Zaskoczenie i bezradność w obliczu eksmisji
Człowieczeństwo i czas na znalezienie alternatywy – tego domaga się Etuani, jeden z blisko pięćdziesięciu mieszkańców terenów Casa de Mr. Leacock w Guía na Gran Canarii. Wszystkich ich czeka eksmisja wyznaczona na 30 czerwca, która może pozostawić ich bez dachu nad głową. Jak mówi ten ojciec trójki dzieci, wiadomość spadła na nich jak grom z jasnego nieba w zeszłym tygodniu. Do tej pory, mając uregulowane sprawy meldunkowe i szkolne, żyli na tych terenach w Guía, nie wiedząc, że ich domy stoją na prywatnej posesji. Teraz mają nieco ponad dwa miesiące, by znaleźć nowe miejsce do życia po wyznaczonym terminie.
Gmina apeluje o pomoc, mieszkańcy o zrozumienie
Rada Miejska w Guía na początku kwietnia zwróciła się do innych administracji z prośbą o pomoc w znalezieniu rozwiązania dla tych mieszkańców. Zdaniem władz lokalnych sytuacja wykracza poza możliwości gminy. W rozmowie z agencją EFE Etuani wydaje się przygnębiony i zdezorientowany. „Przyjechałem tu cztery lata temu, zbudowałem dom, myśląc, że to opuszczony teren, a ponieważ budowało się tu więcej osób, sądziłem, że jest publiczny. Gdybym wiedział, nie zrobiłbym tego” – przyznaje.
Włożył w swój dom znaczną inwestycję, jak podkreśla, wydał na niego wszystkie oszczędności. Nikt nie powiedział im, że ziemia, na której stawiali swój dom, ma właściciela. „Wszyscy są tu zameldowani, a niektórzy mieszkają tu od nie wiadomo kiedy” – dodaje. Teraz to nie ma znaczenia i stoją przed koniecznością szukania nowego miejsca. Biorąc pod uwagę obecny rynek nieruchomości, zarówno kupna, jak i wynajmu, większość mieszkańców tej części gminy ma niewielkie nadzieje na znalezienie czegoś.
Dom jak marzenie, przyszłość niepewna
Jak opowiada Etuani, chociaż w pewnym momencie mieszkało tu nawet 200 osób, obecnie jest około pięćdziesiątki, w tym około dziesięcioro dzieci i niektórzy starsi, wymagający opieki. Dlatego przede wszystkim apeluje do kompetentnych władz o człowieczeństwo. Jego zdaniem nie można z dnia na dzień pozbawić dachu nad głową tak wielu osób, które będą szukać jakiejkolwiek alternatywy, by mieć gdzie spać po eksmisji. „Wielu będzie zmuszonych zająć inny opuszczony dom, czy naprawdę myślą, że zostaniemy na ulicy?” – pyta retorycznie.
Etuani nalega, by instytucje poszukały opcji zakwaterowania. „Żeby eksmisja przebiegła w jak najbardziej pokojowy sposób, musimy mieć tę alternatywę” – podkreśla. A jeśli nie jest to możliwe z powodu dużej liczby mieszkańców Casa de Mr. Leacock, to przynajmniej, by dano im więcej czasu. „Niech powiedzą nam z większym wyprzedzeniem, żeby ludzie mogli szukać rozwiązania. Jeśli dadzą konkretną datę, zobaczą, że ludzie coś na ten czas znajdą, ale tak nagle i z tak małym czasem… To niemożliwe” – lamentuje.
Wydane oszczędności i wielka niewiadoma
Wnętrze domu Etuaniego wygląda jak każde inne w kanaryjskiej dzielnicy. Chociaż w osadzie są też jakieś prowizoryczne budy, wiele domów zostało zbudowanych przez ludzi, którzy nie wiedząc, że ziemia ma właściciela, postawili tu swój dom. Dom Etuaniego zaprojektował sam, według własnych upodobań i potrzeb: dwa pokoje, jeden duży dla trójki dzieci, przestronny salon z jadalnią, kuchnię amerykańską, dużą łazienkę i mały patio przy wejściu. „Wydałem na to 19 000 euro, z meblami, które sam kupiłem. Co teraz mam z tym wszystkim zrobić?” – zastanawia się z troską.
Gdy jego najstarsza córka odrabia lekcje, a dwójka młodszych biega po domu i zagląda przez okna, by zobaczyć, z kim rozmawia ojciec, Etuani mówi, że Rada Miejska skontaktowała się z jego rodziną, by spróbować znaleźć im alternatywę, ponieważ ma na utrzymaniu małoletnich. Ale na razie to tylko próby, więc jego niepokój rośnie z każdym dniem. „Jestem teraz bez pracy, bo bardzo trudno znaleźć coś stabilnego, i nie mogę sprostać kosztom wynajmu domu, który odpowiadałby potrzebom mojej rodziny, i żeby mi pozwolili wynająć z trójką małych dzieci”.
Dlatego rozmawiał też z prawnikami, by zasięgnąć porady i sprawdzić, czy możliwe jest odroczenie eksmisji. Na razie, kontynuując starania o znalezienie rozwiązania dla swojej rodziny, Etuani ma nadzieję, że jeśli do eksmisji 30 czerwca dojdzie, to będą mieli gdzie się schronić.

