platano z kanarow traci rynek banany

Kryzys kanaryjskiego plátano: banany z importu przejmują hiszpański rynek

Opracowanie przy pomocy sztucznej inteligencji na podstawie informacji hiszpańskojęzycznych. Źródło pod artykułem.

Zła passa dla kanaryjskiego plátano

Na plantatorów plátano z Wysp Kanaryjskich spadła lawina złych wiadomości. Do niekorzystnej sytuacji cenowej, jaką rolnicy otrzymują za swoje owoce w miesiącach letnich (sami zainteresowani nazywają te stawki ruiną), doszła kolejna, równie bolesna informacja. Najnowsze, oficjalne dane potwierdzają bowiem, że banan z zagranicznych upraw nieustannie przejmuje rynek, który do tej pory był domeną kanaryjskiego plátano, czyli owocu uprawianego na archipelagu. A te wieści nie mogły nadejść w gorszym momencie.

szlaki na teneryfie przystanek rodzinka banner v1

Ceny, które rujnują, i koszty, które rosną

Sytuacja finansowa lokalnych gospodarzy jest dramatyczna. W nadchodzących tygodniach, które są ostatnimi dla letnich zbiorów, plantatorzy muszą przygotować się na poważne straty. Zgodnie z przewidywaniami, stawki dla producentów za owoce najwyższej jakości (tzw. jakość extra) mają wynieść około 0,37 euro za kilogram. To kwota abstrakcyjnie niska, zwłaszcza gdy zestawimy ją z kosztami produkcji rolnej, które wahają się obecnie między 0,70 a 0,80 euro za kilogram i wciąż czekają na oficjalną rewizję w górę. Oznacza to, że nawet doliczając unijną pomoc w ramach programu Posei (wynoszącą obecnie 0,32 euro za kilogram), osiągnięcie jakiejkolwiek rentowności jest w praktyce niemożliwe.

W tym trudnym okresie opublikowane w ostatnich dniach oficjalne statystyki dotyczące rosnącej obecności bananów na hiszpańskim rynku działają na plantatorów jak zimny prysznic. Choć wiadomo było, że trend jest niekorzystny, skala zjawiska i tak robi ogromne wrażenie.

Banan zjada kanaryjski plátano w Hiszpanii

Jak wynika z danych opublikowanych przez Dyrekcję Generalną Ceł (organ zależny od rządu centralnego), banan z importu z państw trzecich, głównie z Ameryki Łacińskiej i części Afryki, kontroluje już od 54 do 64 procent rynku kontynentalnego. To ogromny odsetek, który pokazuje, jak trudną walkę toczy lokalny produkt. Liczby są bezlitosne. W pierwszej połowie 2026 roku (do czerwca) do Hiszpanii sprowadzono 241 582 ton bananów. To o 30 541 ton więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej, co oznacza wzrost o 14,5 procent.

W tym samym czasie kanaryjskie plátano zdołało sprzedać 178 689 ton, notując wzrost o 9,15 procent (o prawie 15 000 ton więcej). Choć jest to wzrost, to jednak zbyt słaby, aby powstrzymać utratę kolejnych udziałów w rynku na rzecz importowanych bananów. W rezultacie udział kanaryjskiego owocu w jego niemal jedynym rynku zewnętrznym, czyli w Hiszpanii kontynentalnej, waha się obecnie między 36 a 46 procent. To najgorszy wynik od lat i wyraźne pogorszenie w porównaniu z danymi sprzed zaledwie kilku miesięcy.

Od monopolu do walki o przetrwanie

Warto przypomnieć, że Wyspy Kanaryjskie miały całkowitą rezerwę na rynku krajowym aż do pełnego wejścia archipelagu do ówczesnej Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej (EWG), a później Unii Europejskiej. W 1993 roku narodziła się Wspólna Organizacja Rynku (WOR) bananów, która jednak już nie istnieje. Od 2006 roku sektor funkcjonuje w ramach obecnego programu Posei, otrzymując specjalną, wyłączną pomoc w wysokości 141,1 miliona euro. Przez długie lata kanaryjskie plátano zaspokajało około 70-75 procent zapotrzebowania na ten owoc w całej Hiszpanii. Dziś te czasy wydają się odległą przeszłością.

Archipelag w 2023 roku wyprodukował rekordowe 440 milionów kilogramów (440 000 ton) owoców, ale był to jednocześnie rok wyjątkowo niskich, fatalnych cen. W 2024 roku sprzedaż spadła do 425 milionów kilogramów, co uznano za normalny limit, a w 2025 roku ponownie zanotowano spadek, tym razem do 375 milionów kilogramów. Choć kampania 2025 nie była całkowitą porażką, to jednak od dawna żadna z nich nie przypomina tych udanych, jak chociażby wyjątkowy rok 2022 czy 2021, gdy na La Palmie doszło do erupcji wulkanu.

Niszczenie owoców jako sposób na ratunek

Do tych przygnębiających wieści doszła kolejna, będąca w pewnym sensie „wierzchołkiem góry lodowej”. Organizacja pracodawców Asprocan, za zgodą resortu rolnictwa, zarządziła tzw. „pica”, czyli celowe niszczenie części owoców. Ma to na celu zmniejszenie podaży na rynku i w konsekwencji powstrzymanie dalszego spadku i tak już bardzo niskich cen skupu. W 34. tygodniu roku zutylizowano 630 000 kilogramów plátano. Początkowo planowano zniszczenie kolejnych 800 000 kilogramów w 35. tygodniu (ostatnim pełnym tygodniu sierpnia), jednak ostatecznie, po decyzji podjętej w piątek, liczba ta wzrosła do 700 000 kilogramów z powodu zwiększenia znaku załadunku z planowanych 6,4 do 6,5 miliona. Łącznie w ciągu dwóch tygodni zniszczeniu ma ulec około 1,43 miliona kilogramów owoców. To pierwsze tak duże interwencje w tym sezonie.

Ten mechanizm, polegający na niszczeniu owoców w celu ograniczenia podaży, był już szeroko stosowany w przeszłości, szczególnie w kryzysowym 2023 roku, kiedy to zutylizowano aż 26 milionów kilogramów plátano. Obecna sytuacja pokazuje, że sektor ponownie sięga po ten drastyczny środek, by ratować ceny, które dla wielu gospodarstw oznaczają finansową katastrofę. Najbliższe miesiące pokażą, czy te działania przyniosą oczekiwany skutek i czy kanaryjski owoc zdoła obronić swoją pozycję na rodzimym rynku.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link