Nazywa siebie entuzjastycznym opowiadaczem historii o środowisku
Victor de León uważa humor za kluczowe narzędzie w przekazywaniu treści ekologicznych. Jego zdaniem w tej dziedzinie jest wiele pozytywów do przekazania, a on sam stara się jedynie zasiać ziarno świadomości – nic więcej, żadnego mentorowania ani narzucania. Czy Victor de León zgodziłby się ze stwierdzeniem, że jego żywiołem jest popularyzacja wiedzy o środowisku? Tak, w pełni. Od dziecka był osobą, która skupiała się obsesyjnie na tym, co ją interesowało. W trakcie studiów biologicznych, a nawet podczas robienia magistra z bioróżnorodności, zaczął odkrywać rzeczy, które po prostu są fascynujące. Nie rozumie, jak ludzie nie fikają koziołków na ulicy, gdy poznają zależności między różnymi zjawiskami. To entuzjazm płynący z rozumienia mechanizmów rządzących środowiskiem sprawił, że poczuł potrzebę dzielenia się tym, co go zadziwia. Zastanawia się: „Jak to możliwe, że ludzie tego nie wiedzą lub nie potrzebują tego wiedzieć?”. Wiedza jest na wyciągnięcie ręki, dosłownie.
Czy naukowcy tacy jak Wolfredo Wildpret czy Telesforo Bravo mieli trudniejsze zadanie w popularyzacji nauki? Jego zdaniem to zupełnie inne profile. Osoby takie jak Telesforo Bravo zaczęły studiować późno. Fakt, mieli więcej przeszkód. Bravo przeszedł do historii jako bardzo bliski popularyzator, który zabierał ludzi na odkrywanie rzeczy, które sam widział na własne oczy. Victor ma profil bardziej cyfrowy – stara się przekazywać rzeczy, które napotyka w terenie, za pośrednictwem mediów społecznościowych. Zaczynał bez żadnych środków, na portalu znanym niegdyś jako Twitter, publikując bardzo swobodne teksty popularnonaukowe i tworząc schematy w programie Paint, bo wydawało mu się zabawne być trochę nieporadnym.
Łatwość dotarcia do odbiorcy a ryzyko dezinformacji
W świecie nauki i ekologii panuje zbyt wiele formalizmów. Kiedyś nakręcenie filmu było niewyobrażalne, a teraz każdy, mając telefon i dowolną aplikację, może w godzinę lub dwie zmontować spektakularne wideo. Uważa, że dotarcie do ludzi jest dziś o wiele łatwiejsze, co sprawia, że treści nie zawsze są w pełni rzetelne. Czy to jest niebezpieczne? Tak, całkowicie. Osoby zajmujące się popularyzacją w sieci z czasem upodabniają się do influencerów zajmujących się tematyką środowiskową. Uważa, że pojawiają się tu pewne tarcia, które nie muszą być całkowicie negatywne, ale jeśli celem nie jest popularyzacja, a bycie influencerem, a tematyka środowiskowa jest tylko pretekstem, to chodzi po prostu o wyróżnienie się i zwrócenie na siebie uwagi. Ludzie mówią o naturze, bo na Wyspach Kanaryjskich jest to teraz modne – trzeba to powiedzieć wprost. Nawet Quevedo śpiewa o przyrodzie archipelagu. Nagle wszyscy szaleją na punkcie kardonów. Pojawiają się jednak osoby, które dezinformują – czasem przypadkowo, czasem celowo. Victor woli myśleć, że większość tych przypadków to błędy niezamierzone, ponieważ świat przyrody na Wyspach jest bardzo złożony i brak rzetelności przy dzieleniu się informacjami może prowadzić do poważnych nieporozumień.
Moda na przyrodę – przejściowy trend czy społeczna potrzeba?
Czy popularyzacja nauki w mediach cyfrowych to chwilowa moda, czy rzeczywista potrzeba? Uważa, że jedno i drugie. Z jednej strony to moda – teraz każdy wrzuca filmy czy zdjęcia krajobrazów, nie przedstawiając ich już tylko jako ładnych czy turystycznych miejsc, ale jako różnorodne obszary o własnej, unikalnej wartości przyrodniczej. Z drugiej strony jest to też konieczne. Pewien student na praktykach powiedział mu, że był zaskoczony, bo gdy zaczynał kształcić się w leśnictwie, nie miał pojęcia o globalnym znaczeniu bioróżnorodności Wysp. Wyspy Kanaryjskie to gorący punkt bioróżnorodności. Większość endemitów występujących w Hiszpanii pochodzi właśnie stąd. Około 20% endemicznych roślin Hiszpanii to gatunki kanaryjskie, co oznacza mniej więcej jedną na pięć, na powierzchni stanowiącej około 5% kraju. To wręcz niewiarygodne, a nie zdajemy sobie z tego sprawy, dopóki nie porównamy tego z otaczającym nas światem. Możliwość dzielenia się tą wiedzą i otrzymywania informacji zwrotnej od ludzi z innych części świata, którzy porównują ją z własnymi realiami, pozwala zastanowić się nad przywilejem i odpowiedzialnością, jaką mamy za przyrodę.
Paradoks ochrony przyrody na Wyspach Kanaryjskich
Jaki jest obecny stan bioróżnorodności na Wyspach Kanaryjskich? Victor uważa, że jest on paradoksalny: nigdy nie mieliśmy i nie otrzymywaliśmy tak wielu informacji o gatunkach i ekosystemach; nigdy nie mieliśmy tylu (mniej lub bardziej skutecznych) form ochrony, ale też nigdy nie mierzyliśmy się z takimi wyzwaniami jak obecnie: modelem ekonomicznym, który nas przerasta, biurokracją utrudniającą ochronę gatunków i, niestety, sporym pozorowaniem działań. Bioróżnorodność na Wyspach Kanaryjskich jest krucha, ponieważ najbardziej wrażliwe gatunki są zwykle najbardziej narażone. Działania, które trzeba będzie podjąć, aby je chronić, często nie będą popularne – ani wśród turystów, ani wśród mieszkańców. Trzeba będzie wprowadzić środki, które nie spodobają się nikomu. Dlatego wyzwaniem, przed którym stoją teraz Wyspy Kanaryjskie, jest wdrażanie coraz bardziej rygorystycznych regulacji w celu ochrony bioróżnorodności. Czy będą to drastyczne kroki? W niektórych przypadkach tak, w innych można szukać rozwiązań pośrednich. Wszystko zależy od współpracy. Nie wszystkie środki muszą być restrykcyjne, ale wymaga to samodyscypliny i znajomości środowiska naturalnego, jego wrażliwości i zagrożeń – czym nie wszyscy dysponują. Wielu ludzi po prostu nie obchodzi ten temat.
Świadomość ekologiczna dawniej i dziś
Wracając do przeszłości – czy uważa, że dawniej, mimo mniejszych możliwości, społeczeństwo było bardziej świadome dziedzictwa przyrodniczego Wysp? Byli świadomi w kontekście swoich czasów. Dawniej osoba, która szła do lasu bez zezwolenia i wycinała drzewa, myślała, że robi dobrze, zapobiegając pożarom. Dziś wiemy, że nie można tak postępować, bo niszczy się wszystko, umożliwiając rozwój gatunków, które jeszcze bardziej zwiększają zagrożenie. To różne konteksty, a nie tak dawno temu. Na przykład Park Narodowy Teide powstał w 1954 roku: w tamtych czasach wypasanie kóz w górach było czymś normalnym. Mieli świadomość przyrody, ale inną. Dziś sprowadzenie kóz na Teide to niemal ekoterroryzm i grozi za to mandat. Dziś mamy o wiele więcej informacji i narzędzi, by do nich dotrzeć. Są ludzie bardzo świadomi i tacy, których ilość dostępnych informacji po prostu przytłacza. Kiedyś środowisko naturalne było postrzegane bardziej jako źródło utrzymania, co prowadziło do działań, o których wcześniej wspomniał. Uważa, że myślenie o naszych dziadkach jako o osobach niszczących środowisko jest niesprawiedliwe. To byli ludzie, którzy po prostu żyli z lasu i pola, wykorzystując wszystko, co mieli, by przetrwać. Dziś mamy o wiele większą świadomość i więcej osób reaguje, widząc szkody w przyrodzie. Jest lepiej, ale wciąż jest ogromne pole do poprawy. Musimy upewnić się, że ta cała moda na naturę nie pozostanie tylko powierzchownym trendem.
Narzędzia zamiast mentorowania
W obecnym kontekście na Teneryfie – czy potrzebna jest informacja, czy raczej ludzie powinni robić to, co uważają za słuszne, niezależnie od działań popularyzatorskich? Ważne jest, aby wszystkie informacje były dostępne, a każdy, kto chce się zainteresować, mógł do nich dotrzeć i zadać pytanie, by potem samodzielnie wyrobić sobie opinię. Nie trzeba traktować ludzi jak małoletnich, którymi trzeba sterować, ale trzeba dawać im narzędzia dostępu do wiedzy. Jako popularyzator nie stara się nikogo uczyć, a jedynie zasiać ziarno zainteresowania konkretnym tematem. Na przykład – może mówić o ciepłolubnym lesie, jednym z najbardziej zagrożonych ekosystemów na Wyspach, szczególnie na Teneryfie. Uświadomienie społeczeństwa, jak ważna jest ochrona tego ekosystemu, może sprawić, że pewnego dnia pani, która chce ozdobić swój ogród, zamiast pelargonii kupi w szkółce magarzę z Teneryfy. To z kolei poprawi bioróżnorodność bezkręgowców i roślin w okolicy. Ważne jest dostarczanie narzędzi, a nie narzucanie, by ludzie mogli sami podjąć decyzję i wziąć na siebie odpowiedzialność za ochronę przyrody.
Czterej jeźdźcy Apokalipsy mediów społecznościowych
Czy kiedykolwiek miał do czynienia z osobami, które nie zgadzały się z tym, co popularyzuje? Tak. Czasem są to ludzie, którzy po prostu się nie zgadzają, inni są bardzo zaangażowani w temat i szczegółowo oceniają sposób przekazywania informacji; są też tacy, którzy uważają, że odlew skamieliny nie jest prawdziwą skamieliną, a nawet ludzie życzący mu kastracji chemicznej za mówienie o wpływie kotów na gady na Wyspach Kanaryjskich. Innym tematem są skutki zmiany klimatu – dla wielu osób to zjawisko abstrakcyjne i długoterminowe, więc nie widzą go bezpośrednio i reagują z niedowierzaniem, jakby próbował podważyć rzeczywistość. Jego głównymi przeciwnikami są negacjoniści klimatyczni, ani-maliści i wielu myśliwych. Do tego dochodzą teoretycy spiskowi, którzy każdą krytykę instytucji uznają za propagandę cabildów. To właśnie tych czterech jeźdźców Apokalipsy mediów społecznościowych atakuje go za każdym razem, gdy wrzuci nowy film.
Trzy oblicza popularyzacji: sieci, podcast i projekty terenowe
Victor działa na trzech polach: w mediach społecznościowych, prowadzi podcast „Palique divulgativo” i działa w stowarzyszeniu Fénix Canarias. Czy ma swoje ulubione? Jego osobiste konto @biodiversital to dla niego po prostu plac zabaw. Mówi o tym, co mu się podoba i co go fascynuje. Robi mniej więcej to, co chce. „Palique divulgativo” to on i trzech innych naukowych freaków: fizyk, dwóch biologów i ekolog, którzy spotykają się, by rozmawiać o aktualnościach naukowych, głównie o środowisku naturalnym Wysp Kanaryjskich. To jak pogaduchy przy barowym stole, tyle że zamiast o piłce nożnej mówią o nauce. Z kolei Fénix Canarias, stowarzyszenie non-profit, to jego profesjonalna działalność. Piękne w Fénix jest to, że może realizować fizyczne projekty, które często są bardzo wizualne. Na przykład na Teneryfie jest pięć szkół, w których dzieci mają karmniki dla ptaków – wkładają owoce, a oni zamontowali kamery, żeby dzieci mogły od czasu do czasu sprawdzać zdjęcia i obserwować, które ptaki jedzą, piją, kąpią się. Starają się interpretować te wyniki, by z jednej strony ptaki roznosiły owoce, a z drugiej – by uczniowie mogli fascynować się obserwacją. Chodzi o zasianie ziarna zainteresowania i pokazanie, że wszystko jest ze sobą połączone. Którą działalność wybiera? Każda ma swój czas i format – i tak jest lepiej, bo gdyby robił to samo wszędzie, oszalałby.
Najświeższe wieści z Wysp Kanaryjskich
Codzienne newsy, alerty pogodowe i praktyczne informacje – prosto z wysp, po polsku. Mieszkamy tu i wiemy co się dzieje, zanim trafi do mediów. Wszystko publikujemy na naszym kanale WhatsApp – bez pośredników, bez algorytmu.

