wlasciciele lanzarote ustawa turystyczna sprzeciw

Właściciele nieruchomości na Wyspach Kanaryjskich walczą z ustawą turystyczną

Opracowanie przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie informacji hiszpańskojęzycznych. Źródło pod artykułem.

Kolejne sprzeciwy w rejestrze nieruchomości

Dziesiątki właścicieli nieruchomości na Lanzarote, dotkniętych skutkami kanaryjskiej ustawy turystycznej, po raz kolejny stanęło przed Rejestrem Nieruchomości. Ich celem jest złożenie pisemnych sprzeciwów wobec wszelkich wpisów rejestrowych, które mogłyby powiązać ich działki oraz macierzyste nieruchomości, których są współwłaścicielami w ramach wspólnot mieszkaniowych, z obowiązkowym wykorzystaniem turystycznym lub rzekomą jednostką eksploatacyjną.

szlaki na teneryfie przystanek rodzinka banner v1

Zaniepokojeni właściciele domagają się poszanowania bezpieczeństwa prawnego, uzasadnionych oczekiwań oraz prawa własności, które gwarantuje hiszpańska konstytucja. Ich zdaniem, działania podejmowane przez urzędy mogą naruszać fundamentalne zasady prawa.

Dziesięciolecia zaufania do oficjalnych informacji

Platforma Osób Dotkniętych Ustawą Turystyczną (PALT) w swoim komunikacie zwraca uwagę na szczególną powagę całej sytuacji. Wielu właścicieli nabyło swoje apartamenty czy bungalowy wiele lat temu, opierając się na informacjach pochodzących bezpośrednio z Rejestru Nieruchomości oraz na aktach notarialnych kupna-sprzedaży.

Jak podkreśla PALT, przed sfinalizowaniem transakcji notariusz zawsze zwraca się do Rejestru o sprawdzenie sytuacji prawnej nieruchomości. W ten sposób ustala się, kto jest właścicielem, jakie obciążenia ciążą na posesji – hipoteki, zajęcia komornicze – oraz inne okoliczności mogące mieć wpływ na nieruchomość. „Kupujący nie działa w ciemno. Kupuje, ufając oficjalnym informacjom, które otrzymuje, oraz aktowi notarialnemu, który poświadcza notariusz” – argumentuje Platforma.

Pytania bez odpowiedzi

Właściciele zwracają uwagę na kluczową kwestię. Jeśli w momencie zakupu otrzymali z rejestru informację, która nie zawierała żadnej adnotacji o przeznaczeniu turystycznym czy przynależności do jednostki eksploatacyjnej, to dlaczego teraz, przy okazji wpisywania aktu własności, taka adnotacja nagle się pojawia? To rodzi fundamentalne pytanie: czy ograniczenie faktycznie istniało w chwili transakcji? A jeśli tak, to dlaczego nie zostało ujawnione w informacji rejestrowej, która miała służyć kupującemu do poznania prawdziwego stanu prawnego nieruchomości? A jeśli go nie było, to na jakiej podstawie próbuje się je teraz dopisać do historii rejestrowej nieruchomości nabytej na zupełnie innych warunkach? – pyta retorycznie PALT.

„Nie można zmieniać zasad gry po tym, jak obywatel już kupił nieruchomość” – stanowczo podkreśla Platforma. To zdanie doskonale oddaje sedno całego sporu.

Uderzenie w wartości nieruchomości

Spór ma również wymiar czysto ekonomiczny. Właściciele wskazują, że wpisanie ograniczenia turystycznego może mieć bezpośredni wpływ na wartość rynkową nieruchomości. Dom, który jest prawnie związany z określonym przeznaczeniem turystycznym i jednostką eksploatacyjną, niekoniecznie jest tyle samo wart, co nieruchomość, którą można swobodnie użytkować i sprzedawać bez takich obostrzeń.

Platforma podkreśla, że problem nie ma charakteru wyłącznie formalnego czy rejestrowego. To kwestia bezpośrednio wpływająca na majątek obywateli i prawa tych, którzy kupili, ufając oficjalnym danym. „Jeśli dane ograniczenie mogło znacząco wpłynąć na wartość nieruchomości, kupujący miał prawo poznać je przed podjęciem decyzji o zakupie. Nie można kupić mieszkania z określoną rzeczywistością rejestrową, a po latach odkryć, że próbuje się dodać ograniczenie, którego nie było w chwili nabycia” – alarmuje PALT.

Niespójności między rejestrami

Najnowsza odsłona sporu ujawnia kolejny problem. Właściciele otrzymali bowiem dokumenty różniące się od tych, które przedstawiono im poprzednio. Tym razem pochodzą one z Rejestru Numer 1 w San Bartolomé. Wcześniej mieli do czynienia z innymi dokumentami z Rejestru Numer 2. Zdaniem poszkodowanych, nowe dokumenty mają być powiązane z przyjęciem ich pism sprzeciwu, co dodatkowo komplikuje i tak już zawiłą sytuację.

Stanowcze „nie” dla niejasnych praktyk

Właściciele nie pozostawiają złudzeń co do swoich intencji. „Nie zamierzamy podpisywać czeku in blanco na nasze nieruchomości. Kupiliśmy je na określonych warunkach prawnych, z prawami zapisanymi w naszych aktach notarialnych i w rzeczywistości rejestrowej obowiązującej w dniu zakupu. Nie godzimy się na to, by późniejsza interpretacja przepisów zmieniała charakter czy reżim prawny naszych posesji” – oświadcza Platforma.

„Nie domagamy się żadnych przywilejów. Domagamy się jedynie poszanowania prawa, naszych tytułów własności, informacji rejestrowych, które istniały w chwili zakupu, oraz uzasadnionego zaufania, które powinno chronić każdego obywatela nabywającego nieruchomość w Hiszpanii” – dodają.

Co dalej?

Platforma PALT zapowiada dalsze działania. Będzie systematycznie dokumentować wszystkie nieprawidłowości pojawiające się w poszczególnych Rejestrach Nieruchomości. Równocześnie jej prawnicy przeanalizują możliwe konsekwencje prawne każdego działania, które mogłoby negatywnie wpłynąć na wartość, treść lub uprawnienia właścicieli do korzystania i rozporządzania swoim mieniem.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link