo tłumaczy ją samą strukturą rynku. Aż 76% wynajmujących w Hiszpanii posiada tylko jedną nieruchomość na wynajem, a kolejne 15% ma ich dwie. Te dwie grupy kontrolują około 73% wszystkich wynajmowanych lokali. Oznacza to, że o zmianach stawek decydują przede wszystkim decyzje tysięcy drobnych właścicieli, a nie wielkich korporacji. Patrząc z drugiej strony – to właśnie ci więksi gracze najwięcej zyskują na decyzjach podejmowanych przez małych wynajmujących.
Strach przed najemcami odchodzi w zapomnienie
Raport wskazuje również, że przez lata wielu właścicieli unikało wynajmu mieszkań z obawy przed niepłaceniem, squattingiem czy zniszczeniami. Jednak nieprzerwany wzrost stawek czynszu stopniowo rekompensował te lęki. Według szacunków banku, wyższa opłacalność sprawiła, że w całej Hiszpanii zasób mieszkań na wynajem zwiększa się o około 95 tysięcy lokali rocznie. Co więcej, jeśli dodać dochody z najmu do wzrostu wartości samych nieruchomości, roczna stopa zwrotu w latach 2020-2024 sięgnęła 9,5%.
Kanaryjskie ceny: 16,28 euro za metr i piąte miejsce w kraju
Te tendencje są doskonale widoczne na Wyspach Kanaryjskich. Według Indeksu Nieruchomości Fotocasa, średnia cena najmu w maju osiągnęła 16,28 euro za metr kwadratowy miesięcznie, co oznacza wzrost o 8% w porównaniu z rokiem poprzednim. Przy takim poziomie cen archipelag zajmuje piąte miejsce wśród najdroższych regionów kraju, ustępując jedynie Madrytowi, Katalonii, Balearom i Krajowi Basków.
Dane potwierdzają utrzymującą się presję na rynku. Kanaryjskie wyspy notują już 55 miesięcy rok do roku ze wzrostami, a już sam maj przyniósł podwyżkę o 2,3% w stosunku do poprzedniego miesiąca. Różnice w trendach między obiema prowincjami są niewielkie. Santa Cruz de Tenerife odnotowało roczny wzrost o 9%, co dało stawkę 16,17 euro za metr kwadratowy, podczas gdy Las Palmas osiągnęło 16,42 euro po podwyżce o 7,3%.
Rekordziści: Telde, Candelaria i San Bartolomé de Tirajana
Drożyzna jest odczuwalna na całym archipelagu. W ciągu ostatniego roku ceny wzrosły we wszystkich analizowanych przez Fotocasa gminach. Najbardziej wystrzeliły w górę w Telde – o 21,8%, a tuż za nim znalazły się Candelaria (14,9%) i Puerto de la Cruz (14,5%). Jeśli chodzi o najdroższe lokalizacje, niekwestionowanym liderem jest San Bartolomé de Tirajana, gdzie stawka sięga 21,69 euro miesięcznie za metr kwadratowy. Na przeciwnym biegunie plasuje się La Orotava.
Zarówno Fotocasa, jak i Idealista są zgodne co do tego, że Wyspy Kanaryjskie należą do regionów z najwyższymi czynszami i utrzymującym się trendem wzrostowym. Na szczęście tempo podwyżek jest nieco łagodniejsze niż w okresach największego napięcia na rynku. Mimo to ceny wciąż są na rekordowym poziomie, umacniając scenariusz silnej presji popytowej.
Bank Hiszpanii ostrzega przed skutkami regulacji cen
Bank Hiszpanii dołącza do swojego raportu jeszcze jedną, ważną refleksję. Zdaniem instytucji, wysoka rentowność osiągana przez właścicieli jest jednym z czynników zachęcających do wprowadzania nowych mieszkań na rynek najmu. W związku z tym bank ostrzega, że polityka zamrożenia lub limitowania stawek czynszów może osłabić ten bodziec ekonomiczny i zahamować wzrost dostępnej podaży. Ta uwaga stanowi część szerszej analizy dotyczącej obecnego funkcjonowania rynku mieszkaniowego i czynników wpływających na ceny.
Najświeższe wieści z Wysp Kanaryjskich
Codzienne newsy, alerty pogodowe i praktyczne informacje – prosto z wysp, po polsku. Mieszkamy tu i wiemy co się dzieje, zanim trafi do mediów. Wszystko publikujemy na naszym kanale WhatsApp – bez pośredników, bez algorytmu.



