megastatek energetyczny gran canaria protesty

Megastatek energetyczny dzieli Gran Canarię. Mieszkańcy Las Palmas protestują

Megastatek energetyczny kością niezgody

Juan Manuel Zapata, radca ds. transformacji ekologicznej i energii w rządzie Wysp Kanaryjskich, po raz kolejny sięgnął po groźbę blackoutu jako narzędzie nacisku, by przełamać opór mieszkańców Las Palmas oraz różnych podmiotów portowych wobec stałego cumowania tureckiego megastatku. Jednostka ta ma służyć jako pływająca elektrownia produkująca prąd w basenie portowym miasta. Nasze coraz bardziej zelektryfikowane społeczeństwo bardzo źle znosi perspektywę przerw w dostawie prądu. Doskonałym tego przykładem jest to, jak żywo wspominamy blackout sprzed roku na Półwyspie Iberyjskim. Tamte 12 godzin bez prądu 28 kwietnia mogłyby kosztować rząd Hiszpanii utratę władzy, gdyby wybory były wtedy blisko. Radca Zapata również nie chce ryzykować utraty swojego stanowiska za rok i dlatego za wszelką cenę szuka sposobu, by spełnić zalecenia operatora sieci dotyczące zapewnienia dodatkowej, stabilnej mocy na wyspie – dokładnie 100 MW, które mają być dodane do dwóch już istniejących grup awaryjnych w El Goro.

Operator informuje, ale decyzje polityczne zapadają gdzie indziej

Operator sieci może jedynie informować o potrzebach, ale politykę energetyczną kształtuje rząd kanaryjski. Gdyby nie zmiany klimatyczne, które każą nam zmienić model energetyczny i odejść od paliw kopalnych; gdyby ta pływająca elektrownia zasilana olejem napędowym nie zanieczyszczała środowiska tak samo, jak każda lądowa; gdyby sytuacja międzynarodowa nie ostrzegała nas przed możliwymi zakłóceniami w dostawach diesla i gazu oraz wahaniami ich cen; gdyby cumowanie statku o długości 300 metrów nie wiązało się z żadnym kosztem alternatywnym dla funkcjonowania portu – wtedy nie byłoby dyskusji. Zacumowalibyśmy tę jednostkę na tak długo, jak będzie trzeba. Sprawa nie jest jednak tak prosta.

Brak planu, czyli droga donikąd

Jeśli dziś stanęliśmy przed trudnym wyborem poparcia lub odrzucenia cumowania tego statku w basenie portowym, to dlatego, że przez ostatnie lata administracja nie opracowała wiarygodnego planu transformacji systemu elektroenergetycznego wysp z paliw kopalnych na odnawialne źródła energii. Wymownym przykładem jest fakt, że na Gran Canarii marnuje się ponad 20% energii z OZE, która jest po prostu odrzucana z powodu braku możliwości jej magazynowania. Wszyscy wiemy, że gdy problemy nie są odpowiednio rozwiązywane, w końcu trzeba podejmować drastyczne kroki, aby nie dopuścić do ich eskalacji – nawet jeśli są ofiary. Jednak osoby bezpośrednio dotknięte takimi drastycznymi działaniami, jak w tym przypadku mieszkańcy Las Palmas, przedsiębiorcy i pracownicy portu, mają prawo domagać się wyczerpujących wyjaśnień. Chcą wiedzieć, co dokładnie ma zostać osiągnięte dzięki temu statkowi, czy nie istnieją czystsze alternatywy, jak długo statek ma cumować i co zostanie zrobione w międzyczasie, aby jak najszybciej się go pozbyć. Czyli chcą poznać ów plan. I właśnie tego planu radca ds. transformacji nie przedstawia opinii publicznej.

Pięć lat dryfu zamiast transformacji

Perspektywa, jaką kreśli radca, jest przygnębiająca: utrzymanie tego statku w ruchu przez 5 lat, do czasu zastąpienia go nowymi elektrowniami cieplnymi, które powstaną w wyniku nowego procesu konkurencyjnego. Innymi słowy, ponownie kopie się w przyszłość transformację na odnawialne źródła, odkładając ją na barki przyszłych pokoleń. Dla nas, którzy sąśmy zaangażowani w tę transformację, wiadomość sprzed kilku miesięcy – gdy Unelco-Endesa zrezygnowała z instalowania nowych bloków w swoich elektrowniach, a następnie decyzja MITECO o przedłużeniu żywotności istniejących bloków – była dobrą nowiną. Uznaliśmy to za krok zgodny z duchem transformacji. Dlatego propozycja kolejnego procesu konkurencyjnego to coś więcej niż déjà vu – to regresja na całej linii.

Czy statek będzie pływał, czy stacjonował? Nikt nie wie

Kolejnym źródłem niepokoju jest fakt, że nie wiemy, czy statek ma być używany tymczasowo, intermitentnie, czy w sposób ciągły. Ma to ogromne znaczenie dla jakości powietrza w porcie i w mieście. Z wypowiedzi radcy można wywnioskować, że resort nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie, co tylko pogłębia niepewność całej sytuacji.

Gran Canaria nie zaczyna od zera

W dziedzinie transformacji energetycznej Gran Canaria nie zaczyna od zera. Wręcz przeciwnie. Mamy tu Cabildo (radę wyspy) zaangażowane w to zadanie, które przoduje w całym archipelagu pod względem wdrażania OZE, doradztwa dla obywateli, tworzenia społeczności energetycznych, realizowanych projektów, energetyki wiatrowej na morzu oraz elektrowni szczytowo-pompowych. Pytanie brzmi, czy istnieje inna droga, która pogodziłaby transformację w kierunku OZE z zagwarantowaniem bezpieczeństwa dostaw – bez konieczności podejmowania tak szkodliwych kroków, jak cumowanie tego statku. Odpowiedź zależy przede wszystkim od decyzji głównych graczy: MITECO i rządu Wysp Kanaryjskich.

Baterie kluczem do rozwiązania?

Trudno zrozumieć, dlaczego znaczącemu postępowi we wdrażaniu OZE na Gran Canarii – 440 MW mocy oraz planowanemu na 2028 rok uruchomieniu elektrowni szczytowo-pompowej Salto de Chira – nie towarzyszył równoległy rozwój magazynowania energii w bateriach. 9 kwietnia w komisji parlamentarnej radca poinformował o dwustronnych negocjacjach między MITECO a rządem kanaryjskim w sprawie roli samodzielnych magazynów bateryjnych w systemie elektroenergetycznym Wysp Kanaryjskich. Te negocjacje są kluczowe. 130 MW dodatkowej, stabilnej mocy, które – według operatora – potrzebuje Gran Canaria, mogłoby drastycznie spaść, jeśli z rozmów wyjdzie zobowiązanie do ustalenia stawek wynagradzania operatorów takich baterii, by mogły one wejść do użytku. Firmy zainteresowane projektami, które są w fazie zatwierdzania, czekają, aż administracja da sygnał do startu. Kto blokuje przyspieszenie tych negocjacji?

Morska energetyka wiatrowa i inne nadzieje

Jeśli chodzi o energetykę wiatrową na morzu – perłę w koronie OZE – Cabildo Gran Canarii oraz różne kanaryjskie firmy domagają się od MITECO ogłoszenia wreszcie konkursu na wdrożenie tej technologii na południowo-wschodnim wybrzeżu wyspy. Apelują również o rozpoczęcie działań z Madrytu w sprawie budowy nowej elektrowni szczytowo-pompowej, której górny zbiornik znajdowałby się przy tamie Presa de las Niñas. Tymczasem Gran Canaria wciąż czeka na zatwierdzenie inwestycji operatora w celu wzmocnienia sieci wewnątrzwyspowych, planowanych na lata 2025-2030, wraz z instalacją kompensatora synchronicznego przy stacji transformatorowej w Arucas. Wzmocnienie sieci, instalacja magazynów energii i włączenie kompensacji synchronicznej powinny zmniejszyć zapotrzebowanie na pracę elektrowni cieplnych w celu stabilizacji systemu. Nie zniknie ono całkowicie, ale Red Eléctrica (operator) musiałby oszacować, jak bardzo zmaleje.

Apel do radcy: dosyć straszenia

To właśnie w tym kontekście powinna zapaść decyzja o zgodzie lub jej braku na cumowanie tego statku. Wciąż czekamy na wyjaśnienia, których nie otrzymujemy od radcy ds. transformacji rządu kanaryjskiego. Panie radco: proszę porzucić retorykę strachu, którą uprawia pan od początku kadencji, i przedstawić wszystkie informacje na stole. Dopóki tak się nie stanie, nie oczekuje pan, że miasto Las Palmas zaakceptuje to wymuszone rozwiązanie bez zbadania innych alternatyw.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link