Opracowanie przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie informacji hiszpańskojęzycznych. Źródło pod artykułem.
Wraz z początkiem roku akademickiego na Wyspach Kanaryjskich studenci spoza archipelagu ponownie stają przed jednym z najtrudniejszych wyzwań: znalezieniem dachu nad głową. Uniwersytet w Las Palmas de Gran Canaria (ULPGC) oraz Uniwersytet La Laguna (ULL) oferują łącznie zaledwie 1007 miejsc w akademikach i domach studenckich. To skromna liczba, która sprawia, że tygodnie poprzedzające rozpoczęcie zajęć zamieniają się w prawdziwy tor przeszkód dla młodych ludzi przyjeżdżających z wysp niebędących stolicami prowincji, z Półwyspu Iberyjskiego czy z zagranicy.
ULPGC: 1088 chętnych na 474 miejsca
W tym roku Uniwersytet w Las Palmas de Gran Canaria otrzymał 1088 wniosków o miejsca w akademikach. Zakwaterowanie udało się zapewnić jedynie 474 studentom. Problem braku miejsc dla żaków dostrzega sama uczelnia. „Już sam fakt, ile mamy wniosków, pokazuje skalę problemu mieszkaniowego” – przyznaje David Sánchez, prorektor ds. studenckich. Wyjaśnia, że w ostatnich latach liczba podań rosła w niekontrolowany sposób, a uczelnia czuje się bezradna wobec tej sytuacji: „Wynajęcie zwykłego mieszkania w mieście jest nierealne”.
Na Teneryfie sytuacja wygląda podobnie
Podobne napięcie panuje po drugiej stronie archipelagu. Na Uniwersytecie La Laguna dostępność miejsc publicznych jest na wyczerpaniu – w zwykłej rekrutacji zaoferowano łącznie 533 miejsca w akademikach. Z tej liczby po wyczerpaniu listy rezerwowej zostało zaledwie dziewięć wolnych miejsc, co zmusi uczelnię z Teneryfy do otwarcia dodatkowej rekrutacji 15 września.
Oferta ULL rozkłada się między Dom Studencki San Agustín (120 miejsc), Dom Studencki Santa María (135), Dom Studencki San Fernando (108) oraz Akademik Parque de las Islas (170 miejsc) – ten ostatni z niższymi opłatami, ponieważ nie dysponuje stołówką.
Koszmar zaczyna się poza murami uczelni
Problem nie kończy się jednak na dostaniu się do akademika. Ci, którzy szukają mieszkania poza środowiskiem uniwersyteckim, mają równie trudne zadanie. „Poszliśmy zobaczyć jedno mieszkanie i było strasznie stare” – opowiada Ainara, studentka z Madrytu, która osiadła już w stolicy Gran Canarii. „Było drewniane, ale aż strach było patrzeć. Trochę się przestraszyłyśmy i uciekłyśmy stamtąd, co sił w nogach” – dodaje z niesmakiem.
Wielu zmaga się też z właścicielami mieszkań. „Nie było nawet salonu. Nie pozwalał mi przebywać tam od 10 rano do 10 wieczorem. Co miałem niby robić przez cały dzień?” – relacjonuje Aitor, student z Estremadury na ULPGC. I nie jest jedyny. Laura z Granady musiała mieszkać w lokalu, w którym co miesiąc płaciła 400 euro w gotówce. Opowiada też, że otrzymywała skargi na głośną muzykę, musiała podpisać inwentarz przedmiotów w mieszkaniu i nie mogła przyprowadzać gości: „Zgodziłam się, bo nie miałam innego wyjścia”.
Parodie w sieci i ceny nie do udźwignięcia
Sytuacja jest tak powszechnie znana, że użytkownicy mediów społecznościowych zaczęli tworzyć parodyjne nagrania. Użytkownik TikToka „@los.diou” zbudował sobie karierę na filmach, w których pokazuje opuszczone lokale lub obiekty zbudowane z odpadów i podaje ich cenę, naśladując ogłoszenia wynajmu ze stolicy Teneryfy. Obecnie ma 15,4 tys. obserwujących na tej platformie.
Zagraniczni studenci również nie mają łatwo. Ioana z Rumunii wyjaśnia, że ponieważ nie mogła się zameldować przed przyjazdem na wyspę, znalezienie stałego lokum było dla niej niemożliwe. Reito z Japonii przyznaje, że bardzo trudno było mu znaleźć mieszkanie, które mu się podoba – łazienki wyglądały zupełnie inaczej niż typowe w jego ojczyźnie. Niektórzy, jak Benni z Niemiec, wciąż nie mają domu.
Większość korzysta z portali takich jak Idealista – najczęściej wymieniany. Jednak nawet ta strona oferuje obecnie mniej niż 100 mieszkań. Wielu innych, jak Peter i Elli z Niemiec, znalazło lokum, pytając znajomych i kolegów, którzy przyjechali na Erasmus w poprzednich latach. Temat stał się tak pożądany, że organizacje takie jak Erasmus Life Las Palmas (ELLP) oferują na swojej stronie grupy WhatsApp, gdzie można kontaktować się z innymi studentami w poszukiwaniu mieszkania. Wymieniane są też inne serwisy: El Paso, Spotahome, Booking, grupy na Facebooku, Tripadvisor, a nawet Instagram.
Tysiąc wiadomości i strach przed oszustwem
Max z Niemiec twierdzi, że wysłał wiadomości do ponad tysiąca osób na Instagramie, próbując skontaktować się z kimś, kto mógłby mu zapewnić zakwaterowanie: „Musiałem to załatwić za wszelką cenę. Nie mieściło mi się w głowie, że mógłbym przyjechać, nie wiedząc, gdzie będę mieszkać”.
Portal Fotocasa, kolejny z wymienianych, podaje średni czynsz najmu na poziomie około 1183 euro miesięcznie. Niektóre przypadki wydają się wręcz surrealistyczne. Paula z Teneryfy nie dostała miejsca w akademiku, ponieważ nie jest pełnoletnia – ma jeszcze 17 lat. Lewin, student z Niemiec, nie zdobył pokoju, bo w momencie, gdy został przyjęty, wszystkie miejsca w akademikach były już zajęte.
Ale być może największym lękiem studentów jest strach przed oszustwem. Opowiadają, że w wielu ogłoszeniach lokale nie odpowiadają zdjęciom. Lucía z Madrytu, studentka administracji i zarządzania, wspomina, że pewnego razu poszła obejrzeć mieszkanie. Na miejscu odkryła, że nie wynajmuje się go w całości – w ofercie był tylko pokój, który dodatkowo musiałaby dzielić z kimś innym.
Laura opowiada, że wielu właścicieli nie wysyłało nawet zdjęć mieszkania ani umowy, dopóki nie wpłaciła kaucji – za lokal, którego nie widziała. Kristina, studentka z Rosji, miała problemy z dokumentami: „Nie mogłam się zameldować jako lokatorka. Tylko mój właściciel znał moją sytuację, więc bałam się, że w każdej chwili wyrzuci mnie z mieszkania”.
Louis z Francji, student ULPGC, wspomina sytuację, gdy poszedł obejrzeć dom pełen karaluchów. Na miejscu dowiedział się, że on – dwudziestoletni student – miałby dzielić dom z właścicielem, około pięćdziesięcioletnim mężczyzną.
Presja czasu i ceny nie do zniesienia
Do tego wszystkiego dochodzi ogromna liczba wniosków. Czasem czas potrzebny na decyzję, czy przyjąć mieszkanie, sprawia, że student traci je na rzecz kogoś w pilniejszej potrzebie. Ceny również nie pomagają. Wiele z tych lokali znajduje się w centrum miasta, co sprawia, że cena za metr kwadratowy jest nieosiągalna dla młodych studentów. „To było 30 metrów kwadratowych, bardzo malutkie. W rejonie San Telmo kosztowało nas 700 euro” – opowiada Ainara.
Skala problemu w liczbach
W roku akademickim 2023/2024 ULPGC otrzymał łącznie 711 wniosków o miejsce w akademiku. Liczba ta wzrosła do 862 w roku 2024/2025. W roku 2025/2026 osiągnęła już 873. W tym roku sięgnęła 1088 kandydatów. Obecnie uczelnia dysponuje tylko 474 miejscami noclegowymi, co pozostawia poza systemem 614 wnioskujących. Wśród nich 279 pochodzi z Teneryfy, 192 z Lanzarote, 154 z Fuerteventury, 103 z La Palmy, 26 z La Gomery i 12 z El Hierro. Z Gran Canarii jest 55 studentów mieszkających na południu lub południowym zachodzie wyspy – regionie często reprezentowanym w akademikach. Z zagranicy pochodzi 62 wnioski, a z Hiszpanii kontynentalnej – 205. Wśród tych ostatnich wielu to uczestnicy programu Sicue, ale także studenci studiów magisterskich i doktoranckich.
Mniej studentów, ale presja mieszkaniowa nie słabnie
Niedopasowanie mieszkaniowe na Teneryfie zbiega się z okresem, w którym ogólna liczba zapisów na ULL nieco spadła – z 5295 nowych studentów pięć lat temu do 4871 w ostatnim roku akademickim (o 424 mniej), a obecnie 4672 w oczekiwaniu na dodatkową rekrutację. Mimo to presja mieszkaniowa nie słabnie, uwarunkowana wyspiarskim charakterem regionu i dodatkowymi kosztami mobilności, które ponoszą osoby przyjezdne, a także silną atrakcyjnością kierunków takich jak medycyna, który przyciągnął blisko 1500 wniosków od kandydatów z całego kraju. Warto zaznaczyć, że kobiety stanowią 58,4 proc. nowych studentów ULL – 2728 zapisanych kobiet wobec 1944 mężczyzn.
Jakie miejsca oferują uczelnie i za ile
ULPGC dysponuje akademikiem na kampusie Tafira z 252 miejscami oraz drugim w mieście z 58 miejscami. Poza tym ma 152 miejsca w apartamentach i 58 w bungalowach, również w Tafirze. Miesięczne opłaty wynoszą odpowiednio 598, 440, 310 i 1200 euro. Na swojej stronie uczelnia ogłasza także inne zewnętrzne lokale, z którymi podpisała porozumienie, aby spróbować złagodzić problem.
Kierunkiem z największą liczbą wniosków jest architektura. To kierunek z tradycją na ULPGC, oferowany przez niewiele uczelni w kraju. Tylko na ten kierunek wpłynęło 116 podań. Za nim plasują się nauki o aktywności fizycznej i sporcie oraz prawo – po 66 wniosków każdy. Trzecie miejsce zajmują nauki o morzu z 55 studentami. To kierunek chętnie wybierany w archipelagu ze względu na ogromną bioróżnorodność dna morskiego.
Pomoc jest, ale niewidoczna
Mimo starań uczelni wielu studentów przyznaje, że nie czuje wystarczającego wsparcia. Na kampusie wiszą plakaty informujące o możliwych miejscach w akademikach. Uczelnia ma też prorektorat ds. umiędzynarodowienia i prorektorat ds. studenckich z biurem na kampusie Tafira. Dodatkowo, dla tych, którzy wolą załatwiać sprawy online, istnieje strona internetowa z poradami, jak znaleźć mieszkanie. Jednak zdecydowana większość studentów skarży się na wyraźny brak widoczności tych kanałów. Jak przyznaje sam prorektor ds. studenckich, nigdy nie otrzymali bezpośredniego wniosku o pomoc w znalezieniu akademika.
Bariera językowa to kolejny problem. Wielu zaleca naukę hiszpańskiego przed przyjazdem na wyspy, ponieważ właściciele mieszkań często to wykorzystują, wpisując do umów klauzule na swoją korzyść i oszukując cudzoziemców. To samo dotyczy wizyt osobistych. Filmy i zdjęcia zamieszczane w internecie często nie odpowiadają rzeczywistości, co nierzadko zostawia młodych ludzi uwięzionych w podpisanej już umowie na mieszkanie, które niewiele lub wcale nie przypomina tego z ogłoszenia.
Czasem relacje z właścicielami bywają tak opresyjne, że ci potrafią pojawić się bez zapowiedzi, otwierając drzwi własnym kluczem. To powodowało – jak twierdzą studenci – jedną z najgorszych sytuacji, jakich można doświadczyć jako najemca: „Nie czuć się ani bezpiecznie, ani jak w domu”.
Desperacja napędza patologiczny rynek
Roszczeniowi właściciele, mieszkania w złym stanie lub bez potrzebnej przestrzeni. Złe lokalizacje, wygórowane ceny i długa lista problemów. Być może właśnie to pokazuje powagę sytuacji. Jeśli takie mieszkania wciąż się pojawiają, to prawdopodobnie dlatego, że są zdesperowani ludzie, którzy je akceptują. Carla z Madrytu zastanawia się nad tym: „To szaleństwo. Jeśli przeszło, to przeszło, a jeśli nie, to trudno. Zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie pasować”.
Wszystkie te problemy prowadzą do sytuacji wtórnej: zróżnicowania społecznego. Fakt, że nie udaje się znaleźć mieszkania dobrej jakości albo jakiegokolwiek mieszkania, sprawia, że wiele osób nie może studiować tam, gdzie by chciały.
Najświeższe wieści z Wysp Kanaryjskich
Codzienne newsy, alerty pogodowe i praktyczne informacje – prosto z wysp, po polsku. Mieszkamy tu i wiemy co się dzieje, zanim trafi do mediów. Wszystko publikujemy na naszym kanale WhatsApp – bez pośredników, bez algorytmu.

