Dzień, który miał być szczęśliwy
6 kwietnia 2024 roku miał być szczęśliwym dniem dla Toumany’ego (imię fikcyjne, zachowujące jego tożsamość). W 2020 roku, mając 14 lat, opuścił Mali, swój rodzinny kraj. Przemierzył Senegal, Mauretanię, by w końcu dotrzeć do Maroka, skąd pewnej nocy wyruszył na wzburzone wody Atlantyku. Razem z 49 innymi osobami ich prowizoryczna, nadmuchiwana łódź dotarła do Fuerteventury po dniu podróży. Mimo że nigdy wcześniej nie widział morza aż do przybycia do Maroka, cztery dni po zejściu na ląd znalazł się w więzieniu, oskarżony o to, że był odpowiedzialny za pilotowanie łodzi. „Dlaczego? To było jedyne słowo, które powtarzało mi się w głowie. Ja nawet nie wiedziałem, co to znaczy być 'patronem’ łodzi” – wspomina w wywiadzie udzielonym tej redakcji kilka miesięcy po wyjściu z więzienia.
Wyrok uniewinniający i ważny precedens
Toumany został uniewinniony w grudniu ubiegłego roku w jednym z nielicznych wyroków oczyszczających dla migrantów oskarżonych o pilotowanie łodzi z Afryki na Wyspy Kanaryjskie. Jako precedens, już w 2024 roku, Pierwsza Sekcja Audiencji Provincialnej w Las Palmas, w wyroku, którego sprawozdawcą była sędzia Victoria Rosell, uniewinniła innych oskarżonych. Sąd wziął pod uwagę łącznie wszystkie przedstawione i przeanalizowane dowody, stwierdzając, że „trybunał żywił uzasadnioną wątpliwość co do tego, czy oskarżeni byli sternikami łodzi, czy też, jak oni sami utrzymują, byli jedną z 48 osób, które zapłaciły pieniądze organizacji mafijnej za przeprawę z Maroka do Hiszpanii. Ta wątpliwość zmusza nas, na mocy zasady in dubio pro reo, do uniewinnienia oskarżonych z zarzucanego im przestępstwa ułatwiania nielegalnej imigracji, z powodu braku ugruntowanego przekonania o ich winie”.
Niewystarczające dowody i wiara w sprawiedliwość
Teraz, w wyroku dotyczącym Toumany’ego, to Szósta Sekcja Audiencji Provincialnej w Las Palmas uznała, że nie można było udowodnić, iż młody mężczyzna i jego towarzysz byli odpowiedzialni za kierowanie załogą. Dla trybunału zeznania dwóch świadków koronnych okazały się niewystarczające. Jeden zeznawał podczas procesu wideokonferencyjnie, ale drugi złożył zeznania tylko podczas dochodzenia bezpośrednio po zejściu na ląd, w ramach tzw. dowodu wstępnie ustanowionego. Wyrok uznał, że oba te zeznania, niepotwierdzone innymi dowodami, nie mogły obalić domniemania niewinności.
„Dzień, kiedy wszedłem do więzienia Tahíche na Lanzarote, myślałem tylko, że to niesprawiedliwe, dlaczego ja, dlaczego obwiniają mnie o bycie kimś, kim nie byłem” – mówi Toumany. Młody mężczyzna podkreśla, że od tej chwili postanowił nauczyć się hiszpańskiego, aby móc się bronić w dniu procesu: pytał współwięźniów o nazwy przedmiotów, czytał, pisał, a także zabijał czas, uprawiając sport i grając w piłkę nożną, by oczyścić umysł. „Jeśli podjąłem ryzyko przeprawy przez morze, wiedziałem, że muszę kontynuować. Właściwie nigdy nie czułem, że się poddam” – wspomina. Zawsze był pewien, że nie przyjmie propozycji ugody, przez którą wielu młodych ludzi takich jak on przyznaje się do winy, aby uniknąć ryzyka spędzenia kolejnych lat w więzieniu. „Niektórzy mi to zalecali, ale bardzo by mnie kosztowało przyjęcie czegoś, za co nie jestem winny, bo jak mam obwiniać samego siebie? Nie, nie zamierzałem tego zrobić. Trzeba było walczyć o moją niewinność” – podkreśla.
Pułapka ugody i konsekwencje wyroku
Przyjęcie ugody ostatecznie pogrzebało szanse wielu młodych migrantów przebywających w więzieniu oskarżonych o to przestępstwo. Przyznanie się do winy oznacza nie tylko zrzeczenie się prawa do obrony, ale także, już na wolności, konieczność odczekania pięciu lub sześciu lat, aby móc ubiegać się o zezwolenie na pobyt i pracę w Hiszpanii, ponieważ jednym z warunków legalizacji jest brak rejestru karnego. Toumany’ego napędzała prawda o tym, co się wydarzyło, oraz jego wiara w Boga. Ta wytrwałość przyniosła owoce w dniu procesu. Audiencia nie tylko go uniewinniła, ale także, jak odnotowuje wyrok, zwróciła uwagę, że „istnieją poszlaki wskazujące na wykorzystanie trzech mieszkańców Afryki Subsaharyjskiej przez Maghrebijczyków, unikając przypisania jakiejkolwiek odpowiedzialności obywatelom tego pochodzenia”. Orzeczenie stwierdza również, że zeznania obu świadków opierały się na kolorze skóry, ponieważ „wskazywano na osoby o ciemnej karnacji”. Z kolei funkcjonariusze policji zeznali w tym kontekście, że mafie wykorzystują młodych Subsaharyjczyków, aby uniknąć konfliktów między grupami lub mafiami i aby Marokańczycy uniknęli więzienia.
Przeprawa pełna strachu i rozkazów
Młody Malijczyk zapłacił za tę podróż około 3000 euro i wspomina krótką, ale pełną rozkazów i krzyków przeprawę. Ci, którzy pilotowali łódź, znajdowali się w tylnej części nadmuchiwanej łodzi z zakrytymi twarzami, pozostawiając widoczne tylko oczy i nos, podczas gdy reszta musiała siedzieć, patrząc do przodu. „Jeśli ktoś próbował na nich spojrzeć, mogło cię spotkać coś złego” – zauważa. Tuż przed przybyciem otrzymał rozkaz, aby wstał i przesunął się do tyłu. „Ja, kiedy rozmawiali ze mną, żebym się przemieścił i poszedł do tyłu, powiedziałem: ale dlaczego? Całą drogę siedziałem tutaj. A oni powiedzieli: to rozkaz. I musiałem to zrobić. Ja i dwóch Senegalczyków” – relacjonuje.
Wsparcie prawniczki i krytyka procedur
„Do dziś jestem dumny, że mogłem walczyć o swoją niewinność i z ludzi, których miałem, tych, którzy mnie wspierali, by wyjść z tej sytuacji” – podkreśla. Jedną z osób, które pomogły mu najbardziej, była jego prawniczka, Louelia Sid Ahmed Ndiaye, która kwestionuje ekspresowe dochodzenia określające winę osób, które w życiu nie trzymały steru. Prawniczka potwierdza, że sytuacja, której doświadczył Toumany, jest jednym z możliwych scenariuszy, przed którymi stają śledczy i które trudno rozstrzygnąć w nieco ponad 72 godzinach identyfikacji, podczas których migrant przebywa między portem a Tymczasowym Ośrodkiem Przyjęć Cudzoziemców (CATE), zanim trafi do ośrodka dla uchodźców. „Jest praktycznie niemożliwe lub niewykonalne dla Policji Narodowej i dla Fronteksu uzyskanie tych informacji w ciągu jednego dnia, dwóch dni, w CATE” – podkreśla.
Ponadto zeznania te są uzyskiwane w kontekście maksymalnej wrażliwości, jak denuncjują organizacje humanitarne, ponieważ w wielu przypadkach osoba, która migrowała, właśnie przeżyła sytuacje przemocy lub była w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Na przykład Toumany przyznaje, że naznaczyło go pozostanie przez dwa tygodnie na pustyni pod gołym niebem, niemal bez jedzenia i picia, przy ciągłym zagrożeniu ze strony członków mafii. Rezultat tych natychmiastowych dochodzeń może prowadzić do błędnych oskarżeń. „Odkrycie materialnej prawdy i możliwość udowodnienia, kto naprawdę jest sternikiem łodzi, jest złożone i dlatego coraz częściej widzimy wyroki uniewinniające na Wyspach Kanaryjskich” – wskazuje prawniczka.
Sid Ahmed szczegółowo opisuje, że dowody użyte przeciwko migrantom opierają się na policyjnym raporcie, który zawiera wywiady przeprowadzone po zejściu na ląd i które mogą obejmować dowody materialne, takie jak zdjęcia lub zrzuty z telefonu, a później na zeznaniach świadków koronnych. Prawniczka przyznaje, że zdarzają się przypadki, gdy dowody oskarżenia sprowadzają się do tego, że migrant nakarmił swoich towarzyszy podróży lub że osoba przyjechała udokumentowana, na przykład prawem jazdy ze swojego kraju. W każdym razie, jej zdaniem, te wyroki skazujące nie służą demontażowi wielkich mafii handlu ludźmi: „Rzeczywistość jest taka, że ludzie i biznes graniczny będą nadal przemieszczać ludzi, dopóki w sposób systematyczny uniemożliwiamy im przybycie bezpiecznymi drogami” – konkluduje.
Wolność i plany na przyszłość
Toumany wyszedł z aresztu tymczasowego po roku i ośmiu miesiącach. „Wszedłem do więzienia niesprawiedliwie i wyszedłem dzięki sprawiedliwości” – wspomina, że była to pierwsza myśl, jaka przyszła mu do głowy po przekroczeniu progu drzwi wyjściowych. Teraz marzy o tym, by nadal grać w piłkę nożną, znaleźć pracę, która pozwoli mu osiągnąć stabilność, i móc pomóc swojej babci, osobie, która go wychowała w Mali, a która jest już starsza i chora. Przyznaje, że choć jego pobyt w więzieniu jest wciąż bardzo świeży, ma ochotę i wolę, by zostawić ten epizod za sobą: „W życiu czas się nie zatrzymuje. Kiedy coś ci się przydarzy, kiedy już minie, trzeba próbować robić inne rzeczy, aby iść naprzód w życiu” – podsumowuje.

