Chaos w zarządzaniu mieszkaniami komunalnymi na Wyspach Kanaryjskich
Chaos w zarządzaniu zasobem mieszkań komunalnych (VPO) na Wyspach Kanaryjskich jest faktem. Publiczny organ odpowiedzialny za ich kontrolę, Instytut Mieszkań Wysp Kanaryjskich (ICAVI), przyznał w odpowiedzi na wniosek o dostęp do informacji publicznej, że nie dysponuje listą wszystkich tego typu nieruchomości w archipelagu. Brakuje w niej kluczowych danych, takich jak lokalizacja, data przyznania statusu, numer sprawy czy łączna liczba mieszkań. Instytut nie wie również, jak zmieniała się całkowita liczba mieszkań komunalnych od roku 2000.
„Informacja nie jest opracowana”
W obu przypadkach ICAVI tłumaczy, że „dana informacja nie jest opracowana”. Jeśli chodzi o roczne zmiany w zasobach, twierdzi, że dane te nie figurują w jego archiwach, a ich odtworzenie wymagałoby „złożonego zadania przeróbki z wykorzystaniem różnych źródeł informacji”. Instytut nie posiada jednak „niezbędnych środków technicznych i ludzkich do wydobycia tej informacji, co uniemożliwia jej dostarczenie”.
Żyzny grunt dla nadużyć
Ta administracyjna ślepota przekształciła rynek mieszkań komunalnych we Wspólnocie Autonomicznej w żyzny grunt dla pikanterii i praktyk nieregulaminowych. Źródła prawnicze wskazują, że obejmują one sprzedaż mieszkań wciąż objętych ochroną czy też „pirackie” wynajmy bez spełnienia wymogów. Brak kontroli potwierdza także Miguel Ángel Pulido, były dyrektor generalny ds. Mieszkań rządu Wysp Kanaryjskich w latach 1997-2003, a do niedawna członek zarządu publicznej spółki mieszkaniowej Visocan.
Pulido mówi, że na własnej skórze doświadczył braku kontroli zaraz po objęciu stanowiska, gdy odkrył na przykład, że samo w dzielnicy Jinámar w Telde ponad 1000 osób mieszkało w mieszkaniach komunalnych bez jakiejkolwiek umowy. „Domy były przekazywane z jednych rodzin na drugie na marginesie prawa, a rząd musiał rozpocząć masowy proces uregulowań, sprawdzając, czy każdy z lokatorów spełnia warunki” – wspomina były także przewodniczący Nowej Kanarii na La Palmie. Problem sprzed ponad dwudziestu lat wydaje się nie zmienić ani na jotę.
Koszmar zwykłych ludzi
Martín García, dyrektor agencji nieruchomości León Home Inversiones w Las Palmas de Gran Canaria, relacjonuje przypadek klienta z Vecindario, który kupił mieszkanie lata temu, a nikt (ani sprzedający, ani notariusz) nie poinformował go, że jest to VPO. Teraz, gdy chce je sprzedać, odkrył, że nie może tego zrobić na wolnym rynku i został zmuszony do rozpoczęcia procedury pozbawienia mieszkania statusu chronionego. „To była katastrofa. 15 lat temu niczego nie wymagano, a ponieważ nie było takiego niedoboru mieszkań ani temat nie był tak nagłaśniany, nie było kontroli. I w końcu mieszkania VPO sprzedawano i kupowano, jakby nikt nic nie widział” – twierdzi García.
To nie jedyne jego spotkanie z takimi praktykami. „Miałem innego klienta, który był lokalnym policjantem w Las Palmas de Gran Canaria. Zapytał mnie, czy mogę mu zdobyć mieszkanie komunalne, ponieważ swoje zdobył jakieś 20 czy 25 lat temu [już będąc policjantem], gdy deweloper, który nie mógł mu go sprzedać, poprosił w zamian, aby kupił dwa miejsca parkingowe zamiast jednego. Nie wiem dokładnie, na jakiej podstawie. Wyobrażam sobie, że to brak kontroli” – ubolewa zarządca nieruchomości.
Brak dokumentów i niedostępna administracja
A gdy nie chodzi o takie przypadki, problemem jest bezpośrednio administracja, która nie dysponuje podstawowymi dokumentami potwierdzającymi status nieruchomości. García opowiada o dawnym mieszkaniu komunalnym w dzielnicy Madera y Corcho w stolicy Gran Canarii, w sprawie którego zwracał się o informacje do ICAVI. Instytut odpowiedział, żądając dostarczenia pierwszego aktu notarialnego kupna-sprzedaży, w którym widnieje reżim ochronny nieruchomości, podczas gdy jego zdaniem powinno być odwrotnie.
„Logiczne byłoby pójść do organu publicznego i zapytać, ile czasu pozostało do możliwości pozbawienia mieszkania statusu chronionego. Ale w tym przypadku musieliśmy zrobić to, my, poszukać i przedstawić pierwszy akt notarialny osoby, która ją kupiła” – wskazuje.
Carolina Martell, dyrektor kancelarii Martell Abogados, pogłębia tę problematykę. „Ten brak kontroli przekłada się na bardzo konkretne sytuacje. Na przykład w przypadku starych nieruchomości, o których nie ma jasnych informacji dotyczących ich statusu ochronnego, stanu zajęcia lub przeniesień dokonanych na przestrzeni czasu, często zdarza się, że przy załatwianiu sprzedaży, spadku lub uregulowania administracja nie posiada pełnej dokumentacji ani skonsolidowanych danych dotyczących przyznanej pomocy, okresów kwalifikacji lub warunków przyznania” – dodaje.
Nieużywane mieszkania i „niedostępny najwyższy byt”
Również prawnik Jonathan Pérez Moreno idzie o krok dalej i wspomina o przykładach pustych mieszkań komunalnych lub takich, z którymi dokonano zamian. Dodaje również, że powszechne jest spotykanie beneficjentów mieszkań VPO z prywatnych promocji, którzy wynajmują swoje domy bez ubiegania się o zezwolenie lub sprawdzania, czy najemca spełnia wymagania. I krytykuje ICAVI, który określa jako „niedostępny najwyższy byt dla obywateli”.
„Terminy są wyznaczane za trzy miesiące, sześć miesięcy, jeśli nie za rok… Powinni zapewnić więcej środków. Powinni, mówię, ułatwić procedury. Robiąc to, mogliby mieć lepszą kontrolę nad tym, co dzieje się w mieszkaniach, którymi zarządzają” – podkreśla Pérez.
Obietnice bez pokrycia?
Radny ds. Mieszkań rządu Wysp Kanaryjskich, Pablo Rodríguez (CC), zapowiedział właśnie w październiku 2023 roku plan naprawczy mający na celu obsadzenie 72 wakatów w Instytucie Mieszkań Wysp Kanaryjskich. Jednak w kwietniu 2025 roku, w dacie ostatniej publicznej aktualizacji Wykazu Stanowisk Pracy (RPT) tego organu, wciąż było 54 nieobsadzonych stanowisk na 221. W Służbie Promocji Publicznej prowincji Las Palmas, na przykład, ponad połowa miejsc jest nieobsadzona (9 na 16). A w Służbie Promocji Prywatnej w Santa Cruz de Tenerife – 12 na 25.
Źródła z departamentu kierowanego przez Rodrígueza sprecyzowały, że w lutym 2026 roku obsadzono już około 40% wakatów. Podkreślają jednak również, że dopóki Służba Cywilna nie ogłosi Publicznej Oferty Pracy (OPE), miejsca będą tymczasowo zajmowane przez pracowników tymczasowych lub oddelegowanych, „dlatego liczby się zmieniają”. Sam autonomiczny rząd przyznał na piśmie w odpowiedzi parlamentarnej, że „przeprowadza kompleksowy przegląd RPT ICAVI, aby jego stanowiska zostały zweryfikowane i dostosowane do aktualnych potrzeb organizacji”, ale nie ujawnił, kiedy to nastąpi.
Puste mieszkania i utrata zasobów
Opozycja skrytykowała radnego za obietnicę wzmocnienia, która dwa i pół roku później wciąż nie została w pełni zrealizowana. „Kiedy zamierza obsadzić 72 wakaty w Instytucie Mieszkań Wysp Kanaryjskich, które obiecał w październiku 2023? Kiedy je obsadzi?” – pytała radnego posłanka socjalistyczna Patricia Hernández podczas posiedzenia parlamentu.
Rzecznik Praw Obywatelskich opublikował nieco ponad dekadę temu raport o pustych mieszkaniach komunalnych, w którym potwierdził, że Wyspy Kanaryjskie nie posiadały (i nie posiadają) służby inspekcji mieszkań publicznych i działały tylko w przypadku wcześniejszego zgłoszenia. „Ponieważ te puste VPO istnieją, ale autonomiczny rząd nawet nie wie, gdzie się znajdują” – krytykuje Miguel Ángel Pulido, były dyrektor ds. Mieszkań rządu regionalnego.
Według szacunków tego Wysokiego Komisarza Parlamentu odpowiedzialnego za obronę praw i wolności obywateli, w całej Hiszpanii było około 13 506 pustych mieszkań VPO. Tylko na Wyspach Kanaryjskich miałoby ich być 76.
Utrata zasobów i gentryfikacja
Obserwatorium Mieszkań i Gruntów Ministerstwa Mieszkań i Agendy Miejskiej opublikowało w zeszłym roku raport, w którym naliczyło łącznie 19 413 mieszkań będących własnością publiczną na Wyspach Kanaryjskich, łącznie z tymi objętymi modelami partnerstwa publiczno-prywatnego oraz znajdującymi się w systemie najmu z opcją kupna. To jest obecny zasób publiczny archipelagu. Jednak w latach 1980-2023 wybudowano 55 360 mieszkań chronionych, zgodnie z tym samym badaniem. Jak można wywnioskować, większość z tych domów (35 947) przeszła na wolny rynek po wygaśnięciu ich statusu w procesie gentryfikacji przez utratę kwalifikacji, jak twierdzi profesor geografii człowieka na Uniwersytecie Las Palmas de Gran Canaria (ULPGC) Juan Manuel Parreño.
„Istnienie krótkich okresów ochrony oznacza, że te nieruchomości trafiają na rynek kupna-sprzedaży i wynajmu mieszkań po cenach wolnorynkowych. W pewnym sensie następuje transfer pomocy publicznej na majątki prywatne, ale co gorsza, może to oznaczać wzrost cen, jednocześnie zmniejszając dostępny zasób chroniony. Nawet w niektórych przypadkach utrata statusu może oznaczać wymianę mieszkańców na gospodarstwa domowe o wyższych dochodach” – konkluduje geograf.
Również doktor geografii na Uniwersytecie La Laguna (ULL) Alejandro Armas ubolewa nad utratą mieszkań VPO, zwłaszcza z powodu obecnego kryzysu. „Oznacza to zmniejszenie zdolności administracji do reagowania na kryzys mieszkaniowy, w szczególności w najbardziej poszkodowanych sektorach społeczeństwa, które mają największe trudności z dostępem do godnego i przystępnego cenowo mieszkania” – argumentuje. „Włączenie mieszkań VPO na wolny rynek może prowadzić do procesów wypierania ludności miejscowej (gentryfikacja) z powodu wzrostu cen odpowiadających cenom mieszkań niechronionych. Są na to dowody w niektórych promocjach w Madrycie” – podkreśla.

