Opracowanie przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie informacji hiszpańskojęzycznych. Źródło pod artykułem.
Po środowych protestach przed Kongresem Deputowanych w Madrycie pozostał niedosyt i zasadnicze pytanie: czy ich uczestnicy przyszli wyrazić solidarność z Ceutą i mieszkańcami tego miasta, czy raczej skandować hasła pod adresem Pedro Sáncheza? Jedno jest jednak pewne – dziennikarze relacjonujący te wydarzenia i informujący o tym, co się działo, nie ponoszą żadnej winy za zaistniałą sytuację, mimo że spotkały ich wyzwiska, oskarżenia, groźby i upokorzenia. Ponownie padli ofiarą zniewag w jeden z tych smutnych dni, kiedy nie szanuje się pracy polegającej na informowaniu społeczeństwa.
Coraz częstsze ataki na przedstawicieli mediów
To nie był odosobniony incydent. Od zbyt wielu dni i tygodni obserwujemy, jak każdy dziennikarz pracujący w terenie z mikrofonem w dłoni może zostać obrażony, popchnięty czy zastraszony – tylko dlatego, że pracuje dla stacji, która się komuś nie podoba. Jak wytłumaczyć tym zbuntowanym, zagubionym, zmanipulowanym, zradykalizowanym lub fanatycznym osobom, że jedną z podstaw naszej demokracji jest wolność prasy? Prawo do informowania i relacjonowania tego, co się dzieje, jest fundamentem wolnego społeczeństwa. To, co widzieliśmy na ekranach, jest nie do zaakceptowania i niezwykle niebezpieczne. Możemy to powtarzać do znudzenia, ale najwyraźniej niektórzy tego nie rozumieją i nie zaakceptują.
Powtarzamy z całą stanowczością: dziennikarze nigdy nie powinni być bohaterami wiadomości. Jednak od dłuższego czasu – również teraz, w kontekście kryzysu migracyjnego w Ceucie – jesteśmy świadkami, jak reporterzy padają ofiarą ataków podczas wykonywania swoich obowiązków. Wyłącznie za to, że trzymają mikrofon stacji, z którą agresorzy – ci odważni i rozemocjonowani napastnicy, przekonani o swojej racji, bezkompromisowi i nietolerancyjni – się nie zgadzają. Za samo opisywanie rzeczywistości, za informowanie.
Fala nienawiści na ulicach Madrytu
Sytuacja powtórzyła się w środę podczas manifestacji przed Kongresem Deputowanych. Okrzyki „czerwoni, obrzydliwi”, „precz, precz”, „skurwysyny” – to tylko niektóre z wyzwisk, jakie można było usłyszeć, a którym towarzyszyły plucie, przepychanki i agresywne gesty, nie wspominając o różnorodnej kartelowej – dosłownie. Tak wygląda cyrk wymykający się spod kontroli. Nie będziemy wymieniać konkretnych mediów z nazwy, ponieważ gdy jeden dziennikarz doświadcza takiego traktowania, cierpią na tym wszyscy przedstawiciele tej profesji. Zobaczmy, czy oprócz not potępiających i komunikatów ze strony stowarzyszeń dziennikarskich i organizacji zawodowych, dołączą do nich także partie polityczne, związki zawodowe czy organizacje pracodawców – choćby po to, by zachować pozory i pokazać, że tą drogą, przy użyciu takich metod, donikąd się nie dojdzie.
Niewiele jest zawodów traktowanych tak niesprawiedliwie, tak często i z taką bezkarnością jak zawód dziennikarza. Ci z nas, którzy aktywnie działali na rzecz odzyskania demokracji, przywrócenia głosu obywatelom i budowania pluralistycznego współistnienia, zawsze wierzyli, że nadejdzie czas dojrzałości. Obecnie jednak obserwujemy cofanie się i regres. Złe maniery, nieopanowanie i obraźliwe protesty coraz częściej stają się normą w atmosferze zgubnej bezkarności.
Czas powiedzieć „dość”
Końcowa refleksja sprowadza się do pytania: w jakim stopniu same media wpływają na takie zachowania? Na postawy, które przechodzą od uzasadnionego i obywatelskiego protestu do brutalności, wandalizmu oraz agresji słownej i fizycznej. Dlatego po wydarzeniach z ubiegłego tygodnia i zanim będziemy musieli opłakiwać kolejne incydenty, trzeba wyrazić stanowcze i energiczne „dość”.
Redakcyjny komentarz stacji La Sexta był w tej kwestii jednoznaczny: „Niech nas nie biją, niech poczujemy się naprawdę chronieni przez tych, którzy są do tego powołani, niech pozwolą nam pracować w zawodzie, który jest czymś więcej niż zawodem – jest powołaniem”. Niezależnie od tego, co się wydarzy, ci pracownicy, którym nadano etykietę „niezbędnych”, będą nadal przekazywać wszystko ze szczegółami – z zaangażowaniem i szacunkiem. Zawsze z ogromnym szacunkiem.
Najświeższe wieści z Wysp Kanaryjskich
Codzienne newsy, alerty pogodowe i praktyczne informacje – prosto z wysp, po polsku. Mieszkamy tu i wiemy co się dzieje, zanim trafi do mediów. Wszystko publikujemy na naszym kanale WhatsApp – bez pośredników, bez algorytmu.