seniorzy uniwersytet teneryfa ull

Seniorzy na Teneryfie podbijają uniwersytet: „To lepsze niż siedzenie w parku”

Dziadek na uniwersytecie. “Wnuki mają się czym chwalić”

75-letni José Luis Marrero z Teneryfy może być dumny – jego wnuki w szkole opowiadają kolegom, że ich dziadek chodzi na uniwersytet. I to nie byle jaki, bo studiuje astronomię, mikrobiologię, matematykę i botanikę, a to zaledwie część przedmiotów, które ma w planie. Ten emerytowany inżynier przemysłowy w ciągu ostatniej dekady wziął udział w niemal wszystkich modułach oferowanych przez Uniwersytet La Laguna (ULL) w ramach programu kształcenia dorosłych i seniorów.

– Przychodzimy tu, żeby się uczyć. Nie traktuję tego jak klubu dla emerytów, w którym zabija się czas. Chcemy zdobywać wiedzę – mówi stanowczo Marrero. Jak podkreśla, w grupie ma świetnie wykształconych kolegów, z dziesięcioleciami doświadczenia w różnych branżach. – Wykładowcy, kiedy wchodzą na podium, patrzą na nas i widzą, że przed sobą mają studentów, którzy nieraz mają większą wiedzę niż oni sami – dodaje. Mimo to przyznaje, że przez te lata sam „nauczył się ogromu”.

szlaki na teneryfie przystanek rodzinka banner v1

Więcej niż gimnastyka dla seniorów

Wszystkich, którzy od poniedziałku do środy zasiadają w ławkach (a właściwie w fotelach z podłokietnikami) w budynku znanym jako Piramida ULL, łączy jedno: nienasycona chęć zdobywania wiedzy i uczenia się czegoś nowego każdego dnia, nawet po przejściu na emeryturę.

– Ja na przykład wciąż dostaję z dawnej szkoły prośby o poprawienie projektów. Nie zerwałem kontaktu z kulturą ani wiedzą – zaznacza Marrero. Zajęcia nigdy nie są jednostronne – wykładowcy też uczą się od studentów, a między słuchaczami często wywiązują się dyskusje, które – jak mówi – „pozwalają poznać rzeczy, których nie zgłębiamy na co dzień”.

Imiennik i kolega z ławki, José Luis Hernández, to kolejny przykład seniora, który dał się zaskoczyć uniwersytetowi. Przed emeryturą nigdy nie postawił nogi na uczelni. Przez całe życie pracował jako księgowy, a po zakończeniu aktywności zawodowej postanowił zapisać się na studia – bo wiedział, że musi robić coś więcej niż tylko gimnastykę.

– Myślałem, że trafię na ludzi takich jak ja, że program skierowano do osób bez wyższego wykształcenia. A tu proszę – zastałem lekarzy, nauczycieli i ogólnie bardzo wykształconych kolegów – wspomina 68-latek. Hernández zapisuje się na około cztery przedmioty rocznie i bierze udział we wszystkich zajęciach dodatkowych. Jest też członkiem studenckiego stowarzyszenia, które sami założyli. W wolnych chwilach organizują wyjścia do bibliotek w La Lagunie czy do Icod de los Vinos, gdzie planują wspólny obiad „wszyscy przyjaciele”.

Przez całe życie skupiał się na naukach ścisłych i liczbach, teraz wybiera raczej historię i geografię. – Na początku wybór był niewielki, ale z czasem uczelnia poszerzyła ofertę o takie przedmioty jak botanika – wyjaśnia.

Od fotografii do historii sztuki. “Jak mi to zabiorą, będę pusta”

Dla 71-letniej Lirii Bello z Teneryfy najciekawszym przedmiotem okazała się fotografia. – Nie umiałam zrobić zdjęcia, a teraz złapałam bakcyla. Ta sama prowadząca uczyła nas też teatru i byłam zachwycona – zdradza. Jedną z jej wielkich pasji jest historia. Na tyle wielką, że jakieś dwie dekady temu zapisała się na pełne studia licencjackie oferowane wówczas przez ULL. Przez większość życia była gospodynią domową, pracowała tylko dorywczo. W 2010 roku obroniła licencjat i zatrudniła się w dziale ochrony zabytków jednej z gmin na wyspie.

– Potem trochę odpoczęłam, a w 2021 roku, kiedy wciąż nosiliśmy maseczki, postanowiłam wrócić na uczelnię. Tym razem do programu dla seniorów – podkreśla. Dla niej edukacja to wyzwanie osobiste. – Już się przyzwyczaiłam. Jeśli mi to zabiorą, poczuję się pusta – wyznaje. Pełne studia kosztowały ją jednak mnóstwo wyrzeczeń, dlatego teraz bierze tylko trzy przedmioty rocznie. Lubi też podróżować i nie chce się przeciążać.

Przy okazji nauki opanowała też technologie i obsługę platform oraz strony internetowej uczelni. – Nauczyłam się sama. Któregoś dnia weszłam do Portalu, sprawdziłam swoje oceny – same piątki. Jestem bardzo zadowolona – mówi z dumą.

“Córka mówi, że zwariowałem. A ja polecam to każdemu”

Żadnemu z tej trójki studentów nie udało się namówić znajomych do zapisania się na uniwersytet, ale wszyscy podkreślają, że mają wsparcie bliskich. – Kiedy studiowałam historię, moje dzieci opowiadały o tym swoim znajomym – wspomina Bello. Hernández z kolei mówi, że jego córka, lekarka, nawet się z niego nabija. – Mówi, że chyba oszalałem. A ja polecam to każdemu, bo to świetny sposób na ochronę przed demencją – twierdzi.

“Zamiast w parku grać w domino, siedzę w ławce”

Jak na każdym kierunku studiów, także na tych dla seniorów trzeba zapracować na zaliczenie. Egzaminy? Nie – tutaj liczą się prace końcowe. – To przyjemność przychodzić i uczyć się. W projekcie dajemy z siebie wszystko. To satysfakcja, gdy dostajesz dziesiątkę i widzisz, że masz lepszy wynik niż na studiach. Pokazuję wnukom i mówię: bierzcie przykład – śmieje się Marrero.

Dla emerytowanego inżyniera zajęcia to sposób na aktywne spędzanie czasu i utrzymanie umysłu w dobrej formie. – Zamiast siedzieć w parku i grać w domino, jestem tutaj – mówi. Nad wszystko ceni sobie jednak inicjatywę uczelni i zaangażowanie wykładowców, które określa jako doskonałe. – Oni są zaskoczeni, że tak uważnie słuchamy. Przekazują nam rzeczy, których nie ma nawet na zwykłych studiach – zapewnia.

W planach na przyszłość? Studenci poprosili o program Erasmus. Chcieliby zobaczyć renesans we Florencji na własne oczy. Zresztą już kilka lat temu zorganizowali wymianę ze studentami z Santiago de Compostela w Galicji.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link