Dom zamiast ulicy. Rodzinny dramat w cieniu gigantycznej kary
Z terminem eksmisji tuż za rogiem, 38-letnia Ángeles Dorta i jej rodzina, znajdujący się w trudnej sytuacji życiowej, nie widzieli innego wyjścia. Kupili mały, 28-metrowy dom mobilny i ustawili go na działce tuż przed budynkiem, w którym dotąd mieszkali. Zrobili to za ustną zgodą mężczyzny o imieniu Ramón, który sam tam mieszka i przedstawiał się jako osoba odpowiedzialna za posesję. Problem w tym, że teren nie jest przeznaczony pod zabudowę, a Ramón nie jest prawowitym właścicielem działki. Urząd Miejski w Granadilla de Abona (południe Teneryfy), którym rządzi koalicja Coalición Canaria (CC), Partido Popular (PP) i Vox, wszczął wobec nich postępowanie administracyjne po złożeniu doniesienia przez sąsiadów. Rodzinie grozi teraz kara do 600 tysięcy euro za brak wymaganych zezwoleń i działanie bez zgody właściciela – wskazują źródła municypalne.
Bezradność, niepełnosprawność i walka o dach nad głową
Dorta, jej partner, 53-letni José Luis García, oraz ich 19-letnia córka, posiadająca 70-procentowy stopień niepełnosprawności, żyją w niepewności. Złożyli pismo do wydziału urbanistyki urzędu, wskazując, że nie mają stałego miejsca zamieszkania, nie dysponują wystarczającymi środkami finansowymi, by wejść na rynek najmu lub kupna, i nie mają realnej, skutecznej alternatywy mieszkaniowej. Bronią się, że ich dom modułowy, kupiony za 15 tysięcy euro z pożyczki, nie służy celom spekulacyjnym, zarobkowym czy urbanizacyjnym, a wyłącznie pilnej potrzebie mieszkaniowej. Przyznają, że nie są właścicielami gruntu, ale działali w dobrej wierze, za ustną zgodą osoby, która od lat zajmuje posesję i opłaca media, co w sytuacji absolutnej potrzeby stworzyło uzasadnione pozory legalności.
– Nie wiem, ile razy chodziliśmy do urzędu miasta, żeby prosić o mieszkanie z zasobu komunalnego. Bez skutku. Chodziliśmy też do agencji nieruchomości, ale ze względu na problemy córki nikt nam nie chce wynająć. Do tego mamy zwierzęta – lamentuje García w nagraniu wideo przesłanym do „Canarias Ahora”. Ramón dodaje: – Mają moje pozwolenie, żeby tu być. (…) I nikt nie ma się wtrącać. Mieszkam tu cztery lata i jestem odpowiedzialny za tę posesję. Ludzie nie mogą zostać na ulicy.
Ekspresowa reakcja władz i groźba trzech rodzajów kar
Eksmisja Dorty i jej rodziny była zaplanowana na 4 lutego. Dom mobilny kupili wcześniej, 14 stycznia. Miejska Policja w Granadilla de Abona pojawiła się na miejscu już po pięciu dniach. A dekret z propozycją kary został podpisany 21 stycznia.
Z postępowania wynika, że działka, na której stoi budynek, jest sklasyfikowana jako „Suelo Urbanizable Sectorizado No Ordenado” (SUSNO-R). To rodzaj terenu, który – ponieważ nie jest jeszcze zurbanizowany (nie ma ulic, kanalizacji, planu szczegółowego) – prawo nakazuje traktować z takimi samymi ograniczeniami jak teren wiejski, gdzie zabudowa mieszkaniowa jest generalnie zakazana, z wyjątkiem konkretnych przypadków związanych z działalnością rolniczą (choć wobec kryzysu mieszkaniowego wykorzystuje się go do tego coraz częściej).
Dom typu kontenerowego stoi na bloczkach betonowych, bez innego kotwienia, i jest w jasnym kolorze. Ma zielone rury, prawdopodobnie kanalizacyjne lub wodociągowe, oraz rurę spustową. Znajduje się tuż obok, zaledwie kilkadziesiąt centymetrów od istniejącego, starego budynku z kamienia, co zdaniem policji „świadczy o trwałym wprowadzeniu obiektu na teren”. Technicy miejscy oceniają, że budynek jest ukończony w 75% i wycenili go na około 7500 euro, czyli połowę tego, co faktycznie kosztował Dortę i jej bliskich.
Nakaz rozbiórki i astronomiczne kwoty
Dekret nakazuje wstrzymanie wszelkich prac lub użytkowania domu, żąda administracyjnego zabezpieczenia instalacji i ostrzega, że złamanie tego zakazu pociągnie za sobą karę od 150 do 600 tysięcy euro. Ale to nie wszystko. Raport kwalifikuje zdarzenie jako „poważne wykroczenie” zgodnie z Prawem o Gruntach Wysp Kanaryjskich, zagrożone karą od 6001 do 150 000 euro. Dodatkowo wyznacza 20-dniowy termin na dobrowolne rozmontowanie domu. W przeciwnym razie nałożone zostaną dalsze kary, tym razem od 600 do 3000 euro, odnawialne miesiąc po miesiącu do dziesięciu razy, oraz możliwa będzie egzekucja zastępcza (czyli usunięcie budynku przez miasto na koszt rodziny).
Mówimy zatem o trzech różnych typach sankcji. Po ich zsumowaniu łączna kwota może sięgnąć 780 tysięcy euro. W minimalnym wariancie to ponad 160 tysięcy euro.
Rodzina walczy o wstrzymanie decyzji
Rodzina złożyła wniosek o wstrzymanie w trybie zabezpieczającym nakazu rozbiórki do czasu należytego rozpatrzenia opisywanej sytuacji kryzysowej. Poprosiła również o przekazanie sprawy miejskim służbom socjalnym i rozważenie zastosowania alternatywnych, proporcjonalnych środków. Twierdzi, że natychmiastowe usunięcie budynku „spowoduje poważną, nieodwracalną i nieproporcjonalną szkodę, szczególnie dla córki strony [Dorty], z bezpośrednim zagrożeniem dla jej zdrowia, stabilności i dobrostanu”.
Dorta i jej rodzina korzystają z pomocy prawnej Asamblea Reivindicativa Canaria (ARCAN). Źródła w urzędzie Granadilla de Abona wskazują, że „pracuje się już nad interwencją w sprawie rodziny, jak to miało miejsce dotychczas”, ale nie podają więcej szczegółów.
Druga walka o dach nad głową w ciągu roku
To już drugi raz w ciągu niecałego roku, gdy rodzina staje przed perspektywą utraty dachu nad głową. W kwietniu 2025 roku sąd nakazał ich eksmisję z mieszkania, w którym wcześniej mieszkali, a które należało do matki Dorty i jej partnera, z powodu niepłacenia czynszu – precyzują źródła sądowe. Pierwszy termin eksmisji wstrzymano, ponieważ nie rozpatrzono odwołania, które ostatecznie oddalił Sąd Prowincjonalny w Las Palmas. W związku z drugim terminem, wyznaczonym na nadchodzący 4 lutego, ponownie wniesiono o wstrzymanie, powołując się na trudną sytuację rodziny.


