Przymusowy transfer i walka o przyszłość. Historia Aliou z El Hierro
We wrześniu 2023 roku Aliou Ba, mając zaledwie 15 lat, dotarł na El Hierro na pokładzie łodzi z Senegalu. Spędził na wyspie miesiąc, zanim trafił na Gran Canarię, gdzie umieszczono go w ośrodku dla małoletnich migrantów. Mieszkał tam przez dwa lata, aż jego życie ponownie przybrało niespodziewany obrót: proces relokacji małoletnich bez opieki zmusił go do wyjazdu i rozpoczęcia wszystkiego od nowa w nieznanym otoczeniu, mimo że wielokrotnie wyrażał chęć pozostania na archipelagu.
Dwa miesiące do pełnoletności
Gdy Aliou – wraz z innym chłopcem – otrzymał wezwanie z Dyrekcji Generalnej ds. Ochrony Dzieci i Rodzin, do osiągnięcia pełnoletności zostały mu zaledwie dwa miesiące, a do rozpoczęcia praktyk zawodowych – jeden. Wcześniej udało mu się rozpocząć naukę w kierunku elektryka. „Na wyspie miałem wszystko” – relacjonuje. Jednak gdy stawił się na spotkanie – nie znając jego powodu – poinformowano go, że musi przenieść się do Madrytu, ponieważ na archipelagu „jest zbyt dużo dzieci i muszą udać się na Półwysep”.
Ta wiadomość zupełnie go zaskoczyła: „Bardzo mnie to zdziwiło, bo nie chciałem jechać nigdzie indziej. Chciałem dokończyć naukę”. Próbował odwołać decyzję, rozmawiając z odpowiedzialnymi osobami: „Powiedziałem im: »Nie chcę stąd wyjeżdżać«”. Starał się powołać na swoje zakorzenienie, ale odpowiedź ze strony Dyrekcji Generalnej była, jak relacjonuje, stanowcza: „Powiedzieli mi, że to obowiązkowe, że muszę jechać, i już”.
Przerwane marzenia i edukacyjne plany
W ciągu miesiąca musiał spakować swoje rzeczy z ośrodka, w którym mieszkał przez dwa lata, wsiąść do samolotu i rozpocząć nowe życie – bez swojej zgody i decyzji – w nieznanym miejscu, zostawiając za sobą wszystko, co zaczął budować na Wyspach Kanaryjskich. Do dziś nie udało mu się ukończyć edukacji. Relokacja przekreśliła większość jego krótkoterminowych planów.
To druga strona medalu transferów małoletnich migrantów bez opieki na Półwysep Iberyjski. Proces, zapoczątkowany w sierpniu ubiegłego roku, w teorii ma być mechanizmem zabezpieczającym, w który zaangażowane są różne podmioty, w tym prokuratura. W praktyce jednak jego przebieg nie był wolny od trudności: sprzeciw kilku wspólnot autonomicznych – głównie rządzonych przez Partię Ludową – krytyka ze strony niektórych ośrodków przyjmujących, które uznały go za pochopny, oraz napięcia między różnymi administracjami naznaczyły jego rozwój, pozostawiając wielu małoletnich w stanie niepewności przez tygodnie.
Podróż w nieznane
W dniu transferu do Madrytu, jak wspomina Aliou, podróżował w towarzystwie innego chłopca – który również nie chciał opuszczać Wysp Kanaryjskich – oraz pracownicy socjalnej. Przed wyjazdem na Półwysep musiał podpisać dokument, który, jak rozumie, potwierdzał, że otrzymał informacje na temat procedury transferów. Po przybyciu do stolicy młody człowiek został umieszczony w ośrodku dla nieletnich, gdzie mieszkało około 80 chłopców. Część z nich również pochodziła z Wysp Kanaryjskich, inni z Ceuty i Melilli. Wszyscy zostali przeniesieni z tych terytoriów w celu odciążenia przepełnionych placówek opiekuńczych.
„Na początku powiedzieli nam, że będziemy mogli się uczyć” – wyjaśnia. Jednak powrót do edukacji nie był prosty. Chciał kontynuować naukę w kierunku elektryka, którą rozpoczął na archipelagu, ale ostatecznie mu się to nie udało. Jego pobyt w mieście był krótki. Pamięta go dokładnie: dwa miesiące i dwadzieścia dni. Po miesiącu skończył 18 lat, co wiązało się z opuszczeniem systemu opieki nad małoletnimi i koniecznością radzenia sobie samodzielnie, bez nadzoru administracyjnego i gwarantowanego miejsca w ośrodku.
Samotna walka o powrót
Mimo to jego cel był jasny: jak najszybciej wrócić na Wyspy Kanaryjskie. W ośrodku, w którym mieszkał, ostrzegano go i innych młodych, że ci, którzy są blisko pełnoletności, muszą znaleźć pracę, bo w przeciwnym razie „możesz zostać na ulicy, wielu chłopaków zostało bez niczego na ulicy”. Od momentu opuszczenia ośrodka do powrotu na Gran Canarię minęło zaledwie pięć dni. Wcześniej znalazł pracę w gastronomii, która pozwoliła mu uzbierać pieniądze na bilet powrotny.
Nikt nie pomógł Aliou znaleźć pracy na Półwyspie. Nie otrzymał żadnych informacji, wsparcia ani wskazówek. Zrozumiał, że jedynym sposobem na osiągnięcie celu jest samodzielne działanie w zupełnie obcym mieście. „Zawsze bałem się osiągnięcia pełnoletności. W niczym nam nie pomagali. Mówią, że musisz radzić sobie sam” – zastanawia się młody mężczyzna.
Głos w sprawie systemu
Aliou oskarża, że przez cały ten proces – który, jego zdaniem, można było uniknąć, gdyby zastosowano procedurę „naprawdę słuchającą” zaangażowanych chłopców – czuł się „bardzo źle i oszukany”. „Wysłali nas w miejsce, gdzie traktowano nas gorzej, wszystko było o wiele trudniejsze, a ja byłem już zintegrowany na Gran Canarii” – żali się. Zakorzenienie było jednym z czynników, który w teorii mógł powstrzymać przeniesienie małoletniego do innej wspólnoty. „To było kłamstwo” – krytykuje.
W takich przypadkach to prokuratura rozpatruje sprawy nieletnich i decyduje, czy zachodzą okoliczności, takie jak zakorzenienie, które mogą wstrzymać transfer. W przypadku rozbieżności zdań lub sprzeciwu małoletniego wobec przeniesienia, to prokuratura ocenia sytuację i podejmuje decyzję. Jeśli uzna, że zakorzenienie na danym terytorium jest niewystarczające, transfer może zostać przeprowadzony, nawet jeśli małoletni wyraził wolę pozostania.
Nowy rozdział na Fuerteventurze
Obecnie młody mężczyzna mieszka na Fuerteventurze, gdzie znalazł stałą pracę. W najbliższym czasie ma nadzieję dokończyć ostatnie zaległości, by uzyskać dyplom elektryka. Zapewnia, że obecnie jest „szczęśliwy i spokojny”, choć podkreśla, że proces przeprowadzony przez administrację był zbyt pochopny. „Muszą brać pod uwagę nieletnich, którzy tu są, nie mogą zmuszać ich do robienia tego, czego nie chcą. Muszą to poprawić. Nie wysłuchali nas i to nas zabolało” – podsumowuje.
Najświeższe wieści z Wysp Kanaryjskich
Codzienne newsy, alerty pogodowe i praktyczne informacje – prosto z wysp, po polsku. Mieszkamy tu i wiemy co się dzieje, zanim trafi do mediów. Wszystko publikujemy na naszym kanale WhatsApp – bez pośredników, bez algorytmu.


