bojka easyjet teneryfa liverpool

Bójka na pokładzie easyJet: samolot zawrócił na Teneryfę

„Nasi pracownicy kabinowi i naziemni są przeszkoleni, by oceniać każdą sytuację i działać szybko oraz odpowiednio, aby zagwarantować, że bezpieczeństwo lotu i pozostałych klientów nie zostanie naruszone” – wyjaśnił przedstawiciel easyJet. Przewoźnik zapewnił, że traktuje tego typu incydenty „bardzo poważnie” i nie toleruje agresywnych zachowań wobec swoich pracowników.

Linia podkreśliła również, że bezpieczeństwo i dobro pasażerów oraz załogi zawsze pozostają jej absolutnym priorytetem.

Opóźniony, ale zakończony rejs do Liverpoolu

Gdy sytuacja na Teneryfie została opanowana, samolot wznowił trasę do Liverpoolu. Pasażerowie mogli kontynuować podróż po nieoczekiwanym międzylądowaniu spowodowanym zachowaniem kilkunastu osób. Incydent zamienił rutynowy lot między Wyspami Kanaryjskimi a Wielką Brytanią w lotniczą interwencję kryzysową.

Sam przebieg lądowania nie sprawił problemów, ale awantura wymusiła całkowitą zmianę operacji, wezwanie policji i opóźnienie dla 186 podróżnych. To, co miało być bezpośrednim połączeniem, zakończyło się powrotem do punktu startu zaledwie pół godziny po starcie.

I z jasnym przesłaniem: bójka w samolocie to nie zwykła kłótnia, ale realne zagrożenie, które może zmienić kurs całej maszyny.

Źródło

Awantura w powietrzu. easyJet zawraca na Teneryfę

Zaledwie 30 minut po starcie kapitan podjął nietypową decyzję – zawrócić i natychmiast wylądować ponownie na Teneryfie. Powodem była masowa bójka, którą wszczęło około dziesięciu pasażerów na pokładzie. Jak podaje brytyjski nadawca BBC, sytuacja zaczęła zagrażać bezpieczeństwu 186 osób podróżujących samolotem. Maszyna linii easyJet, która wystartowała z lotniska Tenerife Sur, leciała do Liverpoolu. Ostatecznie wylądowała z powrotem na wyspie, gdzie na ziemi czekali już funkcjonariusze policji. To załoga wezwała ich do interwencji, uznając skalę zajścia za poważną.

Zamieszanie na pokładzie. Rejs numer EZY3352

Lot EZY3352 wyruszył we wtorek po południu z lotniska Tenerife Sur. Wszystko przebiegało normalnie, aż do mniej więcej pół godziny po starcie. Wtedy to doszło do starcia, w które zamieszanych było około dziesięciu podróżnych. Załoga niezwłocznie poinformowała kontrolerów lotu, że musi zawrócić, i poprosiła o przygotowanie policji na miejscu lądowania. Jak wynika z informacji uzyskanych od służb kontroli ruchu lotniczego, kapitan uznał, że kontynuowanie podróży mogłoby zagrozić bezpieczeństwu lotu.

„Grupa około dziesięciu pasażerów wszczęła bójkę na pokładzie, a kapitan zdecydował się zawrócić ze względu na ryzyko dla bezpieczeństwa lotu” – wyjaśnili kontrolerzy. Decyzja była jednoznaczna: powrót na Teneryfę, zanim awantura wymknie się spod kontroli w zamkniętej przestrzeni, gdzie możliwość interwencji jest ograniczona.

Priorytetowe lądowanie i akcja policji

Kontrola lotnicza nadała samolotowi priorytet przy powrocie i skoordynowała z lotniskiem obecność funkcjonariuszy. Maszyna wylądowała bez problemów i opuściła pas 07 w normalnym trybie. „Zrobiliśmy wszystko, by przyspieszyć jej powrót, jednocześnie koordynując z lotniskiem przybycie policji” – relacjonowali kontrolerzy, odtwarzając przebieg operacji. Obraz był tyle niecodzienny, co napięty: międzynarodowy lot, który ledwie wystartował, wracał na to samo lotnisko, podczas gdy na ziemi czekały już policyjne siły do interwencji.

Kontrolerzy wyrazili też wsparcie dla osób, które musiały znosić to zajście. „Całe nasze wsparcie dla załóg i pasażerów, którzy coraz częściej muszą radzić sobie z tego typu sytuacjami” – ubolewali.

Czy biorący udział w bójce zostali zatrzymani?

Na razie nie wiadomo, czy zamieszani w incydent zostali zatrzymani, zidentyfikowani lub usunięci z pokładu przed kontynuowaniem podróży. Linia lotnicza potwierdziła, że samolot powrócił na lotnisko z powodu zachowania grupy pasażerów i został przyjęty przez policję.

„Nasi pracownicy kabinowi i naziemni są przeszkoleni, by oceniać każdą sytuację i działać szybko oraz odpowiednio, aby zagwarantować, że bezpieczeństwo lotu i pozostałych klientów nie zostanie naruszone” – wyjaśnił przedstawiciel easyJet. Przewoźnik zapewnił, że traktuje tego typu incydenty „bardzo poważnie” i nie toleruje agresywnych zachowań wobec swoich pracowników.

Linia podkreśliła również, że bezpieczeństwo i dobro pasażerów oraz załogi zawsze pozostają jej absolutnym priorytetem.

Opóźniony, ale zakończony rejs do Liverpoolu

Gdy sytuacja na Teneryfie została opanowana, samolot wznowił trasę do Liverpoolu. Pasażerowie mogli kontynuować podróż po nieoczekiwanym międzylądowaniu spowodowanym zachowaniem kilkunastu osób. Incydent zamienił rutynowy lot między Wyspami Kanaryjskimi a Wielką Brytanią w lotniczą interwencję kryzysową.

Sam przebieg lądowania nie sprawił problemów, ale awantura wymusiła całkowitą zmianę operacji, wezwanie policji i opóźnienie dla 186 podróżnych. To, co miało być bezpośrednim połączeniem, zakończyło się powrotem do punktu startu zaledwie pół godziny po starcie.

I z jasnym przesłaniem: bójka w samolocie to nie zwykła kłótnia, ale realne zagrożenie, które może zmienić kurs całej maszyny.

Źródło

Przewijanie do góry
Share via
Copy link