mecz gimar sporting hortaleza zawieszony

Mecz w Güímar przerwany. Kibice zaatakowali autokar gości

Opracowanie przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie informacji hiszpańskojęzycznych. Źródło pod artykułem.

Zaplanowany na niedzielę mecz pomiędzy Atlético Unión Gimár a Sportingiem Hortaleza, który miał się odbyć w Gimár na Teneryfie, został zawieszony. Do spotkania nie doszło, ponieważ drużyna z Madrytu uznała, że nie są spełnione warunki bezpieczeństwa – potwierdziła Hiszpańska Federacja Piłki Nożnej (RFEF). Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem doszło do gwałtownych zamieszek.

Kamienie w autokar i ucieczka w asyście policji

Na nagraniach wyemitowanych przez Telewizję Kanaryjską widać, jak kibice miejscowej drużyny obrzucają kamieniami autokar, którym podróżowali zawodnicy zespołu gości. Piłkarze musieli opuścić stadion José Ramos de Tasagaya w asyście policji. „Zawodnicy Sportingu Hortaleza nie mogą wyjść na boisko, ponieważ ich bezpieczeństwo oraz bezpieczeństwo towarzyszących im rodzin nie jest zapewnione” – oświadczyła Fedracja Madrycka na godzinę przed zawieszeniem meczu, o czym poinformowała agencja Efe.

Losy dwumeczu w rękach federacji

Zespół z Madrytu wygrał pierwszy mecz 1:0. Ponieważ jednak rewanż się nie odbył, o rozstrzygnięciu rywalizacji zdecyduje Hiszpańska Federacja Piłki Nożnej. „Jeśli atmosfera jest wroga jeszcze przed meczem, rozegranie go może być nawet bardziej niebezpieczne. Jesteśmy z nimi solidarni” – dodała federacja, załączając nagranie z piłkarzami przebranymi do gry, ale znajdującymi się na trybunach kanaryjskiego stadionu. Fedracja Madrycka podkreśliła wcześniej, że wrogość, z jaką przyjęto Sporting Hortaleza, oraz poniżające traktowanie jego zawodników, sztabu szkoleniowego i kibiców poważnie zagrażają rozegraniu spotkania.

Oświadczenie klubu: groźby, wyzwiska i agresja fizyczna

Sporting Hortaleza wydał po południu oświadczenie, w którym poinformował, że członkowie klubu spotkali się z „groźbami, agresją słowną i agresją fizyczną”. Podziękował także Gwardii Cywilnej za pomoc w bezpiecznym wyprowadzeniu autokaru oraz Paco Díezowi, prezesowi Królewskiej Federacji Piłki Nożnej Madrytu, za kontakt z zarządem i troskę o stan zawodników, sztabu szkoleniowego, działaczy oraz obecnych bliskich. „Szkoda, że nie udało się rozegrać meczu o takim znaczeniu i randze w historii obu klubów” – podkreślono.

Trener gospodarzy: „Bezpieczeństwo było zapewnione”

Tymczasem trener Atlético Unión Gimár, Aythamy Díaz, oświadczył, że „bezpieczeństwo zostało uznane za zapewnione, wszystko uznano za chronione, uznano, że mecz można rozegrać”. „Jeśli oni nie chcą brać w nim udziału, to od czegoś są przepisy” – stwierdził. Zaprzeczył również, jakoby w kierunku Sportingu Hortaleza rzucano butelkami i dochodziło do agresji. „Rzucanie butelkami – nie. Komuś z naszego sztabu szkoleniowego spadła pusta plastikowa butelka. A mnie osobiście, gdy byłem sam, zaatakował ktoś z Hortalezy. Nagranie jest i można to sprawdzić. Nic więcej się nie stało” – zaznaczył. Díaz dodał też, że „w Gimár panuje gorąca atmosfera, a to jest piłka nożna”.

Protokół meczowy: 37 minut oczekiwania i decyzja o rezygnacji

Oficjalny protokół meczowy został opublikowany przez RFEF. Szczegółowo wyjaśniono w nim powody zawieszenia spotkania. Gdy sędziowie zainstalowali się w szatni, delegat Sportingu Hortaleza poinformował, że drużyna przybyła na obiekt z opóźnieniem, ponieważ kibice miejscowej drużyny rzucali przedmiotami w autokar, tłukąc nawet szybę. Następnie zespół gości ulokował się na terenie obiektu. Po wejściu do szatni po rozgrzewce przedmeczowej zarówno trójka sędziowska, jak i zawodnicy obu drużyn usłyszeli od delegatki federacji, że zgodnie z wytycznymi federacji i Gwardii Cywilnej należy poczekać na przybycie funkcjonariuszy, aby zapewnić bezpieczeństwo piłkarzom, sędziom i publiczności. W czasie oczekiwania delegat Sportingu pojawił się w szatni i zakomunikował, że członkowie jego ekipy otrzymują groźby, a jeden z zawodników został trafiony butelką. Dwie minuty później trener Gimár zgłosił w szatni, że został zaatakowany. Po 37 minutach oczekiwania na oddziały Gwardii Cywilnej przybył porucznik odpowiedzialny za operację, który potwierdził, że „bezpieczeństwo jest zapewnione przez cały czas trwania meczu”. Następnie Sporting zakomunikował, że nie chce rozegrać spotkania ze względu na okoliczności, których doświadczył zarówno przy przyjeździe na stadion, jak i podczas pierwszego wyjścia na murawę. Po ogłoszeniu decyzji drużyny gości jej członkowie opuścili boisko w asyście Gwardii Cywilnej – kończy się protokół.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link