Dwa lata systematycznych oszustw bankowych
Przez dokładnie dwa lata, od maja 2019 do maja 2021 roku, zorganizowana grupa przestępcza mająca swoją bazę na południu Teneryfy, konkretnie w gminie Arona, prowadziła metodyczną, uporządkowaną i wyspecjalizowaną działalność przestępczą. Nie były to pojedyncze, przypadkowe napady. To była organizacja nastawiona na wyłudzanie pieniędzy od tysięcy osób, które dały się nabrać na ich wyrafinowany schemat. Ostatecznie grupa stanowiąca szczyt tej sieci została zatrzymana, osadzona w areszcie i osądzona przez Sąd Prowincjonalny w Santa Cruz de Tenerife. Dowody przeciwko nim były tak przytłaczające, że oskarżeni zgodzili się na ugodę z Prokuraturą, akceptując wszystkie punkty oskarżycielskiego raportu w zamian za złagodzenie pierwotnie żądanej kary. Sześciu oskarżonych zostało skazanych na sześć lat więzienia oraz na zapłatę odszkodowania w wysokości 1,7 miliona euro za przestępstwa oszustwa (cztery lata) i przynależności do zorganizowanej grupy przestępczej (dwa lata).
Stabilna i zhierarchizowana struktura gangsterska
W swoim wyroku sąd opisał stabilny, zhierarchizowany układ z podziałem ról, którego jedynym celem było pozyskiwanie pieniędzy poprzez nieautoryzowane przelewy bankowe i wyprowadzanie ich poza tradycyjny obieg finansowy. Struktura miała kilka poziomów. Na szczycie znajdowali się oskarżeni, którzy koordynowali operacje i podejmowali decyzje. Na niższych szczeblach działali hakerzy odpowiedzialni za pozyskiwanie ofiar oraz rozległa sieć ponad 114 pośredników finansowych, którzy świadomie udostępniali swoje konta bankowe, wiedząc o nielegalnym pochodzeniu pieniędzy.
Rola „bankowych mułów” w całej operacji
Ci „bankowi mułowie” (jak w policyjnym żargonie określa się osoby odgrywające taką rolę w grupach zajmujących się oszustwami finansowymi) umożliwiali przyjmowanie defraudowanych środków bez wzbudzania natychmiastowych alarmów i ułatwiali ich późniejszą wypłatę w gotówce lub redystrybucję. Oszustwo niemal zawsze zaczynało się w ten sam sposób. Ofiara otrzymywała SMS-a, który udawał, że pochodzi od jej banku, i alarmował o problemie z bezpieczeństwem lub podejrzanym dostępie. Wiadomość zawierała link. Po jego kliknięciu użytkownik trafiał na fałszywą stronę internetową, identyczną z oficjalną, gdzie wprowadzał swoje dane logowania. Czasem oszustwo było dopełniane telefonem od rzekomego doradcy, który prosił o kod weryfikacyjny wysłany przez bank. Mając te dane, organizacja uzyskiwała dostęp do bankowości internetowej i zlecała przelewy bez zgody klienta.
Zaawansowane metody: duplikaty kart SIM i pranie pieniędzy
Aby zagwarantować sukces operacji, grupa uciekała się do duplikowania kart SIM. Aktywując drugą kartę powiązaną z numerem ofiary, unieruchamiali jej oryginalną linię, a sami odbierali wiadomości potwierdzające operacje bankowe. W tym czasie właściciel telefonu zauważał jedynie, że jego komórka straciła zasięg. Po wykonaniu przelewu pieniądze rozpoczynały złożoną wędrówkę. Trafiały na konta „mułów”, były dzielone na wiele mniejszych przelewów, wypłacane w bankomatach lub zamieniane na kryptowaluty za pośrednictwem platform wymiany. Wyrok szczegółowo opisuje wykorzystanie giełd kryptowalut, portfeli cyfrowych i fizycznych portfeli sprzętowych typu ledger, łatwych do przenoszenia i trudnych do wyśledzenia. Część środków była wysyłana poza Hiszpanię, zwłaszcza do Włoch, gdzie znajdowali się inni członkowie organizacji, których nie udało się zidentyfikować podczas śledztwa.
1,7 mln euro bezpośredniej straty i ponad 2,5 mln odszkodowania
Relacja faktyczna jest wyczerpująca: daty, kwoty, numery kont, operacje udane i nieudane, wypłaty gotówki i zakupy kryptoaktywów. Z tej drobiazgowej analizy wyłania się pierwsza kluczowa kwota w sprawie: 1,70 miliona euro. Taka suma została bezpośrednio wyłudzona, wypłynęła z kont hiszpańskich i włoskich ofiar w bezpośrednim następstwie oszustwa. Sprawa się na tym nie zakończyła. Sąd Prowincjonalny zajął się również odpowiedzialnością cywilną wynikającą z przestępstwa, co wymagało szerszego spojrzenia. Nie wystarczyło zidentyfikować oszustwo – należało naprawić szkody wszystkich pokrzywdzonych. W tym wyliczeniu uwzględniono zindywidualizowane kwoty licznych ofiar, konkretne operacje, jak ta, której doświadczyła firma poprzez manipulację jej kontem na platformie e-commerce, oraz należne odsetki ustawowe. Rezultatem było nałożenie globalnego odszkodowania ustalonego na ponad 2,53 miliona euro. Obie kwoty odnoszą się do innych płaszczyzn postępowania: pierwsza mierzy szkodę majątkową spowodowaną oszustwem, a druga kwantyfikuje całkowity koszt jej naprawienia.
Wyrok potwierdzony przez wszystkie instancje sądowe
Wobec tak szczegółowego materiału dowodowego przedstawionego przez Prokuraturę oskarżeni zdecydowali się na wydanie wyroku za zgodą stron. Zaakceptowali fakty, kwalifikację prawną i kary: cztery lata więzienia za ciągłe oszustwo wzbogacone i dwa lata za przynależność do zorganizowanej grupy przestępczej, a także osobiste grzywny w zależności od stopnia powiązania z aferą. Mimo ugody wyrok mógł zostać zaskarżony w apelacji, i tak właśnie zrobiły obrony sześciu skazanych, jednak Sąd Najwyższy Wysp Kanaryjskich (TSJC) potwierdził orzeczenie we wszystkich punktach. Skazani odwołali się do Sądu Najwyższego w kasacji. Nie podważali faktów ani kwot gospodarczych, już zabezpieczonych wyrokiem za zgodą. Skarga koncentrowała się na kwestiach prawnych: regularności przeprowadzonego postępowania, ważności wyrażonej zgody i ewentualnego naruszenia fundamentalnego prawa do skutecznej ochrony sądowej. Dyskutowano również, wyłącznie z prawnego punktu widzenia, zakres orzeczenia cywilnego. Sąd Najwyższy odrzucił wszystkie podstawy skargi, potwierdził, że zgoda była dobrowolna, że nie doszło do pozbawienia obrony oraz że zarówno kary, jak i odszkodowanie były zgodne z prawem.
