Protest na schodach ratusza
W sobotę przed gmachem ratusza w Las Palmas de Gran Canaria doszło do głośnej manifestacji. Miejscy strażacy, którzy dołączyli do pierwszego dnia strajku pracowników służb sprzątania, zgotowali burmistrzowi i radnym prawie dwugodzinną wrzawę. W proteście towarzyszyli im również pracownicy Opieki Domowej oraz Służb Ratownictwa i Wodnego Pogotowia Ratunkowego.
Wszystkie te służby łączy to samo – brak personelu, prekaryzacja zatrudnienia i warunki pracy, które, jak podkreślają, zagrażają zarówno im samym, jak i mieszkańcom miasta.
Remiza jak z horroru. „Bałem się zaprosić własne dzieci”
Głównym zarzutem strażaków z Miejskiej Służby Gaszenia Pożarów i Ratownictwa (SEIS) jest stan techniczny jedynej w pełni sprawnej remizy w mieście. Las Palmas formalnie ma trzy posterunki straży pożarnej, ale na co dzień używany jest tylko jeden. Remiza w dzielnicy Vegeta jest nieczynna od ubiegłego roku. Władze miasta przekonują, że jest wyremontowana od czterech lat, ale, jak same przyznają, „zamyka się ją, gdy brakuje personelu”. Podobny los spotkał remizę w dzielnicy Isleta.
Wszyscy funkcjonariusze skierowani zostali do Centralnego Parku Pożarniczego w rejonie Miller Bajo. I to właśnie jego stan budzi największe oburzenie. „Jest w opłakanym stanie. Od lat nikt tu nie zagląda, nawet nie zapraszam własnych dzieci, bo wstydzę się i boję, żeby nie oberwały jakimś gruzem” – mówi Raúl Esclarín, kapral SEIS i delegat związkowy UGT.
Już z ulicy widać odpadający tynk z wieży ćwiczeń, a balkony owinięte są siatkami, by chronić przechodniów przed spadającymi fragmentami gzymsów. Wewnątrz sytuacja jest jeszcze gorsza: przecieki, wilgoć, gruz, popękane ściany i sufity, a łazienki są zamknięte z powodu awarii. „To wygląda jak zamek grozy, jak rosyjski szpital psychiatryczny z lat 60.” – dodaje Esclarín.
Obietnice bez pokrycia. Remont ma potrwać do 2028 roku
Władze miasta przypominają, że w tym tygodniu ogłoszono przetarg na generalny remont za 2,1 miliona euro. To ta sama kwota, którą dwa lata temu ogłaszały wspólnie burmistrz Carolina Darias i przewodniczący Cabildo Gran Canarii, Antonio Morales. Od tamtej pory projekt ugrzązł w biurokracji na dwa lata. Plan zakłada budowę nowych szatni, 20 pokoi jednoosobowych, stref odpoczynku oraz kompleksowy remont wieży treningowej. W projekcie przewidziano nawet dwie toalety dla osób z niepełnosprawnościami. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, remont zakończy się najwcześniej w 2028 roku.
Związkowcy nie kryją sceptycyzmu. „To te same obietnice co lata temu. Za dwa miliony nie wyremontujemy nawet samej wieży” – kwituje Esclarín.
Połowa składu do wzięcia. „Zostało nas 67 ludzi do wszystkiego”
Według danych UGT, w mieście powinno codziennie pracować około 175 strażaków, w tym 135 szeregowych i 40 dowódców. Rzeczywistość jest jednak inna: obecnie służbę pełni około 80 osób, a wkrótce spodziewane są kolejne odejścia. „Za chwilę zostanie nas 67” – alarmuje kapral.
Ratusz podaje inne liczby. Urzędnicy twierdzą, że obecnie zatrudnionych jest 109 strażaków, co stanowi około 80 proc. planowanego stanu etatowego. Wskazują na ostatnią promocję, która wprowadziła 32 nowych strażaków, a także siedmiu kaprali i trzech sierżantów oraz nowego szefa służby.
Związkowcy kontrują: w oficjalnych dokumentach widnieje wprawdzie około 100 etatów, ale dziesięciu strażaków faktycznie pracuje w innych instytucjach. Do tego dochodzi około 15 proc. załogi (10-12 osób) przebywających na długoterminowych zwolnieniach lekarskich. „Średnia wieku naszej załogi to 52 lata. To praca czysto fizyczna. Koledzy chorują na serce, nowotwory, przechodzą poważne operacje. Wielu z nich już do nas nie wróci” – wyjaśnia Esclarín.
Strażacy podkreślają, że w innych zawodach, jak policjant czy nauczyciel, na miejsce nieobecnego natychmiast przychodzi zastępca z listy rezerwowej. „U nas tak nie ma” – dodaje z goryczą.
Letni paraliż. „Będą dni, gdy na całe miasto pięciu strażaków”
Kapral Esclarín ostrzega, że wraz z rozpoczęciem urlopów letnich sytuacja stanie się krytyczna. „To będzie kompletny chaos. Miasto z 400 tysiącami mieszkańców, a do dyspozycji cztery, pięć, może sześć osób na cały dzień. Wyobraźcie sobie poważny pożar hali przemysłowej, wypadek statku, czy katastrofę drogową. A jeśli w tym samym czasie wyjedziemy do dwóch zdarzeń? To już będzie niemożliwe” – przewiduje.
Zarzuty o „mafię” i nadgodziny
Esclarín nie przebiera w słowach, opisując atmosferę w jednostce. „Stworzono tu folwark, gdzie ci sami ludzie, którzy nami kierują, robią absolutnie wszystko. Liczba nadgodzin jest absurdalna. Szkolenia są hojnie opłacane tym, którzy je prowadzą, bo pieniądze idą z Dyrekcji Generalnej ds. Bezpieczeństwa rządu Kanarów. To jakaś mafia kieruje tym wszystkim” – mówi wprost, celując w poprzednie kierownictwo jednostki.
Władze miasta odpierają te zarzuty jako bezpodstawne. Podkreślają, że obecny szef służby, Mario Beltrán, został wybrany w otwartym i przejrzystym konkursie zakończonym w marcu tego roku. Związkowcy przyznają, że nowy szef zdaje sobie sprawę z problemów, ale „bardzo trudno będzie wyjść z tej dziury, w którą nas wpakowano”.
Inwestycje w sprzęt, ale czy w ludzi?
Ratusz broni się, wyliczając nakłady na wyposażenie. W ciągu ostatniego roku przeznaczono 2,5 miliona euro na sześć nowych pojazdów (trzy samochody gaśnicze pierwszego wyjazdu i samochód dowodzenia). W planach na ten rok jest zakup nowej autodrabiny oraz lekkiego wozu gaśniczego do akcji terenowych. W zeszłym roku zakupiono nowy sprzęt hydrauliczny do akcji drogowych za 580 tys. euro oraz odzież ochronną za 700 tys. euro. Dwa lata temu, w ramach porozumienia z Zarządem Portu, kupiono 135 aparatów oddechowych, a w tym roku 70 zestawów do ochrony wodnej. Łącznie, jak podają urzędnicy, na sprzęt wydano ponad 1,3 miliona euro.
Jednak, jak podsumowują związkowcy, nowy sprzęt na nic się zda, jeśli nie ma komu na nim pracować, a jedyna sprawna remiza, w której stacjonują, przypomina ruinę.
Najświeższe wieści z Wysp Kanaryjskich
Codzienne newsy, alerty pogodowe i praktyczne informacje – prosto z wysp, po polsku. Mieszkamy tu i wiemy co się dzieje, zanim trafi do mediów. Wszystko publikujemy na naszym kanale WhatsApp – bez pośredników, bez algorytmu.

