Kontrowersje wokół nowego dekretu
Nowy dekret, który miał wstrzymać nakładanie grzywien na osoby mieszkające w swoich mieszkaniach lub nieprzekazujące ich operatorowi turystycznemu, spotkał się z ostrym sprzeciwem poszkodowanych. Maribe Doreste, przewodnicząca platformy osób poszkodowanych (PALT), ostrzega: „Zostaliśmy oszukani. Dekret nie zawiesza grzywien, a po przeczytaniu artykułu trzeciego staje się jasne, że nie potrzebujemy ich łaski czy przebaczenia za mieszkanie we własnym domu”.
Przyznanie się do winy warunkiem zawieszenia kar
Przyjęcie dekretu oznacza de facto wymuszenie na właścicielach przyznania się do naruszenia prawa. „Pójdziemy do sądu, nie popełniamy żadnego przestępstwa, mieszkając w naszych domach”, podkreśla Doreste. Artykuł trzeci dokumentu zakłada, że po złożeniu wniosku o zmianę sposobu użytkowania nastąpi trzyletni okres, podczas którego mieszkańcy muszą uznać nielegalność swojego zamieszkania. Dodatkowo wymagane jest przedstawienie studium terenu lub ogrodzenia.
Historyczne aspekty konfliktu
Platforma zwraca uwagę na przypadek kompleksu Las Algas, gdzie wszyscy właściciele otrzymali grzywny, mimo że niektórzy mieszkają tam od lat 60-tych. Były to domy pierwszych pracowników lokalnych hoteli. Doreste podkreśla, że właściciele nabyli swoje nieruchomości legalnie, jeszcze przed powstaniem autonomicznej wspólnoty Wysp Kanaryjskich.
Obrona tożsamości i sprzeciw wobec komercjalizacji
Mieszkańcy protestują przeciwko przekształcaniu obszarów mieszkalnych w „parki rozrywki”. „Problem polega na tym, że ktoś próbuje przepisać historię naszego życia tutaj. Byliśmy tu, gdy budowano kurorty”, argumentuje Doreste. Platforma broni „tożsamości miejsca, sprawiedliwości społecznej i zrównoważonego modelu turystycznego dla Wysp Kanaryjskich”.
Propozycje rozwiązania konfliktu
Według PALT, właściwym rozwiązaniem byłoby zawieszenie artykułów 5, 23, 24 i 25 ustawy 2/2013 lub całkowite uchylenie ustawy, która „nie służyła niczemu, a jedynie przyniosła konflikt i problemy dla obywateli”. Mieszkańcy zapowiadają dalszą walkę prawną o swoje prawa, odmawiając uznania rzekomych naruszeń.