Mieszkania drożeją w całej Hiszpanii. Na czele Wyspy Kanaryjskie
Ceny nieruchomości w Hiszpanii wzrosły o 14,3% w pierwszym kwartale 2026 roku w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego. Po odjęciu inflacji realny wzrost wyniósł 11,8%. Średnia cena metra kwadratowego osiągnęła 1987 euro – wynika z najnowszego raportu firmy Tinsa by Accumin. Na Wyspach Kanaryjskich drożyzna jest jeszcze bardziej odczuwalna, gdzie odnotowano wzrost aż o 17,8% względem pierwszego kwartału 2025 roku. To oznacza, że archipelag już w zeszłym roku pobił ceny z czasów bańki mieszkaniowej, a teraz wciąż bije kolejne rekordy.
Kryzys mieszkaniowy a brak działań rządu regionalnego
Warto przypomnieć, że Wyspy Kanaryjskie znajdują się w stanie kryzysu mieszkaniowego od 2024 roku. Mimo to regionalny rząd (koalicja CC i PP) nie stosuje krajowej Ustawy o Mieszkaniach, która pozwoliłaby na wyznaczenie stref napiętego rynku i ograniczenie cen najmu, między innymi środkami. Decyzja ta stoi w sprzeczności z formalnymi wnioskami w tej sprawie, które do władz wysp złożyło już wiele gmin.
Gdzie ceny rosną najszybciej? Teneryfa w czołówce
Najintensywniejsze wzrosty cen odnotowano w prowincjach: Toledo (+23,2%), Albacete (+19,6%), Madryt (+19,2%) oraz Santa Cruz de Tenerife (+19%). Dla porównania, w prowincji Las Palmas de Gran Canaria wzrost wyniósł 14,6%. Jedyną prowincją, gdzie mieszkania są tańsze niż rok temu, jest Zamora (-3,8%). Od dna kryzysu mieszkaniowego latem 2015 roku ceny nowych i używanych nieruchomości w Hiszpanii poszły w górę o 68%, jednak wciąż są o 4,5% poniżej szczytów z 2007 roku. W ujęciu realnym wartość wzrosła o 32% od 2015 roku, pozostając 34% poniżej maksimów sprzed bańki.
Dynamika rynku i niepewna przyszłość
W skali kwartalnej, między styczniem a marcem 2026 roku, ceny wzrosły o 3,2%. Tendencja wzrostowa w ujęciu rocznym nasila się nieprzerwanie od czwartego kwartału 2024 roku. „Na początku 2026 roku wpływ wcześniejszych obniżek stóp procentowych, który był bardzo odczuwalny w styczniu 2025, został już wchłonięty przez rynek. Tendencja do stabilizacji transakcji wydaje się rozsądna” – skomentowała Cristina Arias, dyrektor Działu Badań Tinsa by Accumin.
Raport ostrzega jednak przed niepewnością na nadchodzące miesiące, związaną z konfliktem na Bliskim Wschodzie i jego wpływem na inflację oraz referencyjne stopy procentowe. To z kolei może oddziaływać na popyt na mieszkania. „Niestabilność geopolityczna może napędzić nowy wzrost cen mieszkań z pierwotnego rynku i pogłębić trudności w dostępie do mieszkań dla ogółu społeczeństwa” – dodała Arias.
Wyspy Kanaryjskie wśród liderów wzrostów
Spośród 19 wspólnot i miast autonomicznych, 14 odnotowało nominalny wzrost cen powyżej 10% w skali roku. Największe wzrosty cen nowych i używanych mieszkań zarejestrowano w: regionie Madrytu (+19,2%), Walencji (19,1%), Kastylii-La Manchy (18,8%), na Wyspach Kanaryjskich (17,8%), w Kantabrii (16,2%), Murcji (16%) oraz na Balearach (15,5%). W ujęciu nominalnym, poziom cen z czasów bańki z 2007 roku przekroczyły już Baleary, region Madrytu, Melilla i – po raz pierwszy w tym kwartale – Wyspy Kanaryjskie.
Dostępność mieszkań: gdzie jest najtrudniej?
Mimo gwałtownych wzrostów, dostępność mieszkaniowa w skali kraju utrzymuje się na rozsądnym poziomie. Średni wskaźnik obciążenia dochodów wydatkami na mieszkanie (tzw. stopa wysiłku) wynosi 33,9%, wobec 33,3% w poprzednim kwartale. Jednak w ośmiu prowincjach wskaźnik ten przekracza uznawany za rozsądny próg 35%. Są to: Baleary, Malaga, Madryt, Barcelona, Alicante, Vizcaya, Santa Cruz de Tenerife i Kadyks. Najtrudniejsza sytuacja panuje na Balearach, gdzie lokalna społeczność musi przeznaczać na mieszkanie aż 54% swoich dochodów. Za nimi plasują się Malaga i Madryt z wynikiem 49%.


